Dziś pierwszy mecz Polaków na Euro 2016. Każdy wynik jest możliwy
Można odnieść wrażenie, że wszystko w polskiej reprezentacji chodzi jak w zegarku. No ale pamiętajmy o tym, że w Europie nie ma już słabych drużyn.
Forum

Dziś pierwszy mecz Polaków na mistrzostwach Europy. W powodzi banałów, jaka zalewa nas przed tym meczem, jeden jest prawdziwy: każdy wynik jest możliwy.

Konferencja prasowa przed meczem Polaków z Irlandią Północną odbyła się, a jakby jej nie było, bowiem nie padł na niej żaden konkret poza wyświechtanymi formułkami, że Polacy są przygotowani w stu procentach, ale gramy przeciw twardemu rywalowi, który nie przegrał kolejnych 12 spotkań, a więc niczego nie dostaniemy za darmo. No i jeszcze że w Europie, a przynajmniej na mistrzostwach Europy, nie ma w ogóle słabych drużyn, co najlepiej pokazały pierwsze mecze, w których murowani faworyci, Francja i Szwajcaria, męczyli się chwilami okrutnie.

Po ukończeniu jednej formalności piłkarze udali się odbębnić drugą, czyli otwarty trening dla mediów, który jest atrakcją wyłącznie z punktu widzenia dziennikarzy telewizyjnych, mających żywe tło dla nagrywanych relacji. Ale może właśnie tak trzeba: odpowiadać metodą kopiuj-wklej, czyli zgranymi do bólu futbolowymi powiedzonkami, również w sytuacjach gdy nie bardzo mają związek z pytaniem, nie okazać cienia słabości, nie mówić o problemach, jakby dzięki temu same miały się rozwiązać. Jeśli tylko taka metoda ma przynieść efekt, niech będzie i tak.

Trener Nawałka z kamienną miną twierdził, że zespół jest przygotowany optymalnie, kontuzje nie przeszkodziły (chociaż wiadomo, że to wierutne kłamstwo, bo na lewej obronie ograniczenia wyboru są dramatyczne), a nawet nie chciałby dodatkowych kilku dni na treningi z zespołem. Generalnie można więc odnieść wrażenie, że wszystko w polskiej reprezentacji chodzi jak w zegarku, Irlandia Północna została prześwietlona na wylot. No ale pamiętajmy o tym, że w Europie nie ma już słabych drużyn.

Nawet bez tego prześwietlenia wiadomo jednak, czego się po Irlandczykach spodziewać. To będzie mecz z cyklu: słabsza kość pęka. Dobra z punktu widzenia Polaków wiadomość jest taka, że mecz poprowadzi arbiter z Rumunii, który, jak do tej pory, zapracował na opinię człowieka niewyjmującego gwizdka z ust, a co za tym idzie: odróżniającego rugby od piłki nożnej z wyraźną niekorzyścią dla rugby.

Z tymi Irlandczykami jest zresztą wyraźny problem, bo wprawdzie większość z nich to piłkarze zupełnie anonimowi, grający na co dzień przeważnie na zapleczu brytyjskiej Premiership, a bywa że i niżej, więc obecność na turnieju rangi mistrzostw Europy to dla nich święto w postaci czystej. Nie wyglądają jednak w związku z tym na zadowolonych albo wręcz sytych, wręcz przeciwnie, bije z nich jakiś głód wygrywania, podtrzymania serii, jaka im się jeszcze w historii nie zdarzyła.

I że skoro Polska stanęła im na drodze, tym gorzej dla Polski. Oni też wiedzą, że w Europie nie ma słabych drużyn (no, powiedzmy, jest ich coraz mniej). Sami się do tego przyczynili.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną