Zakaz ruchu, czyli mąż Holeckiej na drodze w „państwie Tuska”
Zakaz ruchu, czyli mąż Danuty Holeckiej na drodze w „państwie Tuska”
„Mąż p. red. Danuty Holeckiej zglebowany i zakuty w kajdanki podczas legitymowania przy okazji wizyty na cmentarzu na grobie syna… Normalne? Absurdalne, ale tak właśnie wygląda państwo Tuska. Agresja, przemoc i szczucie, zwłaszcza na tych, którzy swoją pracą na co dzień udowadniają, jak bardzo potrzebne są prawda i obiektywizm w polskich mediach. Zapewne takich sytuacji będzie więcej… Wydaje im się, że skoro nielegalnie przejęli Trybunał, to mogą wszystko. Posuwają się coraz dalej. I będą się posuwali, jeżeli wspólnie nie postawimy im tamy” – napisał na X prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Dlaczego policja skuła męża Danuty Holeckiej?
Korki, ścisk, brak miejsc do parkowania czy zawracania, a do tego szybko robi się ciemno. Uliczka bez korków, prowadząca z kościoła św. Katarzyny do parafialnego cmentarza na warszawskim Służewie, jawi się w oczach kierowcy niczym fatamorgana. Wjechał w nią i zaparkował – mimo zakazu ruchu w obu kierunkach – mąż Danuty Holeckiej, prezenterki telewizyjnej znanej z „Wiadomości” TVP w czasach PiS, obecnie związanej z TV Republika.
Od tego – według komunikatu policji – zaczęła się interwencja. Funkcjonariusze twierdzą, że kierowca nie wykonywał ich poleceń i odmówił podania danych osobowych. „Policjanci zastosowali kajdanki, aby zapobiec samowolnemu oddaleniu się” mężczyzny. Gdy źle się poczuł, wezwali karetkę. Na miejscu pojawiły się też osoby z dwiema kamerami oznaczonymi logo Republiki, by nagrywać zdarzenie. Telewizja przedstawiła sprawę jako represje wobec rodziny swojej dziennikarki. Jarosław Olechowski, inny prezenter stacji, zaalarmował o zajściu nawet po angielsku, oznaczając Donalda Trumpa i J.D. Vance’a. Bo jak nie zamach stanu w Trybunale, to represje wobec dziennikarzy i ich rodzin – oto codzienność prawej strony.
Oczywiście można zachować rezerwę i pytać, czy policjanci mieli podstawy do użycia kajdanek. Ale do oceny zachowania funkcjonariuszy nie jest potrzebna opowieść o politycznych prześladowaniach. Wystarczą ustalenia dotyczące tego, co zrobił kierowca i jak zareagowała policja.
Jak Kaczyński zrobił z działań policji represje
Słuchając Kaczyńskiego, który w swoim wpisie podkreśla wagę prawdy i obiektywizmu w mediach, przydałyby się teraz ustalenia przebiegu interwencji, zanim ogłosi się ją dowodem na upadek ustroju. I zanim stracimy złudzenia, że można jeszcze zwyczajnie pójść na cmentarz, bez angażowania do tego prezesa PiS i prezydenta USA.
A teraz na poważnie: Holeccy przyjechali na grób syna, ich emocje należy uszanować. Co innego robienie z tych emocji telewizyjnego widowiska. Kamery, które rejestrują łzy Holeckiej, nie udowadniają jeszcze politycznych represji. Ile szacunku dla żałoby okazują ci, którzy zaprzęgają ją do partyjnej mobilizacji?