Recenzja spektaklu: „The Passenger”, reż. Thaddeus Strassberger

Pierwsza rosyjska „Pasażerka”
Największe wrażenie wywiera niesamowita muzyka.
materiały prasowe

Odkryta 8 lat temu dla świata (prapremiera sceniczna odbyła się w Bregencji) najważniejsza opera autorstwa Mieczysława Wajnberga, kompozytora z Warszawy, który większość życia spędził w Moskwie, dopiero w 2016 r. została po raz pierwszy wystawiona w kraju, w którym pół wieku temu powstała. Tyle że w dalekim od stolicy Jekaterynburgu. Realizatorzy byli międzynarodowi: reżyser amerykański Thaddeus Strassberger (również autor scenografii), dyrygent – Słowak Oliver von Dohnányi (kierownik muzyczny teatru). Spektakl okazał się tak wybitny, że został nominowany do najważniejszej rosyjskiej nagrody teatralnej, Złotych Masek, w aż czterech kategoriach. Otrzymali je dyrygent oraz śpiewaczka Nadieżda Babincewa za rolę Lizy, esesmanki z Auschwitz, która kilkanaście lat po wojnie płynie transatlantykiem z mężem dyplomatą do Brazylii. Na statku spotyka Polkę Martę, którą zna z obozu (to historia z książki Zofii Posmysz i filmu Andrzeja Munka pod tym samym tytułem). Babincewa rzeczywiście jest znakomita, ale i rola Marty (Natalia Karłowa) jest wybitna. Świetne też są role poboczne, a także inscenizacja, dość prosta, ale pomysłowa. Największe jednak wrażenie wywiera niesamowita muzyka. Rejestrację polska firma wydała przy wsparciu Instytutu Adama Mickiewicza, z napisami polskimi, rosyjskimi i angielskimi.

Mieczysław Wajnberg, The Passenger,Opera w Jekaterynburgu, reż. Thaddeus Strassberger, DUX

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną