Elisabeth Revol o wyprawie na Nanga Parbat i opuszczeniu Mackiewicza
Na pomoc czekała ponad dobę – w mroku, cierpiąc z powodu odmrożeń. Teraz grozi jej amputacja.
Elisabeth Revol
Facebook

Elisabeth Revol

Elisabeth Revol na Nanga Parbat wspinała się po raz trzeci i zdobyła ten szczyt zimą jako pierwsza kobieta. Jest utalentowaną himalaistką, a mimo to finał wyprawy okazał się dramatyczny. W drodze powrotnej Revol rozdzieliła się z partnerem, Tomaszem Mackiewiczem. Oboje utknęli na różnych wysokościach. Ekipa ratunkowa zdołała dotrzeć do Revol, która znajdowała się niżej i była przytomna. Adam Bielecki i Denis Urubko usłyszeli w ciemnościach jej głos. O akcji mówi się w mediach, że udała się cudem i była niezwykle brawurowa. Polskim himalaistom (Urubko od 2015 roku ma polskie obywatelstwo) nie udało się dotrzeć do Tomasza Mackiewicza. Był w stanie agonalnym, za wysoko, pogoda się pogorszyła.

37-letnia Elisabeth po wszystkim została przetransportowana do Francji. Leczy się w jednym ze szpitali w Górnej Sabaudii. Ma odmrożone dłonie i lewą stopę, grozi jej amputacja.

Revol udzieliła wywiadu AFP (Francuskiej Agencji Prasowej). Przyznała, że decyzja o rozdzieleniu się z Mackiewiczem była trudna i bolesna. Francuzka potwierdziła, że udało im się zdobyć szczyt. „Nie mieliśmy tam nawet sekundy. Trzeba było się pospieszyć, zejść” – mówi. Nie mieli szerpów do pomocy ani butli z tlenem. Mackiewicz nie nosił maski na twarzy, już wtedy miał kłopoty ze wzrokiem. Przywarł do ramion Francuzki, schodzili razem. „Nie mógł oddychać – opowiada Revol. – Nie miał nic ochronnego na twarzy. Zaczął zamarzać. Jego nos zrobił się biały, potem ręce i nogi”.

Stan Polaka pogarszał się, z ust płynęła mu krew (to ostatni etap choroby wysokogórskiej). Schowali się w lodowej szczelinie. Revol wysłała prośby o pomoc. Ratownicy kazali jej zejść niżej, w okolice 6000 metrów, w przeciwnym razie nikt nie zdołałby do niej dotrzeć. Revol podjęła trudną decyzję. „Helikopter przyleci późnym południem. Muszę schodzić. Przyjdą po ciebie” – powiedziała Mackiewiczowi.

Na pomoc czekała niżej, w szczelinie, bez namiotu, okrycia. „Miałam halucynacje. Wyobraziłam sobie, że ktoś przynosi mi gorącą herbatę. Jakaś kobieta zapytała, czy może w zamian dostać mój but. Wstałam natychmiast i zdjęłam but. Obudziłam się w samej skarpetce”. But się zresztą nie odnalazł. Przez pięć godzin Revol miała na jednej stopie tylko tę skarpetkę. Ma poważne odmrożenia.

Revol opowiadała, że słyszała helikopter (przez jakiś czas ze względu na wiatr nie mógł wylądować). Zdesperowana, szła dalej w dół, mając w perspektywie jeszcze jedną noc do przetrwania. Schodziła w skarpetce i mokrych rękawiczkach. Po upływie doby ratownicy usłyszeli w mroku jej głos. „Nice to see you” – powiedział Urubko.

Zapytana przez AFP, czy mimo wszystko wróci w góry, odpowiedziała: „Myślę, że tak. Potrzebuję tego”.

źródło: The Guardian

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj