Co wiemy o Szekspirze

Życia i śmierć Williama S.
23 kwietnia minie 400 lat od śmierci Williama Shakespeare’a. W liczbie wydrukowanych kopii jego utwory przegrywają jedynie z Biblią. I podobnie jak ona mogą być dziełem zbiorowym.
Portrety Williama Shakespeare’a – z epoki i uwspółcześniony
Polityka

Portrety Williama Shakespeare’a – z epoki i uwspółcześniony

Michael Fassbender jako Makbet.
Best Film

Michael Fassbender jako Makbet.

Marion Cotillard w roli opętanej żądzą władzy żony Makbeta.
Best Film

Marion Cotillard w roli opętanej żądzą władzy żony Makbeta.

audio

AudioPolityka Aneta Kyzioł - Życia i śmierć Williama S

Dużo zamieszania wokół tej rocznicy. British Council i sieć Multikino retransmitują do kin całego świata szekspirowskie inscenizacje z londyńskich scen. W rolach głównych największe gwiazdy: Benedict Cumberbatch jako Hamlet, typowany na kolejnego Bonda Tom Hiddleston jako Koriolan, Judi Dench i Kenneth Branagh ścierający się w „Zimowej opowieści”. Pojawiły się także świeże ekranizacje, wśród nich osadzony w surowym krajobrazie Szkocji „Makbet” w reż. Justina Kurzela, z Michaelem Fassbenderem i Marion Cotillard w rolach opętanego żądzą władzy małżeństwa (film dołączymy do następnego wydania POLITYKI).

W weekend 23–24 kwietnia w Londynie można będzie odbyć „Complete Walk” – czterokilometrowy spacer nabrzeżem Tamizy, od opactwa westminsterskiego po most Tower. Robiąc po drodze 37 dziesięciominutowych postojów przy ekranach, na których wyświetlane będą krótkometrażowe filmy inspirowane każdą z zachowanych sztuk dramatopisarza wszech czasów. Zostały nakręcone w miejscach, w których toczy się akcja sztuk – bohaterowie „Hamleta” dialogują na skałach duńskiego Elsynoru, Antoniusz i Kleopatra romansują u podnóża piramid, kupiec Shylock wymyśla plan zemsty w weneckiej dzielnicy żydowskiej. Punktem kulminacyjnym każdego z filmów ma być recytacja fragmentów sztuki przez słynnego artystę. Filmy te pokaże 23 kwietnia także Gdański Teatr Szekspirowski, zbudowany w hołdzie dramatopisarzowi. 400-lecie jego śmierci uczci również happeningiem – w miasto wyruszy kondukt pogrzebowy, a wraz z nim 400 płaczek opłakujących zmarłego.

Nieźle, zwłaszcza jak na człowieka, o którym tak niewiele wiadomo na pewno.

Ćwiczenia z domysłów

Do naszych czasów dotrwały właściwie tylko dwie podobizny, co do których można mieć przekonanie, że przedstawiają Willa Shakespeare’a. Jedna to pomnik na jego grobie w kościele Świętej Trójcy w Stratfordzie, który zamawiała rodzina. Drugą jest rycina z okładki pierwszego wydania jego dzieł, tzw. Pierwszego Folio, zredagowanego siedem lat po śmierci autora przez jego przyjaciół i współpracowników – Johna Hemingesa i Henry’ego Condella. Warto znać ich nazwiska, bo to im zawdzięczamy znajomość 36 arcydzieł Shakespeare’a. Sam autor druku nie cenił i o publikacje nie dbał. Może dlatego, że jako aktorowi i biznesmenowi mającemu udziały w zyskach swojej trupy teatralnej nie zależało mu na ułatwianiu konkurencyjnym grupom dostępu do swoich prac. Prawa autorskie były wówczas zdecydowanie wśród – pożyczmy słowa Shakespeare’a – „rzeczy na niebie i ziemi, o których się nie śniło filozofom”. A może dlatego, że teatr w tamtych czasach był rozrywką tyleż popularną, co pogardzaną, tymczasem – co pokazują udokumentowane starania ojca Shakespeare’a o uzyskanie tytułu szlacheckiego – rodzina pisarza snuła plany nobilitacji.

Jeszcze nędzniej przedstawia się sprawa autografów dramatów. Współcześnie uważa się, że zachował się tylko jeden utwór z fragmentami napisanymi ręką Shakespeare’a – pisany wspólnie przez kilku autorów dramat „Sir Thomas More”, o ironio, nigdy niewystawiony z powodu kłopotów z elżbietańską cenzurą. Własnoręcznie przez Willa złożone podpisy znajdujemy nie pod dramatami, ale na aktach notarialnych: ślubu, kupna i sprzedaży ziemi i domów oraz na testamencie. Ten brak bezpośredniego dowodu na to, że obracający nieruchomościami William Shakespeare rodem ze Stratfordu nad Avonem, syn lokalnego rękawicznika, nieistniejący w rejestrach uniwersyteckich, a więc pozbawiony wyższego wykształcenia, jest twórcą 37 dramatów, z których wiele to najlepsze utwory, jakie była w stanie kiedykolwiek stworzyć ludzkość, oraz 154 subtelnych, wyrafinowanych sonetów, stał się pożywką dla teorii spiskowych.

Szekspirowie

Poszukiwanie „rzeczywistego” autora sztuk Shakespeare’a zaczęło się w okolicach XVIII stulecia, powstawały rozmaite „ekspertyzy”, traktaty, eseje, a w bardziej nam współczesnych czasach także kryminały i filmy, jak niezbyt porywający „Anonimus” z 2011 r. w reż. Rolanda Emmericha. Autor przekonywał w wywiadach: „Po dziesięciu latach badań i przeczytaniu praktycznie każdej książki na ten temat jestem przekonany, że Shakespeare był biznesmenem. Nie był pisarzem”. W swoim filmie skłania się do najpopularniejszej wśród niewierzących w poetycki talent Shakespeare’a teorii, że użyczył on nazwiska arystokracie, który nie mógł pokalać własnego powiązaniem z teatrem – Edwardowi de Vere, hrabiemu Oksford i ponoć faworytowi królowej Elżbiety I.

Inne popularne teorie autorstwo dzieł Shakespeare’a przypisują filozofowi Francisowi Baconowi albo utalentowanemu dramaturgowi i poecie Christopherowi Marlowe’owi, autorowi „Tragicznych dziejów doktora Fausta” i „Tamerlana Wielkiego”. Ten ostatni miałby pisać pod pseudonimem, po tym jak zamieszany w polityczne spiski upozorował swoją śmierć. Ale są też tacy, którzy uważają, że Shakespeare to pseudonim używany przez kolektyw kilku autorów.

Szekspirolodzy regularnie dezawuują kolejne teorie. Nie ukrywają jednak, że wśród pracowicie odkrywanych przez pokolenia badaczy świadectw z życia Shakespeare’a nie ma „żadnych wyraźnych wskazówek, użytecznych w rozwikłaniu tajemnicy tak ogromnej mocy twórczej”, a „wszelkie studia biograficzne nad Shakespeare’em pozostają w dużej mierze ćwiczeniami z domysłów” – jak przyznawał w rewelacyjnie napisanym dziele „Shakespeare. Stwarzanie świata” (oryginalny tytuł „Will in the World. How Shakespeare Became Shakespeare”), uznanym przez „New York Times” i „Time” za jedną z dziesięciu najlepszych książek 2004 r. Stephen Greenblatt, profesor literatury na Harvardzie i jeden z najwybitniejszych współczesnych badaczy Shakespeare’a.

Drugorzędne łoże dla żony

Wątpliwości zaczynają się już przy dacie urodzin. Badacze wysnuli ją na podstawie notatki w kronice parafialnej Stratfordu głoszącej, że 26 kwietnia 1564 r. został ochrzczony niejaki „Gulielmus filius Johannes Shakespeare” (elżbietańska Anglia nie przywiązywała wielkiej wagi do pisowni nazwisk), oraz wiedzy, że ówcześni chrzcili dzieci zwyczajowo trzy dni po narodzinach. W Stratfordzie była dobra publiczna King’s New School, więc mały Will, syn rękawicznika, ale i w pewnych okresach burmistrza miasteczka, najprawdopodobniej do niej uczęszczał. Echa wiejskiej edukacji słychać choćby w „Wesołych kumoszkach z Windsoru”, gdzie autor wyśmiewa bezmyślne wkuwanie łacińskich deklinacji. Z zachowanych dokumentów sądowych wynika, że ojciec Willa, przez lata wspinający się po drabinie społecznej, ożeniony z dziedziczką – co prawda pośledniej linii, ale jednak starego możnego rodu Ardenów – nagle wpadł w długi, stracił majątek i pozycję. Will i jego bracia nie poszli na studia, najpewniej pomagali w zakładzie ojca.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną