Kultura

Polowanie na widza

Co nowego w serialowym świecie?

„Demony da Vinci”, w głównej roli: Tom Riley. „Demony da Vinci”, w głównej roli: Tom Riley. Ollie Upton/BBC Worldwide Ltd./FOX / materiały prasowe
Największe serialowe hity tej wiosny odświeżają i na nowo sprzedają znanych bohaterów i motywy. Polscy telewidzowie obejrzą je w tym samym czasie co amerykańscy.
W „Hannibalu” widowiskowe są pomysły seryjnych morderców, np. las jelenich poroży z nabitymi na nie wypatroszonymi kobiecymi zwłokami.AXN/materiały prasowe W „Hannibalu” widowiskowe są pomysły seryjnych morderców, np. las jelenich poroży z nabitymi na nie wypatroszonymi kobiecymi zwłokami.
„Hannibal”, w roli tytułowej Mads Mikkelsen (po prawej).Robert Trachtenberg/Sony Pictures/AXN/materiały prasowe „Hannibal”, w roli tytułowej Mads Mikkelsen (po prawej).

Telewizją zawładnął proces, który zagarnął wcześniej światową muzykę, polską politykę i teatr – retromania. „Hannibal”, nowa produkcja stacji AXN, jest najmocniej promowanym (obok bezwzględnego zwycięzcy w tej kategorii – „Gry o tron” HBO) serialem od lat. Nic dziwnego, skoro głównym bohaterem jest Hannibal Lecter, najsłynniejszy kanibal popkultury, psychiatra, psychopata i seryjny morderca w jednej osobie. Opisany w cyklu powieści przez Thomasa Harrisa, rozsławiony przez oscarową ekranizację „Milczenie owiec” w reż. Jonathana Demme’a z 1991 r., z Anthonym Hopkinsem i Jodie Foster w rolach głównych. W serialu Bryana Fullera dr Lecter, grany przez charyzmatycznego Madsa Mikkelsena (którego obecnie możemy oglądać na ekranach kin w filmie „Polowanie”), nie siedzi jeszcze w więzieniu. Przeciwnie, jest powszechnie szanowanym psychiatrą, do tego dandysem, olśniewającym otoczenie inteligencją, erudycją, eleganckimi garniturami i wyrafinowaną kuchnią... Oraz mentorem i przyjacielem Willa Grahama (Hugh Dancy), profilera tropiącego dla FBI seryjnych morderców.

Z kolei pokazywany przez telewizję 13th Street Universal „Bates Motel” jest swoistym prequelem kultowej „Psychozy” Alfreda Hitchcocka. 10-odcinkowy psychologiczny thriller, którego autorem jest Carlton Cuse, współtwórca „Zagubionych”, opowiada o młodości seryjnego mordercy z „Psychozy”, Normana Batesa (Freddie Highmore), szczególnie skupiając się na jego relacji z zaborczą matką (Vera Farmiga).

Fox zaś pokaże 8-odcinkowe „Demony da Vinci” – połączenie prawdy historycznej o włoskim geniuszu renesansu z motywami zaczerpniętymi z prozy Dana Browna: tajemniczymi sektami, mrocznymi sekretami Watykanu, walką o prawdziwą wersję historii świata. Nauka sąsiaduje tu ze sztuką, religia katolicka z kultem mitraizmu, polityka z zakazaną namiętnością. Rządzona przez ród Medyceuszy Florencja drugiej połowy XV w. zbroi się przeciw Rzymowi, w czym główna rola przypadnie Leonardowi da Vinci (Tom Riley) – artyście i wynalazcy, twórcy wozu pancernego czy paralotni. Wszyscy, na czele z głową Kościoła katolickiego, spiskują, walczą, mordują, klną i uprawiają seks.

Stylowe horrory

Produkcje te dowodzą, że stacje telewizyjne zmieniają strategię w batalii o widza. Telewizje wreszcie zauważyły, że walka z internetowymi piratami to walka z wiatrakami i metodę kija – straszenie sądem, zamykanie nielegalnych platform wymiany plików – powoli wypiera metoda marchewki.

Kino w walce z Internetem stawia na technologię 3D, stacje telewizyjne – na jakość HD oraz wielkie, wysmakowane widowiska, które znacznie lepiej wypadają na dużych ekranach o dobrej rozdzielczości i nasyconych kolorach niż na komputerach czy laptopach. Do tego gatunku obrazów należą ekranizacje literatury fantasy, z „Grą o tron” HBO na czele, klimatyczne horrory i thrillery oraz seriale kostiumowe.

Bryan Fuller swojego „Hannibala” nazywa stylowym horrorem, co odnosi się zarówno do sposobu bycia dr. Lectera, jak i obrazów zbrodni oraz wizji zanurzającego się w złu Grahama. Do najciekawszych momentów serialu należą sceny, w których znajdujemy się w głowie Grahama i obserwujemy proces dedukcji: czas się cofa, sceneria zbrodni stopniowo oczyszcza ze śladów mordu, na końcu na scenę wkracza główny aktor – morderca. W tej roli profiler, coraz słabiej kontrolujący swoją fascynację zabijaniem, zawsze obsadza siebie. Widowiskowe są również pomysły seryjnych morderców: las jelenich poroży z nabitymi na nie wypatroszonymi kobiecymi zwłokami, pole obsadzone… rękami, ludzkie płuca na talerzu. Nawet widz, który wiele już w telewizji widział, poczuje się usatysfakcjonowany.

W „Bates Motel” z kolei króluje mrok. Miasteczko, do którego po nie do końca wyjaśnionej śmierci Batesa seniora przenosi się wdowa z nastoletnim Normanem, skrywa wiele tajemnic. Jezioro, nad którym jest położone, sprawia wrażenie, jakby od wieków służyło mieszkańcom w jednym celu – do zatapiania worków ze zwłokami i zacierania śladów zbrodni. Nowi sąsiedzi są „za bardzo” przyjacielscy albo podejrzliwi. Jeden rzut oka na motel, który na licytacji kupiła Norma Bates, wystarczy, by zrozumieć, że nikt w tym miejscu nie może zacząć nowego, szczęśliwego życia. A wręcz przeciwnie.

W „Demonach da Vinci” spore wrażenie robi XV-wieczna Florencja (grana głównie przez brytyjską Walię), ale włoskie miasta z podobnego okresu pamiętamy choćby z serialu „Rodzina Borgiów”, którego trzeci sezon właśnie startuje w stacji Showtime. Ciekawsze jest – tak jak w „Hannibalu” – oglądanie świata oczami bohatera. A to doświadczenie niezwykłe, bo dla Leonarda da Vinci rzeczywistość stanowi inspirację i materiał do wynalazków, np. lecący ptak staje się prototypem paralotni.

Polska premiera zaraz po amerykańskiej

Stacje łagodzą antypirackie przekazy. Widać to choćby po wypowiedziach towarzyszących promocji trzeciego sezonu „Gry o tron” – jeden z reżyserów serialu powiedział w wywiadzie, że nie przeszkadza mu piractwo. A przecież produkcja HBO jest, według danych serwisu TorrentFreak, najczęstszą ofiarą piractwa wśród seriali ubiegłego roku: każdy odcinek ściągany był średnio 4,28 mln razy (na drugim miejscu uplasował się „Dexter” z 3,85 mln pobrań na odcinek, na trzecim – sitcom „Teoria wielkiego podrywu”, którego odcinki pobierano średnio 3,2 mln razy). Stacje stopniowo zauważają, że Internet nie tylko okrada je z zysków, ale także nakręca ruch wokół serialu i wspomaga promocję. Nie obniżając przy tym liczby widzów (np. HBO), którzy chcą legalnie, wykupując abonament w telewizji, obejrzeć kolejne odcinki.

Kanały walczą o lojalność widza, wychodząc naprzeciw jego oczekiwaniom. Według danych TorrentFreak, 90 proc. kopii serialu internauci pobierali już w pierwszym tygodniu wyświetlania nowego epizodu, potem ściągalność drastycznie spadała, co jest dowodem, że ludzie stają się piratami, bo nie chcą czekać na premierę kolejnego odcinka w swoim kraju, gdy jest on dostępny od kilku dni w USA.

Stacje wyciągnęły z tego wnioski i przyspieszają europejskie, w tym polskie, premiery seriali. Dlatego polscy widzowie HBO premierowy odcinek trzeciego sezonu „Gry o tron” oglądają tylko dzień później niż telewidzowie amerykańscy. Nowe odcinki „Doktora Who” polski BBC Entertainment pokazuje dzień po brytyjskim.

Widzowie polskiego Foxa zobaczą „Demony da Vinci” 13 kwietnia, 18 godzin po widzach amerykańskich, a AXN pokaże „Hannibala” 10 kwietnia, sześć dni po premierze w USA. I choć „Bates Motel” zobaczymy jeszcze z miesięcznym opóźnieniem (14 kwietnia) – co jest już dziś wyjątkiem – to np. serial „Kochanki” zadebiutował w polskim FoxLife ponad miesiąc przed amerykańską premierą.

Serial bez kablówki? To niemożliwe

Jeszcze niedawno polski fan seriali, jeśli chciał trzymać się prawa, musiał się wykazać wyjątkową cierpliwością. „Dr. House’a” pierwsza w kraju pokazała TVP2 – we wrześniu 2007 r., niemal trzy lata po amerykańskiej premierze. Potem było szybciej, ale i tak trzeba było czekać po kilka miesięcy, np. pięć w przypadku „Czystej krwi” w HBO i „Dochodzenia” w Foxie.

Stacje pokazują seriale z polskim lektorem, często jest też do wyboru wersja z napisami. Część (np. HBO czy AXN) ma własną usługę VOD – wideo na żądanie, inni podpisują umowy z operatorami oferującymi takie usługi. Za dodatkową opłatą właściciel abonamentu może obejrzeć serial w dogodnym dla siebie momencie. Dla tych, którzy przed premierą nowego sezonu chcą sobie urządzić maraton z poprzednią serią, w archiwum magazynowane są wszystkie odcinki.

I tylko jedno pozostaje bez zmian – brak legalnego, odpłatnego udostępniania przez stacje odcinków produkcji bez konieczności wykupywania pakietów telewizyjnych. Fani błagali już HBO, żeby dało się subskrybować HBO GO bez płacenia za kablówkę. Bezskutecznie. Stacje wciąż są związane umowami z operatorami kablówek i dostawcami Internetu, co blokuje ruchy. Jednak i tu widać pewną zmianę – na razie nastawienia. Stacje, które do niedawna kategorycznie odmawiały rozmów na temat odpłatnego udostępniania swoich treści w Internecie, dziś – bez podawania konkretów – zapewniają, że monitorują rynek i prowadzą rozmowy...

Polacy wciąż jednak mogą tylko marzyć o platformie internetowej w typie amerykańskiego Netflixa, gdzie za miesięczny abonament 8 dol. zyskuje się dostęp do milionów filmów i seriali. Albo do podobnie działającego Hulu. Oba są dla Polaków legalnie niedostępne. Polscy internauci niedawny wielki hit Netflixa, kosztujący 100 mln dol. „House of Cards”, oglądali więc nielegalnie. Opartą na powieści Michaela Dobbsa i brytyjskim serialu politycznym z lat 90. produkcję reżyserował David Fincher, twórca pamiętnego „Siedem”, „Gry” czy „Podziemnego kręgu”. W głównej roli kongresmena Franka Underwooda, który po tym, jak obiecane mu przez prezydenta stanowisko sekretarza stanu przypadło konkurentowi, realizuje pozbawiony skrupułów plan politycznej zemsty, występuje Kevin Spacey. Wszystkie 13 odcinków pierwszego sezonu zostało opublikowane na stronie internetowej Netflixa 1 lutego i fani serialu mogli obejrzeć je tak, jak zwykle ogląda się serial – ciągiem w jeden weekend.

Polityka 14.2013 (2902) z dnia 02.04.2013; Kultura; s. 74
Oryginalny tytuł tekstu: "Polowanie na widza"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną