Kraj

Polska na pięciu niezwykłych zdjęciach. To początek podróży

„Rewizje” Adama i Dyby Lach to jedna z najciekawszych książek fotograficznych ostatnich lat. Książki fotograficzne najczęściej są do oglądania, ta jest również do myślenia.

Już sam tytuł ustawia perspektywę. Różne polskie wizje dostają swoją kontrę. Jest tu i chochoł, i pęknięta brzoza. Ale też bocianie gniazdo i zwykła radość z piątych urodzin. Nie tyle Polska A, B czy C, ile raczej polskie ABC. „Rewizje” to książka pozorna. Pozornie hermetyczna, ale wystarczy otworzyć i dać tym zdjęciom chwilę, a szybko uruchomią siatkę osobistych skojarzeń i narodowych doświadczeń. Pozornie fotograficzna, ale smacznie przełożona tekstem. Pozornie surowa, jednak w zdjęciach Adama Lacha jest wiele melancholii i prostego piękna. To jedna z najciekawszych książek fotograficznych od lat. Zresztą powstawała latami, bo od 2017 r., i czuć wysiłek włożony w te zdjęcia. Czytelnikom „Polityki” prezentujemy wybór pięciu zdjęć z „Rewizji”.

Centrum wszystkiego

Fotografia z książki „Rewizje” Adama i Dyby LachAdam Lach/•Fotografia z książki „Rewizje” Adama i Dyby Lach

To nie jest pierwsze zdjęcie zrobione do tej książki. Pierwsze jest ciężkie od symboliki – złamana brzoza w ciemnym lesie. Nie smoleńskim, ale naszym polskim, gdzie Bóg strzeże i honoru, i ojczyzny. Tamto zdjęcie ostatecznie w książce schowane jest na stronie 131. Może byłoby zbyt oczywiste na otwarcie, a może za mocno kłułoby w serce.

Ostatecznie książkę otwiera zdjęcie, które kłuje w oczy. Na wystawie w jakiejś galerii mogłoby nosić tytuł „Pejzaż zurbanizowany, początek XXI w.”. W ten sposób ten chaos form i symboli miałby jakiś pozorny porządek i sens. Samo zdjęcie jest zapisem nie tyle miejsca, ile kryjącej się za nim mentalności, bo to niemożliwe, żeby taką przestrzeń zaprojektował jakiś urbanista. Bardziej prawdopodobne jest, że meblowano ją spontanicznie. Najpierw kapitalista pośrodku niczego postawił klocek z płyty wielowarstwowej. Piarowcy obkleili go reklamami, bo reklamy są przecież ładne. Patrioci podnieśli larum, że za mało polskości. Padło na Józefa Wybickiego. Pomnik wciśnięto więc pomiędzy parking, centrum handlowe i plenerowe szachy. Te ostatnie to pewnie propozycja radnych dla młodzieży. Nikt jej pewnie nie pytał o zdanie. Szachy to mądrość. I zegar. Koniecznie zegar nad wejściem, powiedzieli tradycjonaliści, bo w centrum musi być zegar. A centrum handlowe to przecież teraz centrum wszystkiego. No i kostka Bauma, choroba tocząca polski pejzaż. Ta sklejona z różnych porządków przestrzeń sama w sobie nie ma już żadnego porządku. I żadnej przestrzeni.

Czytaj też: Powrót żywych obrazów

Droga

Fotografia z książki „Rewizje” Adama i Dyby LachAdam Lach/•Fotografia z książki „Rewizje” Adama i Dyby Lach

Podobno gdzieś na Lubelszczyźnie. Ale równie dobrze mogłaby to być droga gdzieś pod Sandomierzem, Suwałkami czy Stąporkowem. Zwykłe zdjęcie drogi. Ładne. Symetrycznie precyzyjne, przez co miłe dla oka. W zasadzie nie ma na tej fotografii niczego wyjątkowego. Ale wrzucone na FB kilka godzin po wyborach prezydenckich stało się symbolem. Opisem kraju, który rozpadł się na dwie bardzo nierówne połówki. I sklejają go tylko nieudolnie położone płaty ciemniejszego asfaltu. Alegoria Polski zawieszona między spokojem i pięknem z obrazów malarzy holenderskich a znaczącą pustką jak u Edwarda Hoppera. Dokąd prowadzi ta droga, pytam Lacha. – Nie wiem. Może do nieba, a może donikąd – mówi.

Czytaj też: Literatura obrazkowa

Zemsta

Fotografia z książki „Rewizje” Adama i Dyby LachAdam Lach/•Fotografia z książki „Rewizje” Adama i Dyby Lach

Właściwie nie wiadomo, co to miało być. Z dołączonego do książki opisu chaos krajobrazowy nakłada się na ten informacyjny. „Podobno została postawiona specjalnie”. „Podobno takie były wymogi prawa budowlanego”. „Podobno można by było tę ścianę już teraz rozebrać, tylko nie ma komu”. Ale można fantazjować. Podobno na tym miejscu można by wystawić „Zemstę” Aleksandra Fredry. Ci z apartamentowca chcą się postawić. Ci ze starego bloku nie chcą, żeby nowi zabierali im światło. W nocy powstaje ściana. Zaczyna się wojna dwóch zwaśnionych wspólnot, które nie potrafią stworzyć wspólnoty. Jednak to nie Fredro. Nie ma happy endu. Jest tylko brzydka ściana, z którą nie wiadomo co zrobić. Podobno.

Czytaj też: Dzieła nieudolnie odnawiane

Orzeł

Fotografia z książki „Rewizje” Adama i Dyby LachAdam Lach/•Fotografia z książki „Rewizje” Adama i Dyby Lach

Mówią, że za orłem jeździli bardzo długo. Ciężko rewidować polskie symbole bez orła. Ostatecznie okazało się, że powinni szukać bielika, bo to on jest najprawdopodobniej bohaterem legendy o orle, którego zobaczył Lech, Czech i Rus pod Gniezdnem, czyli dzisiejszym Gnieznem. Orły właściwe w Polsce występują głównie w wysokich górach. Na dodatek orzeł właściwy ma opierzone skoki do samej nasady stopy. Nieopierzony segment stopy ptaka w polskim godle zdradza go jako ptaka pośledniego. Część ornitologów stawia na bielika. Tym bardziej że wybija się rozmiarami na tle innych ptaków drapieżnych w Polsce. Tyle że jest z rodziny jastrzębiowatych. Czy może być lepszy symbol rozdwojenia polskiej jaźni niż godło, w którym orła udaje jastrzębiowaty?

Ostatecznie bielika znaleźli w Ośrodku Rehabilitacyjnym Ptaków Drapieżnych. Pojechali, żeby porozmawiać, jak się rehabilituje symbol Polski. Na miejscu okazało się, że rehabilitacja bielika to proces skomplikowany i często skazany na porażkę. Ptak ciężko znosi ograniczenia. Psychikę ma chwiejną i wybuchową. Bywa niezrównoważony. Lepiej już nawet nie kończyć tego opisu.

Czytaj też: Prawicowa fantastyka

Wolny

Fotografia z książki „Rewizje” Adama i Dyby LachAdam Lach/PolitykaFotografia z książki „Rewizje” Adama i Dyby Lach

Poszukiwanie wspólnoty zajęło autorom wiele czasu. Ale się uparli. Ostatecznie odnaleźli ją w Kadłubie Wolnym w województwie opolskim. W 1605 r. wieś za 2 tys. talarów wykupiła się z poddaństwa. Kupili własną wolność, ale i otaczającą ich ziemię. Mieli 400 lat, żeby nauczyć się kierować własną wolnością, ale też wspólną przestrzenią, w której każde drzewo jest każdego, bo majątek podzielony jest procentowo. Wspólna przestrzeń stworzyła wspólnotę. Ciągłość ją zakonserwowała. Ze zdjęcia trudno to wyczytać. Jest w tej książce kilka zdjęć, w których wspólnota wydaje się silniejsza. Wspólnota mieczy Wojowników Maryi, wspólnota skandującego tłumu. Tylko czy bycie przeciw czemuś tworzy wspólnotę, czy tylko wspólne zdjęcie? Zdjęcie z Kadłuba Wielkiego to opowieść o wspólnocie, która niejako tworzy się na naszych oczach. Do tych, którzy już klęczą, dołączają kolejni. Zatrzymani w ruchu. Klęczący, ale wolni. Bardzo to przewrotne, jak cała ta książka.

Czytaj też: Czy satyra może być śmieszna

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Janusz Majewski: Trzeba pokonać inteligencki wstyd

Rozmowa z reżyserem Januszem Majewskim o tym, jak się zachowywać w trudnych czasach, czy istnieje recepta na dobry film oraz o ogładzie, która była ważna nawet u czerwonoarmistów.

Martyna Bunda
09.01.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną