Planujemy kupić dla armii to, co planowaliśmy w 2001 roku
Sformułowane 17 lat temu kierunki modernizacji wojska zostały właśnie wpisane do rządowej uchwały jako obowiązujące na kolejną dekadę. Wygląda to na ucieczkę od ryzyka porażki nowych planów.
Polski leopard podczas ćwiczeń Steadfast Jazz 2013
Cpl Madis Veltman, EST Army/SFJZ13/Flickr CC by 2.0

Polski leopard podczas ćwiczeń Steadfast Jazz 2013

To było od dawna wyczekiwane oświadczenie. W poniedziałek rano MON podał na swojej stronie internetowej, że rząd przyjął uchwałę w sprawie „Szczegółowych kierunków przebudowy i modernizacji technicznej Sił Zbrojnych na lata 2017–2026”.

Uchwała ta jest niezbędna, by rozpocząć cykl uzgodnień mających przynieść nowy, szczegółowy Plan Modernizacji Technicznej, bez którego polskie zbrojenia nie będą kontynuowane poza obecną perspektywę 2022 r. Jak wynika z samego tytułu, uchwała jest już ponad rok opóźniona. Jak wiele rzeczy za rządów Antoniego Macierewicza – miała być gotowa w zeszłym roku, potem w kwietniu, ostatecznie w maju. MON już nas przyzwyczaił, że kilkudniowe opóźnienie to żadne opóźnienie, więc jeśli ostatni długi weekend się nie liczy, to można uznać, że Rada Ministrów zmieściła się w terminie.

Czytaj także: Uzbrojenie polskiej armii w rękach fana fantasy

Wielkie nadzieje

Zajmujący się tematem zbrojeń dziennikarze rzucili się na komunikat, bo od dawna wiadomo było, że szykuje się przełom. Przede wszystkim dyktowany zeszłorocznymi rekomendacjami Strategicznego Przeglądu Obronnego, który w nowej koncepcji obrony kraju stawiał na broń ofensywną, rozpoznanie i flotę podwodną ze zdolnościami rażenia na duże dystanse.

Po drugie, oczekiwano, że po tym jak w dziedzinie obrony powietrznej powiedziano „A” – zamówiono pierwsze baterie systemów średniego zasięgu „Wisła” – będzie powiedziane „B”, czyli realizacji doczeka się system krótkiego zasięgu „Narew”. Wreszcie konieczna jest strategiczna decyzja, co robić z przestarzałymi transporterami opancerzonymi zmechanizowanej piechoty i modernizacją czołgów na dużą skalę. O tym, że wśród priorytetów znajdą się nowe samoloty wielozadaniowe piątej generacji, o czym też napisano w SPO, czy duże liczby nowoczesnych śmigłowców bojowych, też spekulowano – choć realia budżetowe nakazywały realistyczny sceptycyzm.

Czytaj także: Czy PiS kasuje śmigłowce?

Powtórka z rozrywki

Komunikat MON, do czego też się już przyzwyczailiśmy, był nader lakoniczny. Raptem niecałe pół strony tekstu, co jak na dokument określający zadania na kolejne 10 lat nie jest, przyznacie Państwo, erupcją szczegółów. Wszystko rzecz jasna tłumaczy to, że „Szczegółowe kierunki przebudowy...” są dokumentem opatrzonym klauzulą niejawności. Podatnicy nie mogą zapoznać się z kierunkiem planowanych, idących w setki miliardów wydatków przed ich zrealizowaniem.

Taka jest polityka, nawet jeśli jako jej sponsorzy możemy czuć się dziwnie. Jeszcze dziwniejsze uczucie towarzyszy lekturze przedstawionej przez MON listy kierunków modernizacji technicznej Wojska Polskiego. Po chwili zastanowienia powstaje bowiem nieodparte wrażenie, że... gdzieś już ją widzieliśmy.

Co jest na liście? Dla kogoś, kto nie ma na co dzień do czynienia z wojskowo-technologiczną nowomową i nie zna wcześniejszych dokumentów, lista wygląda bardzo profesjonalnie. Wśród kierunków modernizacji znalazły się bowiem: sprzęt rozpoznania i walki radioelektronicznej, sprzęt dowodzenia i łączności, wyposażenie systemu obrony powietrznej, zestawy przeciwpancernych pocisków kierowanych, kołowe transportery opancerzone, średnie samoloty transportowe, okręty i sprzęt morski, sprzęt elektroniczny i wreszcie czołgi.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj