Czy uda się w końcu wykopać rasizm ze stadionów? To nie tylko polski problem

Lewy prosty, prawy prosty – bramka
Rozmowa z Rafałem Pankowskim, współzałożycielem Stowarzyszenia Nigdy Więcej i Football Against Racism in Europe (FARE), wykładowcą Collegium Civitas, o ciemnej stronie współczesnego futbolu.
Sport ma ludzi łączyć i zbliżać, a nie dzielić.
Wojciech Matusik/Forum

Sport ma ludzi łączyć i zbliżać, a nie dzielić.

Siergiej Lebid: – Za rasistowskie zachowania UEFA w ciągu ostatnich kilku lat dziewięciokrotnie ukarała polskie zespoły, siedmiokrotnie Węgrów i po sześć razy Ukrainę i Rosję. Czy rasizmu nie da się wykopać ze stadionów?
Rafał Pankowski: To problem, z którym należy się zmierzyć w wielu krajach Europy Środkowowschodniej, także w Polsce. Sport przecież ma ludzi łączyć i zbliżać, a nie dzielić. W futbolu nie liczy się karnacja, tylko gra. W historii polskiego sportu byli przecież zawodnicy wywodzący się z mniejszości narodowych, i mieli wielkie dla Polski zasługi. To są dobre przykłady integracji poprzez sport. Dziś, kiedy patrzę na polskie czy ukraińskie kluby piłkarskie, to w każdej drużynie są ludzie z innych krajów. Więc zespół piłkarski w Polsce lub na Ukrainie może być najbardziej wielokulturowym środowiskiem w takich dosyć homogenicznych narodowo krajach. Podczas gry na boisku taka wielokulturowa drużyna funkcjonuje bardzo dobrze i często może to być źródłem jej sukcesu. Paradoks polega na tym, że gdy na boisku gra drużyna wielokulturowa, na trybunach szerzy się wrogość, rasizm i ksenofobia.

Kilka miesięcy temu podczas ukraińskich derbów – Dynama Kijów z Szachtarem Donieck – cały sektor kibiców ubrany był w białe kaptury Ku Klux Klanu. Kibice mieli też ze sobą kilkudziesięciometrowy banner z napisem „100% biały”. Żadnej reakcji, żadnych kar.
To przykre. Rasizm często zauważany jest przez władze futbolowe dopiero na poziomie rozgrywek międzynarodowych UEFA. Wtedy władze UEFA reagują w sposób bardziej konsekwentny. To jest standard. Kluby są dotkliwie karane i nie zawsze ta polityka jest zrozumiała dla kibiców. Natomiast reakcja na zachowania rasistowskie federacji krajowych, zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie, pozostawia wiele do życzenia. Często tego rodzaju incydenty pozostają bezkarne. Także w Polsce mieliśmy do czynienie z całą serią aktów rasistowskich. Na stadionach klubów polskiej ekstraklasy jesienią 2015 roku wywieszano rasistowskie transparenty i skandowano rasistowskie hasła przeciwko uchodźcom, muzułmanom, Arabom. Niejednokrotnie bardzo agresywne. Żadnej reakcji PZPN na to nie było.

Podczas meczu w Lidze Mistrzów między Dynamo a Chelsea w sezonie 2015/2016 w Kijowie doszło do nieprzyjemnego incydentu. Ukraińscy kibice pobili pięciu ciemnoskórych kibiców. Reakcja UEFA była natychmiastowa. Dynamo za karę musiało grać jeden meczy przy pustych trybunach. To nie jest kara, która otworzy oczy kibicom.
Nie był to pierwszy taki incydent w Kijowie. Dynamo ewidentnie ma z tym problem już od dawna. Jest sporo klubów w Europie Wschodniej, które od lat zmagają się z rasizmem. No i teraz trzeba się zastanowić, czy kary są adekwatne, czy mogą być efektywne? Same represje nie wystarczą. Trzeba prowadzić też działania edukacyjne, wychowywać kibiców. Tu wielka odpowiedzialność spoczywa na władzach klubowych. Kluby powinny prowadzić wychowawczy dialog z kibicami. Niektóre to robią. Ale, jak widać, ten dialog jest niewystarczający.

Skoro nie dają rady UEFA, narodowe związki piłkarskie ani nawet władze klubowe, to co jeszcze można zrobić?
Na szczęście są inicjatywy, które próbują przeciwstawić się rasizmowi na stadionach. Nie jest to zadanie łatwe, dlatego tym bardziej powinniśmy przeciwdziałać temu problemowi. Stowarzyszenie Nigdy Więcej już w roku 1996 rozpoczęło akcję „Wykopmy rasizm ze stadionów”. Zainicjował ją Marcin Kornak, założyciel Stowarzyszenia. Była to pierwsza taka kampania przeciwko rasizmowi w Europie Środkowowschodniej. I trwa ona do dziś. Między innymi we współpracy z organizacjami ukraińskimi, przeprowadziliśmy akcję pod hasłem „Respect Diversity” w trakcie przygotowań do Euro 2012.

Co udało się osiągnąć?
Problem rasizmu na stadionach był wtedy bardzo żywo dyskutowany. Doskonale wiemy, że kultura stadionu często znajduje się pod wpływem elementów rasistowskich czy ksenofobicznych zwłaszcza w Europie Wschodniej. Rasizmu nie wymyślono na stadionie, ale na stadionie on zbyt często się pojawia czy wyraża. A futbol ma ludzi łączyć i taki był tytuł naszego programu – „Respect Diversity – football unites”.

Media światowe ostrzegały przed rasizmem w Polsce i na Ukrainie. Oprócz tego pojawił się krótko przed mistrzostwami pamiętny film BBC, który wywołał wielką dyskusję na ten temat. Ale mistrzostwa przebiegły w sposób stosunkowo spokojny, z wyjątkiem dnia meczu Polska – Rosja. Jednym z elementów udanej imprezy był trzyletni projekt o charakterze edukacyjnym, prowadzony przez stowarzyszenie Nigdy Więcej w partnerstwie z UEFA zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Projekt miał wykorzystać kontekst przygotowań do mistrzostw Europy, żeby przygotowania nie tylko ograniczały się do infrastruktury fizycznej, ale także do pozytywnej zmiany kulturowej, zmiany mentalności. Sporo udało nam się wtedy zrobić, jeżeli chodzi o edukację antyrasistowską w świecie piłki nożnej. Współpracowaliśmy z takimi postaciami jak legenda polskiej piłki Dariusz Dziekanowski.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj