Polityka. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

Subskrybuj
Kraj

Adam Hofman i Antoni Macierewicz dali popis w Wirtualnej Polsce

Gościem Adama Hofmana w pierwszym odcinku programu „Gabinet Cieni” był Antoni Macierewicz. Gościem Adama Hofmana w pierwszym odcinku programu „Gabinet Cieni” był Antoni Macierewicz. Wirtualna Polska / materiały prasowe
Były rzecznik PiS i niedawny szef MON poszli na całość, szczując prokuraturę na PO, atakując oponentów z PiS i chwaląc siebie nawzajem. Nie w TVP, tylko w opiniotwórczym portalu.

„Interesuje nas to, co ważne, co będzie w przyszłości, co się dzieje za kulisami” – tak Adam Hofman zareklamował pierwszy odcinek swojego programu „Gabinet Cieni” w telewizji Wirtualnej Polski. Jeśli ten podobno wzięty spec od piaru i były rzecznik PiS mówił prawdę, to po obejrzeniu programu można dojść do wniosku, że interesuje go głównie to, jak wsadzić za kraty polityków PO i rozegrać przeciwników w PiS.

Gościem był niezawodny w takich sytuacjach Antoni Macierewicz, który ostatnio zniknął z pisowskiego horyzontu, konsekwentnie „wyciszany” nawet przez rządową TVP. Poza mediami związanymi z „Gazetą Polską” niedawny szef MON ostatnio był właściwie nieobecny. Najwyraźniej Adam Hofman w wewnątrzpisowskiej rozgrywce o władzę postawił na Macierewicza, a Wirtualna Polska pozazdrościła Tomaszowi Sakiewiczowi i braciom Karnowskim prawicowych zasięgów. Jaka by nie była przyczyna, podtapiany Macierewicz dostał koło ratunkowe, które on, dzielny siewca wszelkiego zamętu, skwapliwie wykorzystał.

Co o zdrowiu prezesa PiS mówi Macierewicz

Były frontman PiS zaczął program z wysokiego „C”. „Mówią o panu: wyrwane serce prawicy” – zaczął Hofman, trafiając kulą w płot, bo przecież jak sam później stwierdził, wyrywanego serca na miejsce włożyć się już nie da. Macierewicz szybko więc go zmitygował, zauważając, że „często media – i tutaj, niestety, Wirtualna Polska ma swoje zasługi negatywne – próbują sprawić, żeby Polacy nie zobaczyli tego, co najważniejsze”. Gdy Hofman zapewnił, że „my jesteśmy po to, by to pokazać”, rozmowa nabrała właściwego biegu.

Najpierw więc dano odpór „stugębnej plotce” o złym stanie zdrowia Jarosława Kaczyńskiego, która jest „absolutnie bez sensu”, bo „prezes zawsze w dobrej formie”, „niedługo wraca” itd. Ma „silną wolę i determinację, żeby służyć krajowi”, „twardo trzyma lejce w ręce” – potakiwał Macierewicz.

Panowie przeszli do clue programu, gdy Hofman – nazwany chyba przez pomyłkę przez byłego szefa MON „panem redaktorem” – doczekał się rewanżu za uprzejmości, słysząc, że jest „człowiekiem, którego zasługi dla sprawy jednej z najważniejszych w dziejach Polski – dla sprawy smoleńskiej – są niezwykłe i tym bardziej niezwykłe, im mniej znane”.

Jak wiele taka pochwała znaczy w ustach Macierewicza, mógł się przekonać każdy, kto dotrwał do końca niespełna 20-minutowej rozmowy, która bardziej przypominała naradę spiskowców z Nowogrodzkiej niż dyskusję w programie publicystycznym czołowego nadawcy. Zbigniew Ziobro i podlegli mu prokuratorzy mogli się na przykład dowiedzieć, że nie znają się na wyjaśnianiu przyczyn katastrof lotniczych i w przypadku Smoleńska najlepiej by zrobili, gdyby zajęli się pisaniem aktów oskarżenia. „Czy miejsce Tuska jest na ławie oskarżonych za tę sprawę i de facto na samym końcu w więzieniu?” – zapytał w pewnej chwili Hofman, najwyraźniej chcąc uniknąć niedopowiedzeń. Czyniąc wyraźne aluzje do ziobrowej prokuratury, dodał, że „czas się kurczy”, bo gdy nadejdzie czas kampanii wyborczych, trudniej będzie „postawić jakiekolwiek zarzuty” (Tuskowi, ale i Tomaszowi Arabskiemu, czyli szefowi jego kancelarii). A więc teraz albo nigdy. „Nie tylko są dowody, ale też dostarczyłem je prokuraturze i czekam już od wielu miesięcy” – ogłosił Macierewicz, podkreślając, że ma na myśli również członków komisji Jerzego Millera. Materiał dowodowy jest oczywiście „silny i obfity”. „Z niecierpliwością czekam na realizację” – zachęcał Ziobrę szef smoleńskiej podkomisji.

Andrzej Duda i cios w serce

Naprowadzanie Macierewicza na kolejny cel poszło już sprawniej. A więc odpowiedzialność Andrzeja Dudy za „ustawę degradacyjną [generałów z PRL – red.] jest olbrzymia i rola w tej materii bardzo negatywna”. „To jest cios w serce! To jest cios w samo serce” – unosił się Macierewicz (oczywiście nie mówił tego, by „cokolwiek złego powiedzieć o panu prezydencie”, bo chciałby jak najlepiej, ale żeby „pan prezydent uświadomił sobie, jak wielkim błędem to było i żeby zostało to [czyli zawetowanie ustawy – red.] jak najszybciej naprawione”).

Pozostały jeszcze drobne uszczypliwości adresowane do premiera Morawieckiego, pochwała Beaty Szydło – i tak upłynęło to pierwsze posiedzenie „gabinetu upiorów”, na którym Hofman z Macierewiczem rozprawili się ze swoimi zmorami. Szkoda, że w Wirtualnej Polsce, a nie w wirtualnej rzeczywistości. Łatwiej byłoby zapomnieć.

Czytaj także: Obalamy tezy z raportu Macierewicza w sprawie katastrofy smoleńskiej

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Blue monday. Dlaczego ten koncept nie ma sensu?

20 stycznia 2020 – w ten dzień wypada w tym roku tzw. blue monday, trzeci poniedziałek stycznia, zwany także „najbardziej depresyjnym dniem roku”. Termin zrobił zawrotną karierę w mediach, ale pojawia się też w publikacjach naukowych. Czy słusznie?

Marcin Nowak
20.01.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną