Mielizna premier Szydło. W jej przemówieniach pobrzmiewa ton Polexitu
Wbrew zapewnieniom premier Szydło jej wypowiedzi są wyrazem niechęci do Unii realnej i pobrzmiewa w nim ton Polexitu. Z takim przesłaniem pani Szydło pojechała do Rzymu.
Beata Szydło
Kancelaria Prezesa RM

Beata Szydło

Telewizyjne przemówienie premier Szydło pokazuje zaniepokojenie obozu obecnej pisowskiej władzy. Nie tylko spadkiem poparcia sondażowego, także fatalnymi konsekwencjami pisowskiej polityki antyeuropejskiej. Źle napisane i wygłoszone „orędzie” ma uspokoić tę część pisowskiego elektoratu, która zaczyna się denerwować na tle tej polityki, bo jej egzystencjalne interesy polegają na uczestnictwie Polski w UE.

Wątpliwe, czy treść i ton przemówienia Szydło te obawy rozwieją. Raczej przeciwnie: jest kolejnym przykładem odcinania się PiS od Unii, jaka jest, na rzecz Unii, jaka istnieje tylko w pobożnych życzeniach eurosceptyków.

Że Unia przeżywa kłopoty, wszyscy wiemy. Sęk w tym, jak możemy jej pomóc, jeśli wciąż chcemy w niej być. Uczciwie mówił o tym szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Jego biała księga na temat przyszłości UE wylicza różne scenariusze. Najbardziej prawdopodobny zakłada, że dalsza integracja będzie bardziej elastyczna. Wszyscy członkowie Unii mogą w niej uczestniczyć, ale nie muszą. Kto nie chce, może nie chcieć, lecz musi się liczyć z konsekwencjami dobrowolnej samoizolacji od głównego nurtu, który wyznaczają nie eurosceptycy czy euroentuzjaści, lecz eurorealiści.

Szydło zbyt nostalgiczna w sprawie Unii

Powrót do Unii sprzed Traktatu z Maastricht jest w ich ocenie niemożliwy i niepożądany w obecnym globalnym świecie. Szydło jest w tym sensie „euronostalgiczką”, której sentymenty mogą poruszyć tylko innych nostalgików, lecz nie będą wzięte pod uwagę przez unijnych strategów. Tych faktów nie da się zneutralizować chrześcijańską retoryką i wytykami pod adresem „mielizny”.

Efekt będzie taki, że w Brukseli utwierdzi się przekonanie, że to raczej Polska pod rządami PiS osiadła politycznie na mieliźnie, skąd wysyła w butelce swoje SOS pod tytułem „Deklaracja Warszawska”. Tę butelkę może wyłowić ten czy ów eurosceptyczny polityk, ale Unia nie tego od Polski oczekuje.

Postulaty zgłoszone przez rząd pisowski pod adresem omówiłem wcześniej w felietonie o „unijnych nonsensach premier Szydło”. Wbrew jej zapewnieniom są wyrazem niechęci do Unii realnej i pobrzmiewa w nich ton Polexitu. Z takim przesłaniem pani Szydło pojechała do Rzymu na obchody 60-lecia najbardziej ambitnego projektu w historii nowożytnej cywilizacji zachodniej.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną