„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Kultura

HerDocs, czyli kino z perspektywy kobiet. Co warto zobaczyć?

Kadr z filmu „Lekcja miłości” Kadr z filmu „Lekcja miłości” mat. pr.
W Warszawie zaczął się HerDocs – jedyny w Polsce festiwal kina dokumentalnego, na którym prezentowane są wyłącznie filmy zrealizowane przez kobiety. Część tytułów dostępna jest również w edycji online.

HerDocs, choć to wciąż festiwal świeżutki, ma za sobą już nie lada przejścia. Pierwsza edycja odbyła się na początku marca 2020 r., dosłownie kilka dni przed covidowym lockdownem. Przed kolejną odsłoną imprezy piętrzyły się kłopoty zarówno epidemiologiczne, jak i finansowe – młody festiwal nie mógł liczyć na hojne dofinansowanie, musiał więc zwrócić się o wsparcie do widzów.

Potyczki HerDocs z rzeczywistością mogą wydawać się symboliczne: wszak kino realizowane przez kobiety i o kobietach (choć nie wyłącznie dla kobiet) cały czas stanowi niewielką część produkcji filmowej. I to nie ze względu na brak reżyserek – organizatorki HerDocs przypominają, że kobiety stanowią mniej więcej połowę osób studiujących w szkołach filmowych, mają więc równe szanse w dostępie do nauki. Problemy zaczynają się później: na etapie rozwoju projektów, produkcji, dystrybucji, obecności na festiwalach.

HerDocs trzeba więc traktować nie tylko jako prezentację dorobku dokumentalistek z całego świata, lecz także jako jeden ze sposobów wyrównywania szans w dotarciu do odbiorczyń i odbiorców. Zwłaszcza że w znakomitym programie znalazło się sporo tytułów, które raczej nie trafią do szerokiego obiegu – ani na ekrany kin, ani do serwisów streamingowych – a obok filmów pełnometrażowych znalazły się w nim krótkie dokumenty, animacje i projekty wideo. W znakomitej większości poświęcone walce o równouprawnienie, seksualności oraz obecności kobiet w życiu społecznym i kulturalnym.

Czytaj też: Kobiety lepiej rządzą

Dokumentalistki. O czym opowiadają?

Wśród filmów prezentowanych na festiwalu znalazły się tytuły już głośne i nagradzane – wśród nich m.in. znakomite „Pewnego razu w Wenezueli” Anabel Rodríguez Ríos, zapis kilkunastu miesięcy z życia mieszkańców wioski na jeziorze Maracaibo, borykających się z biedą, zanieczyszczeniem środowiska i polityczną korupcją, czy „Lekcja miłości” Małgorzaty Goliszewskiej i Kasi Matei, pełna humoru i empatii opowieść o starszej kobiecie, która wreszcie postanawia żyć według własnych zasad i odnajduje późną, prawdziwą miłość.

Jednym z najważniejszych wydarzeń festiwalu będą pokazy „Dwóch minut do północy” Yael Bartany, izraelskiej reżyserki i artystki wizualnej. Film wieńczy tworzony przez cztery lata projekt multimedialny dotyczący obecności kobiet w polityce i jest połączeniem inscenizacji obrad rządu fikcyjnego państwa, w którym biorą udział także prawdziwe ekspertki i polityczki.

Silną reprezentację na festiwalu będzie miało kino niemieckich dokumentalistek. Od rekonstrukcji rodzinnej historii i tradycji w filmie „Walschensee Forever” Janny Ji Wonders, poprzez opowieść o szwedzkiej prekursorce malarstwa abstrakcjonistycznego „Hilma af Klint. Pionierka abstrakcji” Haliny Dyrschki, po „Lovemobil” Elke Margarete Lehrenkrauss, inscenizowaną, ale opartą na prawdziwych relacjach historię dwóch pracownic seksualnych mieszkających w kamperach na prowincji.

Szczególnie interesująco zapowiada się zaś „Historia jednego castingu” Alison Kuhn, bo przywodzi na myśl niedawny bunt młodych polskich aktorek przeciwko przekraczaniu granic intymności w teatrze i przemocy na uczelniach teatralnych. Kuhn i jej bohaterki wspominają casting sprzed lat, podczas którego doświadczyły seksualnej przemocy ze strony reżysera. „Młode aktorki przeciwko producentom – tyle można powiedzieć, sprawa nie została upubliczniona. Dzisiaj, po kilku latach, kiedy sama studiuję reżyserię i pracuję z tymi aktorkami przy wspólnym projekcie, to, co się wydarzyło wtedy… jak mogło się wydarzyć i co to właściwie oznacza dla naszego życia i naszej pracy?”, opowiadała o swoim filmie Alison Kuhn.

Czytaj też: Hilma af Klint. To od niej zaczął się abstrakcjonizm

Kobiety zmieniają historię świata

W programie wyróżniają się także opowieści o kobietach przełamujących kulturowe stereotypy i walczących o swoje miejsce w dziedzinach zdominowanych przez mężczyzn. „Martha Cooper. Ikona street artu” Seliny Miles jest historią pracującej dla „New York Post” fotografki, której książka „Subway Art” stała się jedną z najważniejszych publikacji na temat sztuki ulicy. „Curve. Magazyn, który wyprzedził czas” Jen Rainin i Rivkah Beth Medow to portret Franco Stevens, założycielki jednego z najważniejszych lesbijskich magazynów świata i prezeski The Curve Foundation, której zadaniem jest „wzmacnianie lesbijek, kobiet queer i trans oraz osób niebinarnych”. „Dziewczyny z tranzystorami. Nieznana historia muzyki elektronicznej” Lisy Rovner to zaś opowieść o pionierkach elektronicznej sceny niezależnej. „Zacząłem ten film oglądać dla wizji emancypacji kompozytorek, ale gdy kończyłem, dźwięczały mi w uszach raczej głębokie, celne, a często niemal poetyckie wypowiedzi na temat sztuki dźwięku”, pisał o filmie Bartek Chaciński.

Warto wreszcie zwrócić uwagę na „Tupeciary” Phuong Mai Nguyen i Charlotte Cambon de Lavalette – seans może niepozorny, bo trwający nieco ponad pół godziny, za to będący wyborem epizodów serialu nakręconego na podstawie znakomitego (wydanego w Polsce przez Fundację Bęc Zmiana) komiksu Pénélope Bagieu, poświęconego kobietom, które zmieniały historię świata. Co w gruncie rzeczy mogłoby być hasłem przewodnim całego festiwalu: w końcu historię zmieniają nie tylko wielkie artystki, naukowczynie czy podróżniczki, lecz wszystkie kobiety walczące o swoje fundamentalne prawa.

Festiwal odbywa się w Warszawie 22–28 października, pełny program można znaleźć na stronie HerDocs.pl. Wiele filmów dostępnych jest także w edycji online, która trwa do końca października na platformie OneStage.pl.

Czytaj też: Wymagające kobiety i znikający mężczyźni

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Agnieszka Graff i Elżbieta Korolczuk dla „Polityki”: Prawica nauczyła się grać w gender

Rozmowa z Agnieszką Graff i Elżbietą Korolczuk o kobietach, które na ulicach pokazują nowy feminizm, i mężczyznach zakażonych ultrakonserwatyzmem.

Katarzyna Czarnecka
01.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną