Klasyka kina radzieckiego w wyjątkowym wydaniu!
„Solaris” Andrieja Tarkowskiego to jeden z ponad 20 filmów radzieckich, które wydano właśnie w boksie DVD „Klasyka kina radzieckiego”.
Kadr z „Solaris”
Mosfilm/mat. pr.

Kadr z „Solaris”

Tatiana Samojłowa w „Lecą żurawie”
Mosfilm/mat. pr.

Tatiana Samojłowa w „Lecą żurawie”

Kadr z „Wojny i Pokoju”
Mosfilm/mat. pr.

Kadr z „Wojny i Pokoju”

Kolekcja składa się z dawno niewznawianych w Polsce, wybitnych filmów radzieckich. Tytuły pochodzą z katalogu największej w Rosji wytwórni filmowej Mosfilm, która w czasie trwania ZSRR zrealizowała ponad 2 500 produkcji. Niektóre z nich były prawdziwymi arcydziełami przełamującymi ograniczenia formalne, estetyczne, nawet jeśli ich przekaz był już ściśle propagandowy. A inne odważnie łamały dogmaty stalinowskich zasad tworzenia sztuki były przykładami niesamowitej swobody artystycznej ekspresji, wnikliwie i w inteligentny sposób nawiązując do niełatwej rzeczywistości, w której przyszło tworzyć ich reżyserom. Z tego też powodu filmy, takie jak „Andrzej Rublow” Tarkowskiego, przez lata zatrzymywane były przez radzieckich cenzorów i ukrywane przed widzami.

Inne produkcje, znajdujące się w obejmującej 22 ważne tytuły Mosfilm kolekcji „Klasyka kina radzieckiego”, trafiały jednak w ZSRR do kin. Miały więc szanse poruszyć widzów w Związku Radzieckim, a czasem także tych po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Dlatego niejednokrotnie nagradzane były, nawet w trakcie zimnej wojny, na najważniejszych festiwalach filmowych, a także przez rozdające karty gildie filmowców amerykańskich.

Miłość w kosmosie

Warto przyjrzeć się trzem produkcjom z tej kolekcji DVD, które łączą skomplikowane i smutne wątki miłosne. „Lecą żurawie” Michaiła Kałatozowa powstały w 1957 r. Dopiero wtedy, za zgodą Nikity Chruszczowa, rosyjscy filmowcy mogli poruszyć temat II wojny światowej. Wcześniej, nawet mimo że w Rosji miliony ludzi straciło życie w czasie tego konfliktu zbrojnego, temat w kinie był na cenzurowanym. Kałatozow nie tylko się nim zajął, realizując realistyczne sceny walk, ale także przyjął od razu ciekawą antywojenną perspektywę – skoncentrował się na dramacie przeżywanym przez kobiety wyjeżdżających na front żołnierzy. Historia, którą opowiedział, rozdziera serce: Borys (Aleksiej Batałow) zgłasza się na ochotnika do wojska, ale jego dziewczynie Weronice (Tatiana Samojłowa) nie udaje się, nie ze swojej winy nawet, pożegnać go na dworcu kolejowym. „Lecą żurawie” zdobyły Złotą Palmę na Festiwalu w Cannes w 1958 r.

Grand Prix Festiwalu w Cannes w 1972 r. zdobył za to Andriej Tarkowski za „Solaris”, ekranizację powieści fantastycznonaukowej Stanisława Lema, która jednak ze standardami kina science fiction nie ma wiele wspólnego. Tarkowski opowiada co prawda o wydarzeniach na stacji kosmicznej orbitującej wokół planety Solaris, gdzie wszyscy astronauci mają problemy psychiczne. A wysłany do nich z Ziemi psycholog Kris Kelvin szybko zorientuje się, że na orbicie miesza się przeszłość i teraźniejszość, i sam zetnie się ponownie, po 10 latach, z własną życiową tragedią. Film najwybitniejszego rosyjskiego reżysera rozwija się niespiesznie, jest właściwie medytacją o miłości i jej utracie.

Tysiące statystów w mundurach

W zupełnie innej skali i w inny sposób zrealizowana została „Wojna i Pokój” Siergieja Bondarczuka, opowieść o miłości dwojga ludzi rozdzielonych przez wojnę, ale tym razem dotycząca walk wojsk rosyjskich z wojskami napoleońskimi. Książka Lwa Tołstoja uchodziła w Rosji za dzieło niefilmowe, ale Bondarczuk uczynił z niej realizowaną z rozmachem, zachwycającą opowieść. Była to też odpowiedź Związku Radzieckiego na amerykańską ekranizację zrealizowaną w Hollywood w 1956 r.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj