Film

Habana Blues

Dlaczego sukces został osiągnięty połowicznie?

Hiszpańsko-kubańsko-francuska koprodukcja „Habana Blues”, poświęcona muzycznemu podziemiu na Kubie, mogła stać się ważnym świadectwem przemian w komunistycznym skansenie rządzonym przez Fidela Castro. Wspierały ją duże międzynarodowe pieniądze.

Wybrany został świetny temat: bunt przeciwko warunkom życia w niedemokratycznym państwie w środowisku złaknionych sukcesu artystów marzących o emigracji. Reżyser Hiszpan Banito Zambrano znał doskonale rockowo-garażowy światek Hawany, bo studiował tam w szkole filmowej, miał też zapewnioną swobodę realizacyjną ze strony kubańskich partnerów.

Dlaczego sukces został osiągnięty połowicznie? Zawiodło najsłabsze ogniwo, a mianowicie fałszywie postawiony dramat jednego z głównych bohaterów. Choć rozwodzi się z żoną, która w tym samym czasie decyduje się razem z dziećmi na ucieczkę do USA, odmawia podpisania kontraktu z zachodnioeuropejskim koncernem fonograficznym, obiecującym pracę za granicą. Poza tym patriotycznym akcentem wszystko gra. Słuchamy i oglądamy występy kubańskich raperów, heavymetalowców, grup funky i reggae, poznajemy również specyficzne, dość zabawne z naszego punktu widzenia, warunki życia na Kubie (przykładowo czarnorynkowy handel mięsem czy trudności telekomunikacyjne).

 

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wiedza nastolatków o seksie przypomina średniowieczną mapę świata

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy.

Joanna Cieśla
11.08.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną