Kraj

Śmierć Pawła Adamowicza obudziła w nas tęsknotę do innej polityki

Śmierć Pawła Adamowicza obudziła w nas tęsknotę do innej polityki

W wielu polskich miastach transmitowano pogrzeb Pawła Adamowicza. W wielu polskich miastach transmitowano pogrzeb Pawła Adamowicza. Grzegorz Łyko / Forum
Postać tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska to symbol z jednej strony empatii i otwartości na innych, a z drugiej – odwagi bronienia swoich racji, nawet wbrew większości.

W pogrzebie Pawła Adamowicza wzięły udział tłumy gdańszczan i gości z całego kraju, którzy poczuli potrzebę pożegnania zamordowanego prezydenta Gdańska. Ludzie zbierali się pod telebimami w wielu miastach, także za granicą. Co sprawiło, że Paweł Adamowicz stał się symboliczną postacią dla tak wielu ludzi, także na co dzień z Gdańskiem niezwiązanych? Prezydent miasta był w końcu przede wszystkim politykiem lokalnym, samorządowym, choć zabierał głos i w kwestiach związanych z całym krajem.

Czytaj też: Gdańsk był jego misją i życiową pasją

Paweł Adamowicz łączył jak nikt inny

Wytłumaczeniem nie jest tylko sam dramat zabójstwa, który doprowadził do jego przedwczesnej śmierci. Tragedii, do której doszło w szczególnym momencie, gdy uczestniczyliśmy w radosnym święcie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wierzę w to, że śmierć Pawła Adamowicza ujawniła w nas potrzebę innego niż do tej pory traktowania spraw publicznych. Poruszyła w wielu nas strunę, o której istnieniu zapomnieliśmy.

Trwające prawie przez tydzień uroczystości pokazały, że Paweł Adamowicz łączył ludzi jak nikt inny. Czy możemy sobie wyobrazić innego polityka, którego w jednym miejscu wspominają przedstawiciele organizacji LGBT z tęczowymi flagami i Kościoła (Kościołów)? Imigranci, gdańscy muzułmanie, Ukraińcy, Białorusini oraz kibice piłkarscy z racami? Intelektualiści, pisarze i hodowcy gołębi czy działkowcy?

Taki był styl polityki Pawła Adamowicza: dla każdego znaleźć chwilę, próbować pomóc, nie szukać podziałów na siłę. Być blisko mieszkańców nie tylko raz na cztery lata w kampanii wyborczej, lecz na co dzień. Prezydent Gdańska nie był świętym, był człowiekiem z krwi i kości, ale wszyscy pamiętają, że nie chował urazy i potrafił rozmawiać także z ludźmi, z którymi był w sporze. Dziennikarze wspominają, że gdy pisali o Adamowiczu krytyczne teksty, on dalej potrafił z nimi normalnie rozmawiać, podać rękę. To w polityce nie zdarza się często.

Czytaj też: Zamach na prezydenta Adamowicza

Potrafił bronić swoich racji

Z drugiej strony był politykiem odważnym. Gdy był przekonany do jakiejś racji, potrafił jej bronić, zarówno na początku swojej politycznej drogi, jak i przy jej końcu. W maju 1988 r. stanął na czele strajku studenckiego solidaryzującego się z protestem stoczniowców, choć inne zakłady Stoczni Gdańskiej nie wsparły. Ten protest i kolejne w sierpniu 1988 r. utorowały drogę do Okrągłego Stołu. Z kolei w ostatnich latach mocno wspierał integrację imigrantów, choć nie był to wcale temat popularny w kraju. Podkreślał, że Gdańsk jako port zawsze był otwarty i różnorodny.

Paweł Adamowicz przeforsował także wprowadzenie polityki antydyskryminacyjnej w mieście, by nikt nie był gorzej traktowany ze względu na wiek, płeć, pochodzenie etniczne, kolor skóry, religię czy preferencje seksualne. Jako swojego rzecznika i życzliwego partnera wspominają go organizacje wspierające różnego rodzaju mniejszości. Był konserwatystą, ale konserwatystą otwartym na innych, także tych, na których wielu z nas w Polsce się zamyka. Zapewne w bieżącym politycznym życiu nie przynosiło to mu poklasku, ale w świetle dramatycznej śmierci jeszcze dobitniej pogłębia jego wyrazistość.

Nie bał się angażować w polityczny spór tam, gdzie uznawał to za konieczne. „Nec temere, nec timide” („Bez zuchwałości, ale i bez lęku”) – ta gdańska maksyma, motto miasta nad Motławą, była także jego drogowskazem w polityce. Gdy trzeba było stanąć w obronie Trybunału Konstytucyjnego przed polityczną agresją, to Adamowicz zorganizował w Gdańsku uroczystość jego 30-lecia. W ostatnich latach brał udział w demonstracjach przeciwko niszczeniu demokracji i rządów prawa w Polsce. Był jednym z najbardziej zagorzałych zwolenników obrony samorządności lokalnej przed próbami coraz dalej idącej centralizacji.

Czytaj też: Jak się zmieniał Gdańsk i Adamowicz

Wspólnota i spór

I te właśnie dwa z pozoru różne, ale spójne oblicza prezydenta Gdańska sprawiły, że jest tak zgodnie żegnany przez wiele różnych środowisk. Z jednej strony empatia, umiejętność dialogu z innymi, wyjścia poza swoje ramy patrzenia na świat i spojrzenie nań z perspektywy innych. Otwartość, która jednocześnie nie rozmywa wewnętrznej integralności. I z drugiej strony odwaga bronienia swoich poglądów, bo są sytuacje, w których nie możemy unikać sporu.

O. Ludwik Wiśniewski na pogrzebie Pawła Adamowicza: Nie będziemy obojętni na truciznę nienawiści

Tęsknotę do tak rozumianej polityki ujawnił pogrzeb Pawła Adamowicza. Do polityki odmiennej od tego, co obserwujemy na co dzień w telewizjach informacyjnych, mediach społecznościowych czy podczas konferencji prasowych. Polityki, która nie jest wpatrzona bez przerwy w słupki popularności, pozbawionej koniunkturalności i manipulacji. Polityki niebędącej sączeniem nienawiści do politycznych przeciwników. Polityki wspólnoty tam, gdzie to tylko możliwe, i uczciwego sporu tam, gdzie to konieczne.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Bajki dla suwerena. Dlaczego filmy Patryka Vegi są tak popularne?

Rozmowa z dr. hab. Jackiem Wasilewskim o tym, co takiego wie o Polakach Patryk Vega, czego nie wiedzą inni.

Joanna Cieśla
20.03.2018
Reklama