Oni będą ławnikami w Sądzie Najwyższym. Kim są i co mówią?
Odróżniać dobra od zła „nauczyła się od trzylatków”; jeśli chodzi o prawo, „może doczytać”; „chce realizować swoją pasję” – tak w Senacie prezentowali się kandydaci na ławników.
Politycy PiS twierdzą, że ławnicy zapewnią większą transparentność, a sędziowie – że wiedza ławników może okazać się niewystarczająca.
Jerzy Dudek/Forum

Politycy PiS twierdzą, że ławnicy zapewnią większą transparentność, a sędziowie – że wiedza ławników może okazać się niewystarczająca.

Politycy PiS twierdzą, że ławnicy zapewnią większą transparentność, a sędziowie – że wiedza ławników może okazać się niewystarczająca. Senat po raz pierwszy wybierze na czteroletnią kadencję ławników do Sądu Najwyższego. Taka osoba musi posiadać polskie obywatelstwo, korzystać z pełni praw cywilnych i publicznych, być nieskazitelnego charakteru, ukończyć 40 lat, ale mieć nie więcej niż 60, być zdolna, ze względu na stan zdrowia, do pełnienia obowiązków ławnika i posiadać co najmniej średnie wykształcenie.

Pojawiają się jednak wątpliwości dotyczące kwalifikacji. Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf przekonywała kilka miesięcy temu, że ławnicy będą musieli dokonywać wykładni przepisów konstytucji dotyczących zasad i wolności, co jest niezwykle skomplikowane. Krytycy pomysłu prezydenta zwracają uwagę, że kompetencje ławników mogą okazać się zbyt małe w stosunku do zadań, jakie się im powierza. Naczelna Rada Adwokacka miała poważne zastrzeżenia przede wszystkim wobec ich wiedzy prawniczej. „Często doświadczenie życiowe jest nie mniej ważne niż wiedza prawnicza” – przekonywał na posiedzeniu sejmowej komisji praw człowieka jej przewodniczący senator Robert Mamątow (PiS).

Co będą robić ławnicy i jaką dostaną władzę?

Ławnicy będą zasiadać w Izbie Dyscyplinarnej SN, która zajmie się procesami dyscyplinarnymi sędziów sądów powszechnych w drugiej instancji oraz procesami dyscyplinarnymi sędziów SN w pierwszej instancji. Ławnicy będą też pracować w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych i rozpatrywać skargi nadzwyczajne, podważające prawomocne wyroki sądów z ostatnich 20 lat.

W trzyosobowych składach orzekających zasiądzie po jednym ławniku. Oznacza to, że ławnicy nie będą mogli przegłosować decyzji sędziów. Ale jeśli dwaj sędziowie nie będą zgodni co do oceny danej sprawy, to właśnie głos ławnika będzie rozstrzygający.

Na 36 miejsc zgłoszono tylko 19 kandydatów (mogły ich zgłaszać stowarzyszenia, organizacje społeczne i zawodowe, z wyłączeniem partii politycznych, oraz grupa co najmniej stu obywateli). Ze zgłoszonych 15 osób spełniło wymogi formalne, a 13 spośród nich uzyskało we wtorek rekomendację senackiej komisji praw człowieka. W tym tygodniu zostaną wybrani w tajnym głosowaniu, ale do obsadzenia pozostaną jeszcze 23 miejsca. Będzie więc ogłoszony kolejny nabór.

Kim są kandydaci na ławników i co mówili przed komisją

Mariusz Kolankowski ma 42 lata, od 20 zajmuje kierownicze stanowiska w przemyśle (finanse, ubezpieczenia, motoryzacja, przemysł zbrojeniowy). Podczas prezentacji swojej kandydatury podkreślał, że ma doświadczenie zawodowe, a w biznesie kieruje się logiką. „Przy rekomendowaniu rozstrzygnięć trzeba być wyjątkowo skrupulatnym. Widziałem wielokrotnie, zwłaszcza wśród menedżerów, że swoją nieskrupulatnością i niekierowaniem się logiką i sprawiedliwością można wyrządzić wiele szkód” – przekonywał. Odpowiadając na pytanie o życie rodzinne, przyznał, że od kilku lat jest po rozwodzie. „Żona pracuje do północy, pełni ważne funkcje z dziedziny farmacji… Być może ku państwa zaskoczeniu wigilię, święta spędzamy razem, weekendy często, widujemy się codziennie, rozmawiamy, apteka, którą prowadzi żona, znajduje się 500 m od mojego domu” – mówił kandydat.

Józef Kowalski został zgłoszony przez stu obywateli. Ma 35-letni staż pracy. Przez ok. 20 lat był ławnikiem w sądzie rejonowym, rodzinnym i pracy. „A teraz chciałbym zobaczyć, orzekać w Sądzie Najwyższym, i właśnie tym się kieruję” – mówił.

Anna Kuć ma dwuipółletnie doświadczenie jako ławnik sądu okręgowego w Warszawie, brała udział w rozpatrywaniu spraw karnych, na co dzień jest ekonomistką, ma 20-letnie doświadczenie w bankowości. Senator Jan Rulewski dopytywał, co ją przekonało, by zostać ławnikiem w SN, skoro zdania Polaków na ten temat są bardzo podzielone: „Przekonała mnie chęć zdobycia doświadczenia w Sądzie Najwyższym. Myślę, że potrzebny jest udział czynnika społecznego, również w SN”.

Małgorzata Kuśmierczyk-Balcerek od 28 lat jest nauczycielem, pracuje też w Wyższej Szkole Handlowej, gdzie wykłada historię gospodarczą. Przekonywała komisję, że jest „kobietą, która stale chce się rozwijać, szuka czegoś nowego”. Podkreśliła, że w wieku 49 lat zrobiła doktorat z zakresu nauk humanistycznych (praca o Estonii). „Bycie ławnikiem może pomóc mojej pracy zawodowej, ponieważ ucząc wiedzy o społeczeństwie, są tam zagadnienia prawa. Młodzież interesuje się, pyta o pracę ławnika” – mówiła. Dopytywana, czy jest w stanie pogodzić różne funkcje życiowe, odparła, że tak, bo ma dorosłych synów i jest osobą samotną. „Czas poświęcam na swoje zainteresowania. Miałabym czas, jeśli byłaby konieczność, poczytać, dowiedzieć się” – mówiła.

Jacek Leśniewski pracuje jako doradca podatkowy, zajmuje się też serwisowaniem urządzeń IT, kas fiskalnych, komputerów, sieci komputerowych. Pytany o działanie sądów w Polsce, odparł: „Sądy w Polsce działają różnie, są takie, które działają bardzo dobrze, a są takie, że trudno zgodzić się z ich wyrokami”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj