Do 20 listopada banery wyborcze muszą zniknąć. Co z nimi zrobić?
Wyniki wyborów już znamy, a podobizny kandydatów nadal wiszą w miastach.
Zgodnie z ordynacją wyborczą plakaty muszą zniknąć z naszych oczu 30 dni po wyborach.
Cezary Aszkielowicz/Agencja Gazeta

Zgodnie z ordynacją wyborczą plakaty muszą zniknąć z naszych oczu 30 dni po wyborach.

Zgodnie z ordynacją wyborczą plakaty, hasła i urządzenia ogłoszeniowe (ramy do wieszania plakatów) ustawione do celów kampanijnych muszą zniknąć z naszych oczu 30 dni po wyborach. Do 20 listopada na ulicach nie powinno już być po nich śladu. Przy czym sprzątanie dotyczy tylko tych miejsc (przystanków, budynków, słupów, latarni, które wyglądają jak szaszłyki nabite plakatami), które należą do skarbu państwa i samorządu. Jeśli plakat czy baner wisi w miejscu prywatnym, np. na płocie, i właścicielom to nie przeszkadza, to może wisieć i do następnych wyborów. Jeśli komitety za to zapłacą, billboardy mogą nie znikać nawet przez rok.

Kto ma to wszystko usunąć

Mieszkańcom wszystko jedno, kto usunie te materiały – byleby zostały usunięte. Zgodnie z prawem obowiązek ten ciąży na pełnomocnikach komitetów wyborczych, którzy zgłaszali kandydatów w wyborach wszystkich szczebli. Jeśli 21 listopada – a więc już po terminie – plakaty etc. nadal będą wisieć, można zgłosić sprawę na policję albo straż miejską.

Czytaj także: Jak głosowali młodzi i starzy, miasta i wieś

Co grozi za nieusunięcie plakatów

Kto uchyla się od tego obowiązku, ryzykuje karę grzywny. Może dostać mandat w wysokości od 20 do 500 zł. Najpierw zwykle jest to upomnienie, a jeśli i to nie pomoże – to już mandat. Jeśli ktoś bardzo się uprze i mimo kary nie zechce usunąć plakatów, to wójt, burmistrz czy prezydent musi o to zadbać sam – a potem wystawić rachunek niesfornym kandydatom.

Niektóre schroniska chcą, a inne nie potrzebują banerów

W internecie można przeczytać zachęty dla kandydatów, by oddawali swoje banery do schronisk dla zwierząt. Ale zanim tam zawitają, powinni sprawdzić, czy wybrane schronisko jest zainteresowane. Np. Henryk Strzelczyk, dyrektor warszawskiego Schroniska na Paluchu, wcale takich darów nie potrzebuje: – Nasze schronisko nie stosuje takich osłon dla podopiecznych, nie nadają się one do ocieplania bud, materiały te są dla nas zupełnie nieprzydatne. Dodaje, że kawałki baneru połknięte przez psa mogą zagrozić jego życiu. Banery z tworzyw sztucznych, pokryte nieobojętnymi dla zdrowia farbami, powinno się przekazać do utylizacji.

Dyrektor ma dla kandydatów inną propozycję: – Jeśli kandydaci są zdecydowani pomóc zwierzętom, to proponujemy przekazywać do schronisk artykuły dla zwierząt – karmę specjalistyczną, koce, miski itp. – zakupione za niewykorzystane w kampanii środki. Zapewniam: zwierzęta będą wdzięczne. W jednym ze schronisk w Wielkopolsce też nie potrzebują banerów. Pracownik mówi, że nie wyglądają zbyt estetycznie, a ludzie przy wyborze psa do domu zwracają uwagę m.in. na to, w jakich warunkach zwierzę przebywa i jak się prezentuje. Zrozumiałe, ale już tak mniej poważnie, że ktoś, kto jest zwolennikiem opozycji demokratycznej, może nie chcieć psa, który przytulał się do plakatu z podobizną kandydata PiS. Choć z drugiej strony może będzie chciał takiego czworonoga od tego wybawić i chętniej weźmie go do domu?

Czytaj także: Jak głosowaliśmy w wyborach samorządowych

Żarty na bok, bo są schroniska, które ucieszą się z banerów. Np. w Bydgoszczy. – Materiały takie jak banery czy plakaty wyborcze na pewno się przydadzą: do osłonięcia wybiegów lub jako podkład do malowania bud. Nie potrzebujemy ich jednak aż tak dużo. Zapewniam, że zadbamy o to, aby psy ich nie pogryzły, więc im nie zaszkodzą – mówi jeden z pracowników.

Banery wyborcze na torby

Komitet wyborczy Niezależni Bielsko-Biała napisał na Facebooku: „Pewnie macie już trochę dość banerozy, która opanowała nasze miasto... My też! Dlatego postanowiliśmy zrobić z nich choć trochę dobrego. (...) Wszystkie nasze banery wyborcze przerobimy na torby, które widzicie na zdjęciach, a następnie podarujemy domom seniora, stowarzyszeniom, każdemu, kto będzie potrzebował”. Komitet z banerów konkurencji też chętnie zrobi użytek.

Niektóre jednostki straży pożarnej także czekają na banery. Mogą nimi zabezpieczać dachy po ulewach czy silnych wiatrach. Poza tym kandydaci, przekonani, że ich miejscem jest samorząd, mogą wykorzystać te same materiały za pięć lat, w kolejnej kampanii – wystarczy, że zaktualizują (naklejką) podane na plakacie informacje, tj. numer listy wyborczej i miejsce, które im przypadnie.

Faktem jest, że każdy komitet – chce czy nie chce – musi sprzątnąć ulice ze swoich banerów. Miło, jeśli kandydaci uruchomią kreatywność. Nawet jeśli banery nie dały im sukcesu w wyborach, to niech chociaż jeszcze jakoś się przydadzą.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj