Kraj

Kaczyński ustąpi, jeśli uzna, że mu się to opłaci

. . Piotr Socha / Polityka
Czy prezes PiS rozważa jakiś kompromis w sprawie Trybunału Konstytucyjnego? Na razie nie, ale...

W ostatnim czasie pojawiło się kilka sygnałów świadczących o tym, że PiS rozważa jakiś kompromis w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.

Zwołane przez PiS w zeszłym tygodniu spotkanie liderów partii politycznych było oczywiście przede wszystkim zabiegiem taktycznym. Miało zdjąć z obozu rządzącego presję przed serią zagranicznych wizyt w Polsce: sekretarza Rady Europy Thorbjørna Jaglanda, wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa czy amerykańskich kongresmenów.

Według najbardziej rozpowszechnionej interpretacji spotkanie z opozycją i pewne złagodzenie tonu były wyłącznie próbą ogrania opozycji, na którą niektórzy jej przedstawiciele – przede wszystkim Ryszard Petru – dali się naiwnie złapać. Zwłaszcza że działania PiS nie świadczą o jakichkolwiek ustępstwach: partia przymierza się do wystawienia nowego kandydata na opróżniające się w tym miesiącu stanowisko w Trybunale, a minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wysłał do Andrzeja Rzeplińskiego list, w którym niedwuznacznie grozi sędziom, nie tylko tym konstytucyjnym.

Jednak w czwartek Fakty TVN podały informacje, że PiS sonduje możliwości opublikowania marcowego wyroku, który obalił pisowską ustawę w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. To byłby rzeczywisty przełom: publikacja wyroku była najważniejszym postulatem (obok zaprzysiężenia trzech sędziów legalnie wybranych w poprzedniej kadencji) Komisji Weneckiej, a także środowisk prawniczych, opozycji i Brukseli.

Wielu komentatorów uważa, że nie ma żadnych szans na ustępstwa władzy, bo Jarosław Kaczyński nie odpuści Trybunałowi. Ich zdaniem prezes PiS w tej sprawie pozostanie nieprzejednany, bo Trybunał jest osią liberalnej demokracji, z którą Kaczyński walczy.

To błędne rozumowanie. Kaczyńskiemu w sprawie Trybunału nie przyświeca ideologiczne zacietrzewienie, prezes PiS w tej sprawie dokonuje raczej chłodnej kalkulacji politycznej. W niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” sam przyznał, że decyzję o rozpoczęciu sporu w tej sprawie podjął już sierpniu zeszłego roku. Paraliżując Trybunał Kaczyński, dąży do rozszerzenia sobie pola władzy – dobrze pamięta, że w latach 2005–2007 najbardziej radykalne pomysły jego partii blokował właśnie Trybunał.

Brnięcie w spór niesie jednak ze sobą także rosnące koszty – w Polsce i za granicą. W kraju prawna wojna może się rozlać na sądy powszechne i administracyjne. Straty wizerunkowe PiS mogą się pogłębić – w sondażach już zyskuje Kukiz’15, który jako jedyny konsekwentnie pozycjonuje się w poprzek barykady. Za granicą stopniowo będzie się pogłębiała izolacja Polski oraz niechęć partnerów w Europie i w Waszyngtonie. Już w przyszłym tygodniu Parlament Europejski uchwali rezolucję, która jeszcze pogorszy prasę Polski za granicą. Ustalenia szczytu NATO w Warszawie mogą się okazać mniej korzystne, niż oczekiwał rząd.

Naruszenia rządów prawa w kraju i pogarszający się wizerunek za granicą będą miały realne konsekwencje gospodarcze. Już teraz w badaniu niemieckiej izby handlowej (AKH) we współpracy z innymi izbami spadła atrakcyjność inwestycyjna Polski, jako jedynego państwa w regionie. Po agencji S&P teraz Moody’s grozi obniżeniem ratingu kraju, a to zwiększy koszty finansowania wydatków państwa. Te wszystkie ryzyka mogą pogorszyć sytuację budżetu i uniemożliwić wprowadzenie w życie kolejnych obietnic socjalnych PiS, a nawet podciąć sztandarowy program 500+.

W którymś momencie Kaczyński może dokonać powtórnej kalkulacji zysków i strat na wojnie o Trybunał. Kumulacja politycznych kosztów może sprawić, że w jego opinii przedłużanie konfliktu stanie się nieopłacalne i w takiej sytuacji poszuka wyjścia z niej z twarzą.

Nie twierdzę, że jest jakieś światełko w tunelu. Ale można sobie wyobrazić racjonalny scenariusz, w którym paraliż Trybunału stałby się niekorzystny także dla PiS.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama