Kraj

Duda o konwencji antyprzemocowej: „Nie stosować”. Niech prezydent wyjaśni to kobietom potrzebującym pomocy

Albo prezydent Duda konwencji nie czytał, albo uważa, że religia i zwyczaje mogą stanowić usprawiedliwienie dla przemocy. Ale wówczas niech otwarcie to zadeklaruje. Albo prezydent Duda konwencji nie czytał, albo uważa, że religia i zwyczaje mogą stanowić usprawiedliwienie dla przemocy. Ale wówczas niech otwarcie to zadeklaruje. Andrzej Duda / Facebook
Jeśli to dalej będzie szło w tę stronę, można się obawiać, że w polskim parlamencie niedługo zaczną się prace nad ustawą na wzór rosyjski.

„Po co to przyjmujemy?” – pytał w programie Jana Pospieszalskiego prezydent Andrzej Duda, komentując kwestię konwencji antyprzemocowej, przegłosowanej przez parlament w poprzedniej kadencji.

Był uprzejmy stwierdzić także, że regulacje dotyczące przemocy w rodzinie są w Polsce bardzo dobre, funkcjonują i są egzekwowane. W związku z tym przyjmowanie dodatkowych regulacji było niepotrzebne i nie musimy się dodatkowo do niczego zobowiązywać. Fakt, że w konwencji są zapisy dotyczące zwyczajów i religii, pan prezydent uznał za fatalne. Na temat wypowiedzenia konwencji głosu zabierać nie chciał, ale oświadczył, że na pewno nie powinniśmy jej w Polsce stosować.

Prezydent przeciwko konwencji antyprzemocowej

Kwestią przemocy w rodzinie zajęło się też ostatnio Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców, założone przez państwa Elbanowskich. Po tym jak już „uratowali” maluchy, wzięli się za „ratowanie” rodziny. Na spotkaniu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rozmawiano o zjawisku bezpodstawnego zakładania Niebieskich Kart.

Przedstawiciele Stowarzyszenia zaniepokojeni są pracami nad zmianą prawa, które – ich zdaniem – pozwoli urzędnikom nadmiernie ingerować w życie rodziny.

Jeśli to dalej będzie szło w tę stronę, można się obawiać, że w polskim parlamencie niedługo zaczną się prace nad ustawą na wzór rosyjski, którą ostatnio przegłosowała Duma. Według niej pierwszy przypadek użycia przemocy w rodzinie to nie przestępstwo, tylko wykroczenie administracyjne.

Prawica od początku zwalczała konwencję, stawiając jej dwa podstawowe zarzuty, że promuje aborcję, a religię i obyczaje oskarża o bycie przyczynami przemocy. Trudno powiedzieć, który z tych zarzutów jest bardziej absurdalny. Słowo „aborcja” pojawia się w konwencji raz, w takim kontekście, że nie wolno nikogo do niej zmuszać.

Czy prezydent czytał konwencję antyprzemocową?

Co do religii (bez wskazania, że chodzi o katolicką) i tradycji, zapis brzmi, że nie mogą one stanowić usprawiedliwienia dla przemocy wobec kobiet. Możliwości są dwie: albo prezydent Duda konwencji nie czytał, albo uważa, że religia i zwyczaje mogą stanowić usprawiedliwienie dla przemocy. Ale wówczas niech otwarcie to zadeklaruje.

Fakt, że w polskim prawie funkcjonują już przepisy, których konwencja wymaga (jak choćby o ściganiu gwałtu z oskarżenia publicznego), ale nie funkcjonuje najważniejsza wymagana przez konwencję zasada – że system przeciwdziałania przemocy w rodzinie ma być zintegrowany, a jego skuteczność kontrolowana przez niezależne, międzynarodowe grono eksperckie. No tak, ale my już przecież wstaliśmy z kolan i opinie międzynarodowych gremiów nas nie interesują.

PS Dwa dni temu dostałam list od żony policjanta z Kartuz, która latami zmagała się z problemem przemocy. Wzywała policję na interwencje, ale koledzy męża przekonywali, żeby sobie dała spokój, bo małżonek nie ma jeszcze praw emerytalnych i może być problem.

Gdy zgłosiła interwencję oficjalnie, mężowi założono Niebieską Kartę (może bezpodstawnie), co poskutkowało tym, że obcięto mu trzynastkę. Kobieta nie otrzymała żadnej pomocy psychologicznej, a na spotkaniu z zespołem interdyscyplinarnym usłyszała, że „może nie bił aż tak”. Skończyło się tym, że pijany mąż do niej strzelał i celował z broni służbowej w głowę syna. Sprawa trafiła do prokuratury, ale końca nie widać.

Panie prezydencie, proszę wyjaśnić tej kobiecie, że w Polsce regulacje dotyczące przemocy są bardzo dobre, funkcjonują i są egzekwowane. Mogła tego nie zauważyć.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

To nie są czasy dla wrażliwców

Badania osób wysoce wrażliwych wykazały, że nie tylko silnie reagują one na stosunkowo słabe bodźce zmysłowe, emocjonalne czy społeczne, lecz także szczegółowo, głęboko przetwarzają związane z nimi informacje.

Anna Tylikowska
22.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną