Rodzina Morawieckich

Morawieccy walczący
Jak mówią najbliżsi, Mateusz Morawiecki zajmuje się dziś głównie Polską, a mniej rodziną. Idzie trochę w ślady ojca, wiecznego nieobecnego w rodzinnym domu. I choć Morawieccy starannie dbają o swoją prywatność, spróbujemy trochę o nich opowiedzieć.
Morawieccy strzegą pilnie swojej prywatności.
Krystian Maj/Forum/Archiwum prywatne

Morawieccy strzegą pilnie swojej prywatności.

1979 r., zjazd rodzinny w Kornelówce (w środku z kwiatami Jadwiga – mama premiera, w berecie – jej ojciec, na dole w białej koszulce – Mateusz)
Archiwum prywatne

1979 r., zjazd rodzinny w Kornelówce (w środku z kwiatami Jadwiga – mama premiera, w berecie – jej ojciec, na dole w białej koszulce – Mateusz)

Kornel Morawiecki opozycjonista, lata 80.
Radek Jaworski/Forum

Kornel Morawiecki opozycjonista, lata 80.

Mały Mateusz Morawiecki, lata 70.
Archiwum prywatne

Mały Mateusz Morawiecki, lata 70.

Mateusz Morawiecki z mamą Jadwigą i żoną Iwoną
Archiwum prywatne

Mateusz Morawiecki z mamą Jadwigą i żoną Iwoną

Starsze dzieci premiera – Ola i Jeremiasz
Archiwum prywatne

Starsze dzieci premiera – Ola i Jeremiasz

audio

AudioPolityka Anna Dąbrowska - Morawieccy walczący

Młodszy brat Kornela Morawieckiego, Ryszard (1956 r.), fizyk z wykształcenia i historyk rodu z zamiłowania, dokopał się do korzeni rodzinnych sięgających czasów bitwy pod Grunwaldem. Kornel, jak sam przyznał w autobiografii – wywiadzie rzece przeprowadzonym przez Artura Adamskiego – „nadrabia braki w wiedzy o dziejach rodziny”. Choć często podkreśla wielkość polskiego dziedzictwa, to o własnym, rodowym, nie wie tyle co brat.

Ojciec odbiera syna

Jeszcze w XIX w. rodzina nosiła nazwisko w nieco innym brzmieniu – Morawiccy – i prawdopodobnie pieczętowała się herbem Jelita. Drobna szlachta z Morawicy koło Kielc nie dorobiła się majątków i szukała pracy w mieście. Ojciec Kornela, a dziadek premiera, dostał imię Michał po swoim ojcu, a jego bracia po Kościuszce, Piłsudskim i Traugutcie. Michał Morawiecki był w Związku Walki Zbrojnej, a później w AK, ale nie walczył w powstaniu warszawskim. Chciał, ale nie mógł prześlizgnąć się na lewą stronę stolicy. Kornel Morawiecki opowiadał Rafałowi Kalukinowi w „Gazecie Wyborczej” w marcu 2010 r., jak ojciec mu się tłumaczył: „Synku, można było przepłynąć Wisłę wpław. Ale ja nie umiałem pływać”.

Rodzina matki Kornela też miała patriotyczne geny. Pradziad Konrad Szumański był ordynansem dyktatora powstania styczniowego gen. Mariana Langiewicza. Ale Jadwigi Szumańskiej, matki Kornela, nie pociągał – jak zapamiętano – powstańczy romantyzm. Urodziła się nieopodal Warszawy i była jak na owe czasy nieźle wykształcona, miała maturę, znała języki. W jej rodzinie byli Niemcy i Francuzi. Marzyły jej się Stany Zjednoczone Europy, drażniły zbyt silne uczucia narodowe, a powstańcze ruiny stolicy i zagłada Żydów bardzo przygnębiały. Jednak w 1954 r. dziadkowie Morawieccy wypisali dla Kornela na kartce imieninowej życzenia „by został bohaterem w Ojczyźnie”.

Dziadkowie obecnego premiera mieszkali na warszawskiej Pradze, przy ulicy Mińskiej, na 22 metrach z dużą kuchnią i toaletą, co na tamte czasy było wyższym standardem. Zaraz po ich ślubie wybuchła wojna, a 3 maja 1941 r. urodził się Kornel. Z opowieści rodzinnych pamięta, że był chorowity i jego życie wisiało na włosku. Potem przyszła na świat Zofia i najmłodszy Ryszard. W ich mieszkaniu, w tych trudnych powojennych latach, normą stało się przebywanie nawet 20 osób. „Śpiący pokotem wypełniali całą podłogę. No bo gdzie mieli się podziać?” – wspomina Kornel Morawiecki w autobiografii. Chciał zostać marynarzem, ale komisja lekarska odrzuciła jego podanie. Miał za słabe serce. W 1958 r., kiedy nie dostał się na medycynę w Warszawie, wyjechał studiować fizykę do Wrocławia. Na to miasto namówiła go siostra szarytka z zakonu, który prowadził przedszkole, gdzie chodziło rodzeństwo Morawieckich.

Nie zrezygnował ze stałego zameldowania przy Mińskiej, ale do rodziców jeździł tylko na święta. We Wrocławiu szybko postanowił założyć własną rodzinę ze starszą o kilka lat Jadwigą. Jej rodzice poznali się i pobrali we Francji, ale pochodzili ze Stanisławowa. Do Breslau rodzina matki premiera trafiła z kresowymi wysiedleńcami. W „Super Expressie” Kornel Morawiecki mówił, że utkwiło mu w głowie mądre żydowskie przyłowie: jeśli nie dorośniesz do 20 lat, nie dorośniesz nigdy. Jadwiga, chemiczka, pracująca nauczycielka, dwa miesiące po poznaniu Kornela była już jego żoną, 18-letniego studenta pierwszego roku. Jej rodzice oddali im dwupokojowe mieszkanie na trzecim piętrze w przedwojennej kamienicy.

W 1960 r. urodziła się Anna, pięć lat później przyszła na świat Marta, w 1967 r. Magdalena, w 1968 r. Mateusz i w 1972 r. Maria. „Mateusz był jedynym dzieckiem, które urodziło się w domu, ja sam odbierałem poród” – wspominał Kornel w rozmowie z publicystkami, opozycjonistkami, a wcześniej jeszcze swoimi studentkami Marią Wanke-Jerie i Małgorzatą Wanke-Jakubowską. Autorki tekstu na portalu wszystkoconajwazniejsze.pl uważają, że jest w tym coś symbolicznego, że syn natychmiast po urodzeniu trafił w ręce ojca. Ważne jest też chyba to, że Mateusz był następnym dzieckiem, i to synem, po śmierci pięciomiesięcznej siostry Magdaleny. W „Gazecie Wrocławskiej”, osiem lat temu, Kornel Morawiecki opowiadał, że ona najwięcej go nauczyła, szczególnie o bólu. „Miała wrodzoną wadę i umierała trzy miesiące, a my nie mogliśmy nic zrobić”.

Mama numerem jeden

Prawie zwyczajne życie toczyło się dalej, aż do marca 1968 r., kiedy zastrajkowali studenci, a rektor Uniwersytetu Wrocławskiego otwarcie ich poparł. Młodzi pracownicy naukowi, w tym adiunkt Kornel Morawiecki, organizowali kolportaż. Morawieckiego szczególnie zmobilizowało, jak mówił Kalukinowi, „Kłamstwo. I wielki niesmak z powodu komunistycznej antyżydowskiej hecy”. On miał przyjaciół Żydów, którzy musieli wyjechać z Polski. Od 1979 r. redagował w drugim obiegu miesięcznik „Biuletyn Dolnośląski”. W tym samym roku wraz z grupą znajomych witał Jana Pawła II w Warszawie. Jeździli za papieżem po kraju z biało-czerwonym transparentem z napisem „Wiara i Niepodległość”.

To Jadwiga Morawiecka wyposażyła męża w ten transparent. W swoim exposé premier dziękował swojej matce „cichej bohaterce Solidarności” i jego codzienności. Matka Jadwiga mówiła niedawno „Gazecie Wrocławskiej”, że bardzo lubi patrzeć na fotografię z chrztu, z trzyletnim Mateuszem ubranym na biało. „Nigdy mnie żadnym swoim zachowaniem nie ranił” – opowiadała matka premiera.

Jeszcze zanim Kornel od początku stanu wojennego zaczął się ukrywać, ona już miała na swojej głowie cały dom i dzieci. Wcześniej mąż rzadko bywał w domu. Znajomy rodziny opowiada, że kiedyś mały Mateusz, a miał może z pięć lat, wyrwał ojcu gazetę z rąk. Chciał, by Kornel przestał czytać i wziął go na kolana. Cichą opozycyjną postawę Jadwiga pokazała, kiedy w 1985 r. postanowiła przystąpić do głodówki, której inicjatorką była Anna Walentynowicz. Dzięki znajomości z Anną wyjeżdżała później z dziećmi do rodziców nieżyjącego już wtedy ks. Jerzego Popiełuszki do Suchowoli. W 1986 r. w „Libertas”, kwartalniku społeczno-politycznym wychodzącym w Paryżu, ukrywający się Morawiecki zapytany, czy nie myśli czasami, żeby to się wreszcie skończyło, mówił: „Wiem, że to, co robię, jest potrzebne innym (...). Pocieszam się, że moja rodzina rozumie mój wybór. Lecz po ludzku żal mi ich i tęskno mi za bliskimi, z którymi rozdzielił mnie los”.

Wojciech Myślecki, prawa ręka Morawieckiego w Solidarności Walczącej, który opiekował się rodziną swojego przyjaciela, mówi, że dla Mateusza matka jest osobą numer jeden i potem długo nikt: – On bardzo podziwia ojca, ale najcieplejsze uczucia poświęca matce.

Ani grosza za córkę

Anna Morawiecka, starsza siostra Mateusza, na nagraniu zdeponowanym w Muzeum Historii Mówionej (MHM), tak powiedziała o ojcu:Ma swoje wartości i zasady i się ich trzyma, jeśli chodzi o politykę, bo trochę inaczej jest w życiu, tu różnie bywa. Ale do wszystkiego potrafi sobie dobudować teorię”. Być może chodziło jej o to, że ojciec rozstał się z matką. Znajomi rodziny mówią, że to ukrywanie się przed esbecją, rzadkie spotkania małżonków (przez tych kilka lat widzieli się najwyżej parę razy), są ciężką próbą dla związków. Dwa lata temu Kornel wyznał w „Super Expressie”: „Mam żonę Jadwigę [nie rozwiedli się do dziś – red.]. Żyję od lat z inną kobietą Anną. Mamy 22-letniego syna Jerzego. Jest jeszcze Hanna, z którą zakładałem SW. Wszystkie te kobiety bardzo kocham i są mi one bardzo bliskie”.

Z matką czwórki swoich dzieci był do grudnia 1981 r. W 15 lat młodszej od siebie Annie zakochał się już pięć lat wcześniej, ale kontakt się urwał. Spotkali się na początku lat 90. i zostali razem. A Hanna Łukowska-Karniej, nazywana przez niektórych Miss Solidarności Walczącej, najpierw była łączniczką Kornela Morawieckiego, a potem ukrywała go w swoim wrocławskim mieszkaniu. To podobno wtedy zawiązał się między nimi romans.

Rozpad małżeństwa Morawieckich seniorów to bolesna historia, ale nie podzieliła rodziny. Dzieci podziwiają ojca za walkę o niepodległość, jego odwagę i determinację, a matkę, że to wszystko znosiła. – Kornel zawsze z wielkim szacunkiem mówił o Jadwidze, mieli dużą kulturę przy tym rozstaniu i właśnie dlatego, że zostawili to w sferze dorosłych, nie obciążając tym dzieci, one dziś mają dobre relacje z obojgiem rodziców – uważa Myślecki.

Chyba najmniej nieobecność w domu ukrywającego się ojca odczuła najstarsza córka Anna, choć to ją najdłużej woził w siodełku rowerowym. W nagraniu dla Muzeum Historii Mówionej wspomina, że miała może 15 lat, jak usłyszała w radiu o porwaniu dla okupu dziecka jakiegoś milionera. Zapytała: „Tatuś, ile byś dał za swoją córeczkę, a on powiedział: ani grosza, i to było wielkim szokiem”. Ojciec tłumaczył, że danie okupu nie dawałoby gwarancji, że ona wróci, i otwierałoby pole do dalszych porwań. „Ojciec jest dziwnym człowiekiem, a ta rozmowa z nim zostawiła duży ślad we mnie i rzutowała na mój stosunek do niego” – opowiadała.

Ta historia dobrze pasuje do legendy przywódcy Solidarności Walczącej. SW powołał w czerwcu 1982 r. Jej członkowie składali tajną do 1986 r. przysięgę (pierwszy raz ujawniona w „Biuletynie Dolnośląskim”), której pierwsze zdanie brzmi: „Wobec Boga i Ojczyzny przysięgam walczyć o wolną i niepodległą Rzeczpospolitą Solidarną, poświęcać swe siły, czas – a jeśli zajdzie potrzeba – swe życie dla zbudowania takiej Polski”. SW była jedną z niepodległościowych organizacji opozycyjnych, wywodzących się z NSZZ Solidarność, powstałych w konsekwencji delegalizacji związku przez władze PRL oraz wprowadzenia stanu wojennego. Wzywała do radykalnych form oporu, chciała mobilizować ludzi w ulicznych starciach, podczas gdy inni działacze opozycji (np. Bujak czy Frasyniuk) byli temu przeciwni i wybierali strategię długiego marszu do wolności. Członkowie SW w gdyńskiej stoczni stworzyli na przykład prototyp karabinu maszynowego według instrukcji CIA. Umieli konstruować bomby. Gdy w 1987 r. esbecy złapali ukrywającego się Kornela Morawieckiego, Amnesty International nie chciała go bronić. Według ówczesnych działaczy AI Solidarność Walcząca była organizacją terrorystyczną.

W 1989 r. SW sprzeciwiła się porozumieniu z komunistami, do którego przystąpiła część opozycji w Polsce (Okrągły Stół), motywując to racjami moralnymi i politycznymi.

Kiedy Anna miała 17 lat, wyjechała do Londynu, po roku wróciła zrobić maturę, a kiedy nie dostała się na anglistykę, wyprowadziła się z domu. Wspomina, jak w październiku 1980 r., w imieniny matki, ojciec stanął przed rodziną i powiedział: „w najbliższym czasie pewno mnie zabiją, ale takie jest życie. Ja jedna mu chyba wierzyłam, a reszta patrzyła na niego jak na wariata”. Ojciec płacił jej za składanie i pisanie matryc „Biuletynu Dolnośląskiego”. Została zaprzysiężona w SW, kiedy skończyła 23 lata, ale władza nigdy jej nie zamknęła. „Miałam dużo szczęścia, albo wydawało im się, że cenniejsza jestem poza. Siedziała moja siostra Marta”. Anna, jako jedyna z dzieci, na Wielkanoc 1982 r. zobaczyła się z ukrywającym się ojcem. Trzy lata po wybuchu stanu wojennego urodziła pierwsze dziecko, zaraz potem następne. Współpracowała z Radiem Wolna Europa i z biurem interwencji prawnej Romaszewskich we Wrocławiu.

Jej pierwszy mąż z trudem akceptował i rozumiał to zaangażowanie żony. Choć ona nie ma poczucia, że jako matka ryzykowała bezpieczeństwo rodziny. „Faceci chodzą na wojny, a nie kobiety. Tak powinno być. Ja bym nie zostawiła dziecka, aby działać politycznie. Matka powinna wybierać dziecko, a ojciec ma inaczej. Ja tu nie mam feministycznych poglądów” – opowiadała w MHM. Po pięciu latach się rozwiedli. Związała się z Jarosławem Brodą, którego poznała na strajku we wrocławskiej zajezdni. Jest legendą wrocławskiej opozycji, redagował m.in. „Solidarność Dolnośląską”. Dziś, od ponad 15 lat, jest dyrektorem Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego we Wrocławiu. Anna jest dyrektorką Wrocławskich Targów Dobrych Książek, nominowana w tym roku do tytułu osobowości roku, plebiscytu „Gazety Wrocławskiej”. Mają dwóch synów, jeden – tuż przed trzydziestką – wyprowadził się z domu, drugi – nastolatek – mieszka z nimi w słynnej Kornelówce w Pęgowie niedaleko Wrocławia.

Brat wizjoner

Ten szczególny dom zbudowali z belek stropowych, zebranych przy rozbiórce wrocławskich kamienic, Kornel i jego ojciec. Marta Morawiecka, siostra Mateusza, w nagraniu dla Fundacji Pomorska Inicjatywa Historyczna wspomina: „nosiliśmy z lasu mech, aby uszczelnić konstrukcje”. Chata powstała na początku lat 70. Spaloną doszczętnie w 1993 r. odbudował potem Mateusz. Dla całej rodziny to symboliczne miejsce.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną