Posłowie opozycji wciąż są w Sejmie: „Nie cofniemy się, czekamy na ich ruch”
Rozmowa z posłanką Moniką Rosą z Nowoczesnej o trwającym od kilku dni kryzysie.
Posłowie opozycji od piątku okupują mównicę sejmową.
Monika Rosa/Facebook

Posłowie opozycji od piątku okupują mównicę sejmową.

Kilkunastu posłów opozycji w trybie dyżurowym od piątku nie opuszcza sali posiedzeń.
Monika Rosa/Twitter

Kilkunastu posłów opozycji w trybie dyżurowym od piątku nie opuszcza sali posiedzeń.

Agnieszka Zagner: – Jest teraz pani w Sejmie?
Monika Rosa: – Tak, jestem na sali posiedzeń, właśnie przyszłam na swój dyżur. Posłowie Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i PSL zapisują się na czterogodzinne dyżury w ciągu dnia i dwugodzinne nocne. Te cztery czy dwie godziny są umowne – zwykle jesteśmy o wiele dłużej, przede wszystkim dbamy, by na sali była zawsze grupa osób. W nocy z piątku na sobotę po trzech godzinach snu wróciłam do Sejmu, dzisiaj miałam 5-godzinną przerwę – tyle, by odpocząć, odświeżyć się, przebrać. I wrócić. Teraz na sali jest kilkanaście osób. Jesteśmy zjednoczeni w oporze przeciwko łamaniu prawa. Jesteśmy zdeterminowani. Panuje atmosfera wyczekiwania.

Co robicie?
Siedzimy, rozmawiamy o tym, co się stało, o dalszych krokach, o sile opozycji, wrzucamy krótkie relacje do mediów społecznościowych, dostajemy esemesy ze słowami poparcia, otuchy od obcych ludzi, co jakiś czas wychodzimy z kawą i herbatą do protestujących przed Sejmem, udzielamy wywiadów telefonicznych dziennikarzom – niestety nie możemy rozmawiać bezpośrednio, ponieważ media nie są wpuszczane do Sejmu.

A pani bez problemu mogła wejść?
Straż Marszałkowska nie utrudnia nam wstępu, każdy poseł może tu przyjść, okazując przy wejściu legitymację poselską. Nie możemy jednak zapraszać gości ani mediów.

Czy w gmachu parlamentu są policjanci?
Byli wczoraj, dzisiaj ich nie widziałam. Jest Straż Marszałkowska, nasi współpracownicy biur klubowych, wczoraj w związku ze spotkaniem u marszałka Senatu byli pracownicy Kancelarii. Na dziedzińcach Sejmu jest dużo policji.

Z waszych relacji filmowych wynika, że na sali jest ciemno. Tak było już w piątek w nocy, od tego czasu nie włączono świateł?
Nie, siedzimy w półmroku, jest raczej chłodno – to nie są jakieś nadzwyczajne warunki, zwykle w Sejmie, gdy nie ma posiedzeń, przygaszane są światła i obniżana jest temperatura na sali obrad.

Ale tym razem sala nie jest pusta.
To prawda, ale brak światła czy odpowiedniej temperatury są teraz mniej istotne od tego, dlaczego tak naprawdę tu jesteśmy.

Czyli?
Jesteśmy tu od piątku, czyli od momentu, kiedy marszałek Kuchciński wykluczył z obrad posła Szczerbę. To był dzień, kiedy domagaliśmy się, by dziennikarze mieli swobodny dostęp do polityków. Mieliśmy kartki z napisem #wolnemediawsejmie, bo uważamy, że to naprawdę podstawowa zasada demokracji. Walczymy o przywrócenie posła opozycji, bo w piątek marszałek wykluczył jednego posła, ale za chwilę może wykluczyć kolejnych, którzy mu się nie spodobają. Marszałek nie ma do tego prawa. Szkoda, że po swoim błędzie nie wycofał się. Mógł przywrócić posła do udziału w pracach Sejmu – niestety emocje wzięły górę.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną