Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Autocenzura?

Recenzja płyty: Paweł Kukiz, „Zakazane piosenki”

materiały prasowe
Takiego zestawu piosenek jeszcze nie dostaliśmy – ale jeśli ktoś ich zakazał, to autor sam sobie.

Były wokalista Piersi znów przenosi muzykę w środek politycznych podziałów, warunki określając na początku, w krótkiej historii 25-lecia: „Dnia 4 czerwca roku pamiętnego zebrała się banda stolca okrągłego. Kiszczak, Jaruzelski, moskiewskie pachołki, ze zdrajcami ludu podzielili stołki. Naród pokłócili, Polskę zrujnowali, Boga się nie boją i nigdy nie bali”.

To na melodię „Dnia pierwszego września” i do akompaniamentu bałałajek. Muzycznie autor cofnął się w czasy jarocińskiej młodości, prostolinijnego punka przerywanego fanfarami instrumentów dętych, dziecinniejąc niestety również na poziomie dowcipu. Nawet ironicznej opowieści o „Antku Policmajstrze” z odniesieniem do Macierewicza (?) brak lekkości, a po satyrze na kelnerską aferę („Rozmowy u Sowy”) w uszach dudnią wulgaryzmy.

Wyróżnia się niepozbawiony dystansu do siebie utwór „Moja ściana”. Sprawia, że nie mam ochoty piętnować autora, raczej mu współczuć. Bo ciekawą i prawdziwie emocjonalną płytą Kukiza byłaby ta, która pokazywałaby powody tej przemiany, relacjonowała, kiedy Kukiz pojarociński, ten od „Ksiądz proboszcz już się zbliża…” zmienił się w posmoleńskiego.

Takiego zestawu piosenek jeszcze nie dostaliśmy – ale jeśli ktoś ich zakazał, to autor sam sobie.

Paweł Kukiz, Zakazane piosenki, Sony

Polityka 43.2014 (2981) z dnia 21.10.2014; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Autocenzura?"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną