Teatr

Piszczyk i koło fortuny

Recenzja spektaklu: "Piszczyk", reż. Piotr Ratajczak

Tytułowy Piszczyk (świetny Łukasz Chrzuszcz – trzeci z lewej). Tytułowy Piszczyk (świetny Łukasz Chrzuszcz – trzeci z lewej). Marek Zakrzewski / materiały prasowe
Poznańska wariacja na temat stworzonej przez Jerzego Stefana Stawińskiego postaci polskiego everymana z „zezowatym szczęściem” Jana Piszczyka to na podstawowym poziomie bardzo zabawna satyra na III RP.

Piszczyk (świetny Łukasz Chrzuszcz – na fot.), dopingowany przez rodzinę, znajomych i historię, bierze w swoje ręce demokrację i kapitalizm. Nosi czarną teczkę za Stanem Tymińskim, prywatyzuje cementownię Ożarów, wygrywa „Koło fortuny”, dla Leppera wymyśla okrzyk „Balcerowicz musi odejść!”, a dla agencji reklamowej hasło „Ojciec prać!”, objeżdża Polskę od Morąga po Elbląg z zespołem Piszczyk i Boys, śpiewając dla „Olka”, odzyskuje kamienice dla Kościoła i przemawia na kongresie kobiet. Jest bohaterem – dziewięć razy występuje w „Teleexpressie”.

Na wyższym poziomie to zaś wyraz zmęczenia Polską: naszymi podziałami, niekończącymi się za albo przeciw. Końcowa scena to wizja Polski zgodą i gazem łupkowym płynącej. Z jedną partią, otwartym Kościołem, 20-proc. nakładami na kulturę i ustawowym zakazem produkcji komedii romantycznych. Bez podziałów, katastrofy smoleńskiej i... Piszczyka.

 

Jan Czapliński, Piotr Rowicki, Piszczyk, reż. Piotr Ratajczak, Teatr Polski w Poznaniu

Polityka 24.2013 (2911) z dnia 11.06.2013; Afisz. Premiery; s. 67
Oryginalny tytuł tekstu: "Piszczyk i koło fortuny"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Pani Ziobro

Zaczynała od błahych artykułów w tabloidzie, potem była wpływową szefową w TVP. Dziś kieruje marketingiem wielkiej firmy ubezpieczeniowej. Nazywa się Patrycja Kotecka. Kotecka-Ziobro.

Anna Dąbrowska
23.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną