Kultura

Koniec „Dwutygodnika”? Oto jak państwo opiekuje się kulturą

Koniec „Dwutygodnika”? Oto jak państwo opiekuje się kulturą

Piotr Gliński Piotr Gliński Michał Walczak / Agencja Gazeta
Kluczowe pismo o kulturze „Dwutygodnik” zamyka się w obecnym kształcie z końcem roku. Ministerstwo Kultury wstrzymuje finansowanie, za to będzie wydawać swój kwartalnik: „Napis”.

Internetowy „Dwutygodnik” powstał w 2009 r. Jego wydawcą był Narodowy Instytut Audiowizualny (dziś FINA). Przez te lata stał się najpopularniejszym pismem o kulturze. Łatwo dostępny i szeroko czytany – był, ciągle jest, miejscem, gdzie toczą się najważniejsze debaty o kulturze, gdzie można znaleźć nie tylko recenzje najnowszych filmów, spektakli i książek, ale i wiersze, eseje, polemiki. Czytali go studenci i uczniowie, wszyscy, którzy interesowali się kulturą. Mimo to z końcem roku ministerstwo Piotra Glińskiego wycofuje finasowanie.

Resort cofa finansowanie dla Dwutygodnika. Teraz „Napis”

Wiadomość zbiegła się z premierą nowego kwartalnika „Napis”, które będzie się ukazywać nakładem Polskiego Wydawnictwa Muzycznego i Ministerstwa Kultury. Kwartalnik jest częścią większego przedsięwzięcia – w jego ramach planowane są antologie poetyckie, platforma internetowa (coś jak Dwutygodnik), a przede wszystkim enigmatyczny Instytut Literatury (przecież jest już Instytut Książki?).

Instytut ma powstać na początku przyszłego roku. Pismo też wystartuje w styczniu, na razie odbywają się promocje numeru „zerowego”. Redaktorem naczelnym został Józef Maria Ruszar, pracownik Jezuickiej Akademii Ignatianum w Krakowie, a wcześniej m.in. szef departamentu komunikacji społecznej w NBP. Ruszar jest też autorem kilku książek o Herbercie i opublikowanej w IPN książki „Czerwone pająki. Dziennik żołnierza LWP” – jego własnych wspomnień ze służby wojskowej z lat 70.

Znikną też „Zeszyty Literackie”?

Nowy kwartalnik stawia sobie cele edukacyjne – z nakładu 9 tys. aż 7 będzie dystrybuowanych do bibliotek. Chodzi o zainteresowanie młodych ludzi literaturą. Przypomnijmy tylko, że właśnie tym zajmował się internetowy „Dwutygodnik”, najchętniej przez młodych czytany. To nie jest jedyne czasopismo, które się zamyka – od kilku tygodni słyszymy o końcu „Zeszytów Literackich”, czasopiśmie z niezwykle bogatą historią i wieloma zasłużonymi autorami. Ministerstwo Kultury, jak widać, nie dostrzega ich wartości, zamierza stworzyć własne.

Czytaj także: W co inwestuje minister kultury

Tylko słuszne pisma Ministerstwa Kultury

Co więc proponuje „Napis”? Pismo, jak mówił w radiu Ruszar, ma być niezależne od polityki. W numerze „zerowym” mamy dział „Niepodległa” – może to nowy rodzaj literacki obok liryki, epiki i dramatu? W nim m.in. tekst redaktora naczelnego: „Literatura, niepodległość, sprawiedliwość”. W dziale „epika” znajdziemy fragmenty dwu powstających dopiero powieści autorów, których nazwiska niewiele mówią: Janusza Węgiełka oraz Stefana Türschmida. Jest i poezja. „My w kwartalniku – mówił Ruszar w radiu – jeżeli drukujemy teksty, nowe wiersze współczesnych poetów, staramy się opatrzyć je komentarzem, żeby pokazać, jak czytać. Wtedy podnosimy kompetencje czytelnicze naszych czytelników”.

„Po to mamy państwo – dodawał redaktor naczelny – żeby opiekowało się kulturą!”. Opiekę państwa nad kulturą widać dobrze w takich gestach jak zamykanie najlepszego czasopisma kulturalnego, które rzeczywiście promowało ambitną kulturę. Zamiast chociażby zwiększyć nakłady na pisma patronackie, takie jak „Literatura na Świecie”, „Dialog”, czy „Twórczość”, w których znajdziemy przecież wiele trudnej do promowania, ambitnej sztuki, zamiast dostarczyć je do szkół i bibliotek, Ministerstwo tworzy nowe pismo, swoje i słuszne. A w dodatku nikt jak widać nie wiedział, że pismo o nazwie „Napis” już istnieje i wydaje je Instytut Badań Literackich.

Czytaj także: Czytelnictwo w Polsce spada, a minister Gliński odmawia pismom dotacji

Reklama

Czytaj także

Świat

Miliard ludzi na świecie głoduje. Dlaczego? Bo jest okradanych przez nas – silniejszych i bogatszych

Rozmowa z Martínem Caparrósem, argentyńskim pisarzem, autorem zbioru reportaży „Głód”, o tym, dlaczego prawie miliard ludzi nie ma co jeść – mimo że żywności mamy aż za dużo.

Paulina Wilk
29.03.2016
Reklama