Aksamitny rozwód
Czy rozpad Czechosłowacji 1 stycznia 1993 r. był konieczny? Problem ten jest ciągle żywy w środowiskach intelektualnych. A opinia publiczna podzielona jest po równo: 1/3 żałuje rozpadu, 1/3 jest z tego zadowolona, 1/3 nie ma zdania. Można też stwierdzić, że więcej żalu jest po czeskiej niż po słowackiej stronie.
W listopadzie 1989 r., kiedy dokonywała się w Czechosłowacji aksamitna rewolucja, zachodnia i wschodnia część kraju: Czechy (z Morawami) i Słowacja różniły się od siebie dość istotnie mentalnością, tradycjami i kulturą życia społecznego. Formalnie Czechosłowacja od 1969 r. była państwem federalnym, rozdzielonym na dwie republiki o dużym stopniu samodzielności. Na terenie Republiki Słowackiej obowiązywał w stosunkach prawnych i publicznych język słowacki. Federalizacja Czechosłowacji była posunięciem związanym ściśle z pacyfikacją społeczeństwa po 1968 r. i tzw. normalizacją. Wykorzystując nierozwiązane problemy narodowościowe i dążenia narodu słowackiego doprowadzono wtedy – z inspiracji sowieckiej – do przekształcenia państwa zunifikowanego w dwunarodowościowe.

Rozbudziło to oczywiście stare resentymenty. Władze Czechosłowacji robiły sporo dla pokazania równoprawności obu części państwa. Najbardziej znanym symbolem były dzienniki telewizyjne, w których połowę wiadomości czytano w języku czeskim, a drugą połowę w słowackim. W społeczeństwie natomiast rozkwitały emocje: przeciętny Czech był przekonany, że za wypracowane w Czechach podatkowe pieniądze modernizuje się Słowację, a każdy bratysławski taksówkarz przekonywał, że to za słowackie pieniądze Czesi budują sobie w Pradze metro. Na Słowacji wciąż pamiętano ideologię i praktykę „czechosłowakizmu” z lat międzywojennych, walkę z „burżuazyjnym słowackim nacjonalizmem” z lat 50. i praską centralizację z lat 60. Ciągle bolały przedwojenne koncepcje „jednego narodu czechosłowackiego o dwu korzeniach: czeskim i słowackim”, które w praktyce oznaczały czechizację. Uwierała także czeska tradycja postrzegania siebie jako misjonarzy, którzy wnoszą na Słowację cywilizację i pomagają Słowakom nabyć świadomość narodową.

Czesi z kolei nie mogli pogodzić się ze słowacką niewdzięcznością za okazywaną pomoc modernizacyjną. Dodatkowym zarzutem było „klerykalno-faszystowskie Państwo Słowackie” Josefa Tiso z lat 1939–1945. Dla raczej ateistycznego społeczeństwa czeskiego satelickie państwo III Rzeszy, mocno głoszące swój katolicyzm, było czymś godnym krytyki nie tylko z powodu „zdrady ideału Czechosłowacji”, ale także jako swoiste alibi dla byłych obywateli Protektoratu Czech i Moraw.

Dla pełnego obrazu trzeba pamiętać także o tradycji współpracy Czechów i Słowaków z okresu odrodzenia narodowego w XIX w. Słowakom zagrożonym fizycznie madziaryzacją i roztopieniem się w państwie węgierskim „czechosłowakizm” dawał szanse na przetrwanie. Podobne znaczenie miał dla walczących z żywiołem niemieckim Czechów. Takie przesłanki legły u podstaw umowy zawartej przez emigracyjną reprezentację czeską i słowacką w maju 1918 r. w Pittsburgu w USA, co leżało u podwalin powstania w kilka miesięcy później Czechosłowacji.

Separacja

W demokratyzującej się jesienią 1989 r. Czechosłowacji odradzające się życie społeczne i polityczne rozdzieliło się. Czeski Ruch Obywatelski kładł w enuncjacjach programowych nacisk na demokratyzację i liberalną transformację ustrojową. Słowackie Społeczeństwo Przeciwko Przemocy mówiło o prawie do tożsamości politycznej i narodowej oraz wolności religii.

W Czechach Ruch Obywatelski podzielił się szybko na kilka partii politycznych. Największym ugrupowaniem stała się liberalno-konserwatywna Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS). Jej przewodniczącym został pierwszy po wielkiej zmianie politycznej minister finansów Vaclav Klaus. Skoncentrował się on na minimalizowaniu roli państwa w gospodarce i planowaniu prywatyzacji.

Również na Słowacji doszło do rozpadu Ruchu Przeciwko Przemocy. Liberalnoprawicowi politycy mieli tutaj jednak znacznie mniejszą popularność niż w Czechach. Główną pozycję zdobyła populistyczna, patriotyczno-lewicowa partia Ruch Na Rzecz Demokratycznej Słowacji (HZDS) Vladimira Mečiara. Konsekwencje reformy zarządzania gospodarką były znacznie bardziej bolesne dla Słowacji niż dla Czech i Moraw. Na Słowacji skoncentrowany był przemysł zbrojeniowy. Koniec zimnej wojny i likwidacja Układu Warszawskiego oraz towarzysząca temu redukcja wojsk i zbrojeń była poważnym ciosem dla gospodarki. Pojawiło się bezrobocie na dużą skalę.

Słowacka klasa polityczna pełna była obaw przed centralistycznymi tendencjami Pragi. Przez kilka miesięcy uwagę opinii publicznej przyciągała tak zwana wojna o myślnik, czyli spór o nazwę państwa. W marcu 1990 r. parlament zdecydował ostatecznie, że państwo będzie się nazywało po czesku Czechosłowacka Republika Federacyjna, a po słowacku Czesko-Słowacka Republika Federacyjna. Jednak i ta decyzja nie przyniosła uspokojenia. Zwracano uwagę na aburdalność sytuacji odmienności nazwy w obu językach. Dlatego w miesiąc później znowu zmieniono nazwę na Czeska i Słowacka Republika Federacyjna.

Polityczna konfrontacja osiągnęła swój szczyt przy okazji przedterminowych wyborów w czerwcu 1992 r. W Czechach zwyciężył ODS Klausa, na Słowacji HZDS Mečiara. Było jasne, że partie o tak odmiennych programach politycznych i gospodarczych nie będą w stanie wytworzyć ani sprawnie funkcjonującego rządu, ani parlamentu.

Przez kilkanaście miesięcy to słowackie media i politycy mówili więcej o potrzebie odseparowania się i rozdzielenia budżetów, w samej końcówce jednak o potrzebie rozdzielenia głośniej i więcej mówiły media czeskie, jakby zirytowane nieustannymi roszczeniami słowackimi. Czuło się w tych głosach rozzłoszczony ton: to niech się odłączą, popadną tylko w kłopoty, a za jakiś czas sami podejmą negocjacje w sprawie ponownego połączenia.

Rozwód

Przedstawiciele obu głównych partii podjęli negocjacje w pewnym sensie na gruncie neutralnym, w słynnej modernistycznej willi Tugendhat w Brnie na Morawach. Po kilku rundach rozmów zadecydowali o powołaniu dwóch państw narodowych. 25 listopada 1992 r. parlament federalny Czechosłowacji zaakceptował tę decyzję i przyjął ustawę o zaniku państwa w dniu 31 grudnia 1992 r. Proces zaniku Czechosłowacji i rozdziału państwa przebiegł wyjątkowo spokojnie, budząc podziw w świecie. A pojęcie „czechosłowacki wariant rozpadu państwa” wpisało się do międzynarodowego słownika politycznego jako niepożądany, ale jeśli już konieczny, to wzorcowy model rozwiązania problemu niechcianej państwowości.

Jednak mimo akceptacji przyjętego rozwiązania nie czuło się powszechnej radości, raczej zakłopotanie. Jakby prawie fizycznie czuło się pytanie: cośmy zrobili? Decyzja o rozpadzie i zaniku państwa jest zawsze aktem dramatycznym. Idea Czechosłowacji i wspólnoty Czechów i Słowaków miała być wielkim rewolucyjnym przedsięwzięciem (to określenie wprowadzone w powszechny obieg przez Tomasza Masaryka), miała świecić na całą Europę przykładem, jak można zhumanizować (to też określenie Masaryka), zdemokratyzować i zagwarantować pomyślność w uboższej dotąd części Europy. To poczucie było bardzo ważne dla świadomości państwowej Czechosłowacji. Przez kilka generacji dzieci w czeskich szkołach uczyły się, że Czechosłowacja jest wyspą demokracji i dobrobytu w Europie Środkowej. Działalność przeciwko całości i integralności republiki była przestępstwem tak nagannym, że nie trzeba go już było dalej wyjaśniać; taki epizod zarezerwowano dla najczarniejszych fragmentów w czeskiej historii: dla henleinowców (separatystów niemieckich; przywódca Konrad Henlein) i hlinkowców (separatystów słowackich; historyczny przywódca – ks. Andrej Hlinka, emanacją ruchu było Państwo Słowackie z lat 1939–1945).

I teraz to wszystko miało odejść w niebyt? A decyzję o rozpadzie mieli podjąć demokratyczni przywódcy – ci, którzy uosabiali demokratyczne przemiany po upadku komunizmu? To było coś więcej niż tylko radykalna decyzja polityczna, to był szok poznawczy!

Przeciwnicy tamtej decyzji i sieroty po Czechosłowacji (co może brzmieć zarówno pozytywnie jak i ironicznie) jako jeden z głównych zarzutów podnoszą wątek, że była ona podjęta w wąskim kręgu polityków, bez szerszych konsultacji społecznych. Ich zdaniem społeczeństwo nie zaakceptowałoby w głosowaniu zaniku Czechosłowacji. W świetle tego, co wiemy o nastrojach społecznych w tamtym czasie, z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że rzeczywiście taki pomysł byłby odrzucony chociażby dlatego, że przekraczał ówczesne ramy pojęciowe i nawet najbardziej radykalni krytycy praskiego centralizmu mówili jedynie o reformowaniu federacji. Zwolennicy podziału zwracają uwagę, że prawdopodobnie żadna rewolucja w dziejach nie dostałaby sankcji w referendum powszechnym i że takim samym niedemokratycznym aktem (w tym sensie, że nie wypowiedziało się na ten temat całe społeczeństwo) był np. rozpad Austro-Węgier i powstanie Czechosłowacji.

Przy okazji 10 rocznicy powstania Republiki Czeskiej zabrał głos jeden z autorów decyzji Vaclav Klaus i stwierdził, że i on, i Mečiar nie wprowadzili żadnego nowego rozwiązania, ale jedynie – odczytując nastroje społeczne – skanalizowali je i nadali im cywilizowaną formę. Klaus dodał, iż tak naprawdę jakąś część winy za rozpad Czechosłowacji ponosi Vaclav Havel (tradycyjny rywal polityczny Klausa), który naiwnie doprowadził do znacznego ograniczenia produkcji zbrojeniowej, co „zniszczyło całe połacie Słowacji” i tym samym spowodowało frustrację i chęć Słowaków oderwania się od państwa.

Znany czeski polityk, były dysydent i pierwszy czeski minister spraw zagranicznych Jiří Dienstbier, w jednym z wywiadów stwierdził, że bezpośrednią przyczyną rozpadu państwa były wielkie osobiste ambicje Klausa i Mečiara. Nie chcieli dzielić się władzą w państwie, woleli być numerami pierwszymi w swoich mniejszych krajach i dlatego tak prowadzili negocjacje, aby zakończyły się one rozdzieleniem Czechosłowacji.

Rozdział kraju i majątku państwowego dokonał się wedle dość precyzyjnie określonych i przyjętych w trybie ustawy – jeszcze przez federalny parlament – zasad. Na ogół proces ten przebiegł spokojnie, a nawet wzorcowo. Oczywiście, nie mogło się obyć bez napięć i spraw problematycznych. Ale też – jak na tak wielki proces społeczny jak podzielenie 15-milionowego kraju w końcu XX w. – można uznać te problemy za marginalne. Do dzisiaj są pewne napięcia związane z rozliczeniami rezerw banku centralnego, Słowacja oprotestowała pozostawienie sobie przez Czechy linii lotniczych CzSA itd., ale nie zmienia to generalnej oceny.

W dziedzinie ideowej głośnym sporem było pozostawienie sobie przez Republikę Czeską flagi byłej Czechosłowacji. Władze czeskie tłumaczyły, że flaga ta powstała przez dodanie w 1920 r. do flagi biało-czerwonej (symbolizującej według czeskich heraldyków słowiańskość i traktowanej jako tradycyjna flaga czeska) niebieskiego trójkąta. Powrót do flagi biało-czerwonej był zdaniem czeskich władz niemożliwy, ponieważ jest ona już zarezerwowana przez Polskę.

Na swoim

Przez pierwszych kilka lat polityczna i ekonomiczna sytuacja Słowacji potwierdzała najgorsze przypuszczenia. Kraj zmagał się z kryzysem strukturalnym i 20-procentowym bezrobociem. Populistyczno-nacjonalistyczne rządy Mečiara doprowadziły do międzynarodowej izolacji państwa, a polityka ograniczeń wobec mniejszości węgierskiej spowodowała – swój wkład miała też strona węgierska – pogorszenie stosunków z południowym sąsiadem. W konsekwencji Słowacja zapłaciła np. cenę kilkuletniego opóźnienia w przyjęciu do NATO w stosunku do Czech; jego członkiem została dopiero w 2004 r.

Gospodarczo Słowacja zaczęła wychodzić z kryzysu dopiero ok. 2002 r., ale za to szybko stała się liderem transformacji. W 2006 r., piątym dobrym roku w gospodarce, osiągnęła wzrost PKB o 8,3 proc. w stosunku rocznym, co było najlepszym wynikiem w regionie i wśród członków OECD. Słowacja przyciągnęła uwagę kilkoma eksperymentami ekonomicznymi, np. wprowadzając podatek liniowy. Kraj stał się atrakcyjny dla zagranicznych inwestorów, bezrobocie stale spada (aktualnie 8 proc.), a rząd myśli o wprowadzeniu euro być może już w 2009 r.

W oficjalnych politycznych kalendarzach w Czechach 1 stycznia oznaczony jest jako Dzień Odnowienia Czeskiej Państwowości. Rocznica ta jednak na terenie Czech nie jest specjalnie – w odróżnieniu od Słowacji – obchodzona; bardziej uroczyście święci się datę 28 października: rocznicę proklamowania Czechosłowacji w 1918 r. Brzmi to nieco paradoksalnie.

Ale patrząc na stosunki czesko-słowackie z perspektywy 15 lat można ocenić, że rozdział wspólnego państwa miał na nie korzystny wpływ. Na Słowacji ogląda się czeskie filmy i czyta czeskie książki. Na koncerty słowackiej popmuzyki w Czechach walą tłumy. Fani piłkarscy i hokejowi kibicują sobie nawzajem. Wśród praskiej młodzieży istnieje nawet snobizm na posiadanie słowackiej przyjaciółki.

Władze czeskie podjęły decyzję, że obywatele słowaccy mogą pracować i uczyć się w Republice Czeskiej na zasadach analogicznych jak obywatele czescy. Tysiące Słowaków korzysta z tych możliwości. Na Uniwersytecie Masaryka w Brnie (Morawy) na niektórych kierunkach studiów do 1/3 studentów to Słowacy. Choć trzeba stwierdzić, że ten przepływ ma tylko jeden kierunek: ze Słowacji do Czech. Podnoszą się już nawet głosy o drenażu mózgów. W polityce obie strony określają wzajemne stosunki jako specjalne i ponadstandardowe.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj