Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Swastyka w Sejmie. Berkowicz znowu szokuje. Nie na tym polega wolność słowa

Konrad Berkowicz przemawia podczas pierwszego dnia 55. posiedzenia Sejmu. Konrad Berkowicz przemawia podczas pierwszego dnia 55. posiedzenia Sejmu. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Taka jest taktyka – zgodna z podręcznikami propagandy – tego typu typów: sprawdzać, czego można się bezkarnie na scenie publicznej dopuścić i w ten sposób systematycznie przesuwać granice. Standardy.

Konrad Berkowicz, wybrany w moim Krakowie (przepraszam!) na polskiego posła, poszedł w ślady swojego niegdysiejszego partyjnego kompana Grzegorza Brauna.

Wywołał oto w Sejmie kolejną rozróbę. Pod pozorem wniosku formalnego wszedł na parlamentarną mównicę i rozwinął wydruk flagi państwa Izrael pohańbionej znakiem swastyki. Nazwał przy tym Izrael nową III Rzeszą. Szczęśliwie marszałek Włodzimierz Czarzasty zareagował natychmiast. Do prezydium Sejmu wpłynie wniosek o ukarania Berkowicza, a być może także zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstw publicznego znieważenia flagi obcego państwa oraz propagowania nazizmu.

Czytaj także: Poligon Kraków. Sytuacja nagle zrobiła się poważna, to może być kluczowe referendum

Front gaśnicowy

Ale naturalnie zaraz awantura się rozwinie. Bo pojawią się obrońcy takiego porównania i to nie tylko spośród kumpli Berkowicza, ale i może z drugiej strony politycznej barykady, powołujące się na naturę rządów Beniamina Netanjahu. Padnie argument „o Gazie” i – za tymże Berkowiczem – słowo „ludobójstwo”. Inny polityk, i też poseł Konfederacji, Mentzen już zaczął rozpowszechniać nagranie wystąpienia swojego towarzysza.

Berkowicz i jego obrońcy – zwolennicy, lecz niewykluczone, że też znowu niektórzy dyskutanci z drugiej strony publicystycznej barykady – będą sięgać także po pseudoprawnicze kruczki definicyjne. A to powoływać się na wolność słowa i prawo do przerysowań i prowokacji w debacie publicznej, a to na niejasność terminu „faszyzm”, a to na kulturowe i sięgające rzekomo odległych wieków pochodzenie faszystowsko-nazistowskiej symboliki. Sam Berkowicz ma skądinąd w tym spore doświadczenie po tym, jak został w krakowskiej Ikei przyłapany na wynoszeniu patelni bez uiszczonego rachunku (normalnie byłoby to najwyżej żenujące, teraz jednak kontekst jest dużo bardziej poważny, by nie rzec: straszny).

Poza wszystkim jednak problem jest w czymś innym: historia ta jest kolejnym dowodem, czym kończy się pobłażanie takim osobnikom (słowa tego używam świadomie) i bagatelizowanie ich wyczynów. Przecież gdyby rozmaite działania kryminalne wspomnianego Brauna – chociażby znieważenie przez niego w tymże Sejmie osób świętujących Chanukę czy zerwanie wykładu prof. Jana Grabowskiego – od razu napotkały na zdecydowane potępienie wszystkich środowisk oraz natychmiastową reakcję parlamentu i wymiaru sprawiedliwości, to być może nie udałoby się mu wykreować na wodza tej „prawdziwej narodowej prawicy” (i „frontu gaśnicowego”).

Przesuwanie granic krok po kroku

Tymczasem rychło pojawiły się frazy, że zgaszenie świec to był przecież może i przesadzony, ale „tylko happening”. To samo tyczy zresztą lansowanej przez Brauna, tyleż kretyńskiej, co haniebnej, tezy o „kondominium rosyjsko-niemieckim pod żydowskim zarządem powierniczym”. Powtarzał ją (zgodnie z zaleceniami wiadomo którego propagandzisty) bezkarnie od lat. I wciąż był zapraszany jak gdyby nigdy nic do wielu mediów (także tych publicznych). Kiedy zaś podczas debaty prezydenckiej (sic!) określił mianem hańby symbol powstania w getcie warszawskim, większość z jej uczestników także przyjęła to jak coś oczywistego (prawda Karolu Nawrocki?). Aż w końcu Braun zanegował istnienie komór gazowych w Auschwitz…

Taka jest bowiem taktyka – znowu zgodna z podręcznikami propagandy – tego typu typów: sprawdzać, czego można się bezkarnie na scenie publicznej dopuścić i w ten sposób systematycznie przesuwać granice. Standardy.

Obecna historia z Berkowiczem – niezależnie od oceny jego osobistego cynizmu i żenady moralnej – jest tego następnym przejawem. Którym to już w tych bardziej i tych mniej odległych czasach?

Równocześnie który to już raz powtarzane będą słowa Mariana Turskiego: „Auschwitz nie spadło z nieba”?

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Alergia na wiosnę. Cierpi aż 12 mln Polaków. Leczą się u naturopatów, problem jest gigantyczny

Już 12 mln Polaków zmaga się z wiosennymi alergiami. Gdy konwencjonalna medycyna oferuje lata leczenia, gabinety naturopatów obiecują odczulenie bez igieł i bólu. Dlaczego łatwiej uwierzyć w magię niż w naukę?

Paweł Walewski
31.03.2026
Reklama