Kryptowaluty, czyli do trzech ustaw sztuka. Sejm wybrał też członków KRS, załapał się hejter
Z czterech projektów kryptowalutowych, które we wtorek trafiły do Sejmu, to rządowy został skierowany do Senatu. Za ustawą głosowało 241 posłów. Parlamentarzystów do projektu przekonywał z mównicy minister finansów Andrzej Domański. Szef resortu zwracał uwagę na dobro obywateli, narzędzia służące do ochrony przed oszustwami i kradzieżami, a także zabezpieczenie inwestycji w kryptowaluty.
W rządowym projekcie uwzględniono jedną poprawkę proponowaną przez prezydenta Karola Nawrockiego. To obowiązek sporządzenia raportu o rynku kryptoaktywów. Minister Zbigniew Bogucki z Kancelarii Prezydenta RP zapowiedział, że odrzucenie 15 innych prezydenckich uwag może skutkować trzecim wetem.
Ustawa jest trzecim podejściem do wprowadzenia unijnego rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation), które ma uregulować rynek kryptoaktywów. Głównym założeniem projektu jest przyznanie Komisji Nadzoru Finansowego narzędzi do sprawowania nadzoru nad rynkiem krypto. Poza karami finansowymi KNF zyskałaby możliwość blokady rachunków i transakcji na okres nawet 6 miesięcy.
Hejter w KRS
Sejm wybrał 15 nowych członkiń i członków Krajowej Rady Sądownictwa. W związku ze zmianami wprowadzonymi przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, które upolityczniły KRS, koalicja rządowa zwróciła się do środowisk sędziowskich (m.in. Iustitii i Themis) o wskazanie i zaopiniowanie kandydatów. Sędziowie wskazali kandydatury 15 osób: Edyty Jefimko, Dariusza Zawistowskiego, Moniki Frąckowiak, Sławomira Cilulki, Wojciecha Buchajczuka, Ewy Mierzejewskiej, Jarosława Łuczaja, Beaty Donhöffner-Grodzickiej, Agnieszki Kobylińskiej-Bortkiewicz, Magdaleny Kierszki, Aleksandry Wrzesińskiej-Nowackiej, Katarzyny Zawiślak, Ewy Żołnierczuk-Dec, Karoliny Bąk-Lasoty i Bartłomieja Starosty.
Procedura opiniowania kandydatów na sędziów przez środowiska prawnicze została wdrożona przez rząd po prezydenckim wecie do nowelizacji ustawy o KRS, która miała cofać zmiany wprowadzone przez PiS. W przyjętej pod koniec lutego uchwale Sejm uznał, że wybierając sędziowski skład do KRS, uwzględni wyniki wyborów dokonanych przez sędziów w wyborach powszechnych i transparentnych.
Finalnie poparcia Sejmu nie uzyskali Sławomir Cilulko oraz Beata Donhöffner-Grodzicka, których miejsca, zgodnie z ustawą, zajęli przedstawiciele klubów Konfederacji (Łukasz Zawadzki) oraz PiS (Łukasz Piebiak). Ten ostatni pełnił funkcję wiceministra sprawiedliwości u boku Zbigniewa Ziobry i kierował hejterską grupą „Kasta/Antykasta”, która w latach rządów PiS prześladowała niezależnych sędziów. Nowy członek KRS miał wówczas zalecać, aby m.in. „utłuc kaściaka” i kolportować zmyślone historie na temat sędziów broniących praworządności.
Wybór Łukasza Piebiaka skomentował w rozmowie z Onetem minister sprawiedliwości Waldemar Żurek: „Zgłoszeniem Piebiaka PiS strzela sobie w stopę. To człowiek skompromitowany, w czasach Ziobry musiał się nawet pożegnać ze stanowiskiem wiceministra, gdy afera hejterska wyszła na jaw. Dziś PiS wraca do tej kandydatury, bo liczy na to, że my w związku z tym przedłużymy proces odnawiania KRS. Ale się przeliczy”.
Sędziowie muszą zostać powołani przez prezydenta Karola Nawrockiego, który może zablokować nominacje, powołując się na opinie trybunału Bogdana Święczkowskiego.
RIP IPN
W ostatniej chwili odwołano głosowanie nad nowym prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. Proponowany przez kolegium Instytutu dr Mateusz Szpytma, od dekady wiceprezes, pracuje w IPN od 2000 r. Był ekspertem w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, kierował także Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Podczas przesłuchania zapowiadał powołanie specjalnej komórki IPN, która będzie „reagować” na rozpowszechnianie fałszywych twierdzeń atakujących Polskę i Polaków za czyny, które nie miały miejsca, szczególnie w okresie okupacji niemieckiej podczas II wojny światowej.
Dr. Szpytmę popierali ludowcy. Szef klubu Krzysztof Paszyk wyrażał publicznie uznanie dla dokonań wiceprezesa w zakresie historii polskiego ruchu ludowego. „To człowiek, który pracuje w IPN pod rządami wielu prezesów. Nie dał się uwikłać, potrafił doskonale oddzielać to, co należy do świata polityki, i to, co jest ściśle związane z historią najnowszą i jej bohaterami” – mówił w Radiu Zet.
W kwietniu byli pracownicy IPN wystosowali do parlamentarzystów list, w którym wyrazili swój sprzeciw wobec kandydatury Szpytmy. „Wbrew budowanej narracji o swojej apolityczności i profesjonalizmie Mateusz Szpytma był i jest nadal jedną z twarzy skrajnego upolitycznienia IPN, który na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat stał się de facto partyjną przybudówką PiS” – brzmi fragment apelu. Autorami listu byli dr Andrzej Czyżewski, dr Agata Fijuth-Dudek, dr Janusz Kłapeć, dr hab. Sławomir Łukasiewicz, dr Krzysztof Persak, dr Sławomir Poleszak, dr hab. Adam Puławski, dr Magdalena Semczyszyn, Maciej Sobieraj, Paweł Spodenkiewicz, dr Milena Przybysz-Gralewska i dr Mariusz Zajączkowski. Przeciwko kandydaturze opowiedzieli się również inni historycy, mi.in. prof. Antoni Dudek, prof. Barbara Engelking, prof. Stanisław Obirek, prof. Andrzej Friszke, prof. Paweł Machcewicz i prof. Andrzej Leder.
Zgodnie z ustawą prezesa IPN wybiera Sejm za zgodą Senatu. W przypadku odrzucenia przez Sejm rekomendacji Kolegium IPN procedura konkursowa jest ponawiana. Kadencja prezesa Instytutu Pamięci Narodowej trwa pięć lat. Od zaprzysiężenia prezydenta Karola Nawrockiego, 6 sierpnia 2025 r., na stanowisku szefa tej instytucji jest wakat.