Kraj

Rosną napięcia w Kukiz ’15. Czy klub się rozpadnie?

Miejsce w pamięci wyborców zajmą przede wszystkim spektakularne wpadki Kukiza. Miejsce w pamięci wyborców zajmą przede wszystkim spektakularne wpadki Kukiza. Michał Walczak / Agencja Gazeta
Wybory samorządowe dowiodły, że ruch Pawła Kukiza ma bazę wiernych wyborców. Konflikty w klubie mogą jednak doprowadzić do dawno wieszczonego upadku Kukiz ’15.

To mogły być zupełnie niezłe wybory dla Kukiz ′15. Choć nie jest on partią, nie otrzymuje subwencji i nie ma tradycyjnych struktur, do startu z jego list udało się zmobilizować ponad 5 tys. osób. Kukizowcy zdobyli też w wyborach do sejmików 5,62 proc. głosów, czyli niewiele mniej niż posiadające ponoć 36 tys. członków (w tym 23 tys. aktywnych i płacących składki) SLD. Nie uzyskali mandatu w żadnym województwie, ale wynik ten pozwolił Pawłowi Kukizowi stwierdzić, że jego ruch „zaliczył sprawdzian”, jakim były wybory samorządowe. Nie wszystko toczy się jednak po myśli byłego muzyka.

Kukiz nie pomógł

Miejsce w pamięci wyborców zajmą przede wszystkim spektakularne wpadki Kukiza. Pierwsza miała miejsce 28 września, gdy w świat poszło nagranie ze spotkania w Kielcach. Kukiz przyznał na nim, że nie darzy wielką sympatią kandydującego na prezydenta Warszawy z poparciem ruchu Marka Jakubiaka, który w dodatku „wielkich szans nie ma”. Próbował odpokutować, chwaląc Jakubiaka na konwencji w stolicy w połowie października. Najbogatszy z posłów, który zdobył w Warszawie 3 proc. głosów, sprawy jednak nie odpuszcza, a brak wsparcia lidera nazywa „wbiciem noża w plecy”.

Czytaj także: Jak głosowaliśmy w wyborach samorządowych

Kukiz nie ma szczęścia do Jakubiaka – także druga wpadka była z nim związana. Gdy 26 października po odejściu Jakuba Kuleszy z klubu Jakubiak wsparł go (i innego secesjonistę Adama Andruszkiewicza) na Twitterze, w Kukizie coś pękło. Opublikował serię tweetów, sugerując Jakubiakowi odejście, roztaczał też barwne wizje seksualnych igraszek między nim a tuzami polskiej prawicy. Przepraszał za to na raty. Najpierw zasugerował, że ktoś włamał się na jego konto. Później przyznał, że hakerem był on sam, a za łom posłużył nadmiar trunków. Solennie obiecał też poprawę.

Wrzenie pod powierzchnią

Wpadki Kukiza to tylko powierzchnia, pod którą trwa realny konflikt. – Jakubiakowi marzy się zastąpienie Kukiza, dlatego cały czas knuje – słyszę od dobrze zorientowanej osoby. Dobrze wybrał moment ataku – lider jest w ewidentnym kryzysie. Jak sam napisał, „ciężka kampania, odejście posła Kuleszy i knucie wewnątrz klubu trochę [go] przerosły”. W Kukiza dodatkowo uderzyły sugestie, że skoro nie jest w stanie się kontrolować, to powinien stracić dostęp do tajnych informacji.

Dlatego zapewne Jakubiak właśnie teraz zaproponował stworzenie partii na bazie Kukiz ’15. Organizować ją miałby on sam, zaś wszyscy, którzy nie chcieliby do niej wstąpić (np. Kukiz), mogliby pozostać w funkcjonującym równolegle stowarzyszeniu. Jakubiak zapewnia, że „nie wyobraża sobie Kukiz ’15 bez Pawła Kukiza”, ale utworzenie partii bez niego w oczywisty sposób osłabiłoby jego pozycję. Pytanie tylko, na ile szabel może liczyć Jakubiak i czy liczy na jakiekolwiek. Dobrze przecież wie, że kukizowcy partii nie lubią, a część z nich jego nie lubi jeszcze bardziej. Zarzucają mu, że zapomniał o wartościach i mało angażował się w kampanię – przede wszystkim finansowo. Dlatego po posiedzeniu klubu 6 listopada może się okazać, że propozycja Jakubiaka była obliczona na to, by móc odejść w glorii odrzuconego odnowiciela.

Czytaj także: Andrzej Duda gra na koalicję PiS z Kukizem

Inne problemy Pawła Kukiza

W tle tego dobrze widocznego konfliktu rozgrywają się inne. Kulesza powiedział, że główną przyczyną jego odejścia jest nadmierny wpływ Dariusza Pitasia na Kukiz ′15. Pitaś, karany za wyłudzenia, niepłacenie alimentów i kradzież, po ujawnieniu kryminalnej przeszłości zrezygnował z kierowania klubem. Wbrew zapowiedziom wciąż figuruje jednak w KRS jako wiceszef Stowarzyszenia na rzecz Nowej Konstytucji Kukiz ’15. W marcu światło dzienne ujrzało nagranie z jego rozmowy ze współpracownikiem skłóconego z Kukizem Liroya, w której podejmuje „kur..., ostatnią próbę, żeby to wszystko, kur..., wiesz, jakoś połatać, kur...”. Wynikało z niego też, że Kukiz dzięki znajomościom w policji nielegalnie sprawdzał, od kogo Liroy kupił nowy samochód. Posłowie Kukiz ’15 przyznają, że Pitaś wciąż ma duży wpływ na lidera ruchu. Trudno, by nie rodziło to napięć. Jest też sprawa wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszki, który według niektórych gra głównie na siebie i nie wykorzystuje dostatecznie stanowiska, by wspomagać klub. On jednak swoich ambicji nie ujawnia. – Knuje, ale merytorycznie – słyszę od mojego rozmówcy.

Każdy chce być antysystemowcem

Jeśli Jakubiakowi nie uda się przerobić Kukiz ’15 na partię, to najpewniej będzie ją próbował tworzyć samodzielnie, przyciągając dawnych członków ruchu. Problem w tym, że ugrupowanie stałoby się kolejnym – obok Kukiz ’15, stowarzyszenia „Skuteczni” Liroya, korwinistów i narodowców – podmiotem w obozie antysystemowym. Im jest ich więcej, tym większa szansa, że nie uda im się dogadać, bo ktoś będzie nie dość wolnorynkowy, a ktoś będzie za cicho śpiewał „Rotę”. I wtedy okaże się, że dzielnych antysystemowców pokonał system. Wyborczy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Emeryci na psychotropach

Potrafią wyłudzać recepty, tłumaczyć, że od leków, które nie uzależniają, mają alergię. I dlatego muszą brać psychotropy. A psychiatrzy przyznają: rekordziści potrafią brać je przez kilka lat.

Katarzyna Kaczorowska
26.09.2020
Reklama