Chorwacja była świetna, Francja zasłużyła na tytuł
A jednak Francja. Po miesiącu spędzonym na rosyjskich stadionach w siódmym, decydującym o tytule meczu Francja pokonała na Łużnikach Chorwację 4:2.
Francja pokonała Chorwację 4:2.
AP/EAST NEWS

Francja pokonała Chorwację 4:2.

Bajka o chorwackim Kopciuszku była bliska świetnego zakończenia, a zakończyła się tylko... dobrze. A nawet bardzo dobrze. Chyba nigdy tak niewielu nie zrobiło tak wiele dla Chorwacji. Przed finałem trudno było znaleźć kibica, który chciał mistrzostwa dla Francji. Wszyscy, a przynajmniej zdecydowana większość byłaby szczęśliwa, gdyby bajka została opowiedziana do końca.

Francja zasłużyła na tytuł

Od momentu, w którym zwalisty Argentyńczyk Nestor Pitana gwizdnął po raz pierwszy, Chorwaci postanowili pokazać światu i przeciwnikom, że znów mają dostatecznie dużo sił, by walczyć o złoty puchar. I kto wie, co by się stało, gdyby nie rzut wolny, którego nie powinno być, bo nie było faulu Chorwata, i gdyby nie pechowe muśnięcie głową Mario Mandżukicia. Samobój w takim meczu? Nie tak powinno się rozstrzygać o tak ważnych sprawach. Co prawda Ivan Perisić po niewielu minutach przywrócił równowagę, ale pozostaje pytanie: co by było, gdyby?

Czy to znaczy, ze Les Bleus nie zasłużyli na tytuł? Wręcz przeciwnie. Po spokojnej analizie okaże się, że zostali mistrzami mundialu, bo byli w Rosji po prostu najlepsi. Trener Didier Deschamps najpierw jako zawodnik 20 lat temu, a teraz jako trener poprowadził drużynę do triumfu. Od remisowego 1:1 poprzez karny Antoine’a Griezmanna, moc i precyzję kopnięć Paula Pogby i Kyliana Mbappe doprowadzili przecież do niemal druzgocącego 4:1. I tak by pewnie zostało, gdyby nie lekkomyślność Hugo Llorisa (chyba stracił w ten sposób tytuł najlepszego bramkarza) i spryt pechowego wcześniej Mandżukicia.

Deschamps nie zachłysnął się mocą ofensywy. Nie postanowił od pierwszych minut zgniatać kolejnych rywali przy pomocy Kyliana Mbappe, Antoine′a Griezmanna i ich prawie równie zdolnych kolegów, chociaż wydawało się to najnaturalniejsze pod słońcem. Postawił na absolutny porządek w postępowaniu obronnym. I to jako podstawa taktyki sprawdziło się nadzwyczajnie. Najwyraźniej potrafił też utrzymać dyscyplinę i odpowiednią atmosferę w młodej, ale już gwiazdorskiej drużynie. A przecież w przeszłości bywało z tym bardzo różnie.

Sześć goli mówi samo za siebie

Można się było obawiać, że finał będzie mniej widowiskiem, a bardziej rozgrywką mającą na celu osiągnięcie celu niekoniecznie efektownymi metodami. Sześć goli mówi samo za siebie. Niespożyte siły Chorwatów, którzy prawie do końca wierzyli, że jeszcze raz uda im się odwrócić bieg wydarzeń, prawdziwie mistrzowskie akcje Francuzów zapamiętamy... co najmniej do kolejnego mundialu.

Potężną satysfakcję może mieć 33-letni Luka Modrić, uznany za najlepszego zawodnika, tak samo jak Kylian Mbappe jako najlepszy młody piłkarz, no i Thibaut Courtuis jako golkiper numer jeden.

Rosyjskie mistrzostwa uznane zostały powszechnie jako organizacyjny sukces. Tej opinii nie zmieni wtargnięcie podczas finałowego spotkania na boisko kilku osób i... rzęsisty deszcz lejący się strumieniami na ubrania dostojników i medalistów podczas ceremonii wręczania medali.

To były piękne mistrzostwa, choć wielka szkoda, że Polacy sprowadzili się do roli statystów na najdalszym planie tych zawodów. Wcale tak przecież nie musiało być. Ale to już osobny temat. Dzisiaj warto patrzeć na radość Francuzów i pewnie po ochłonięciu również Chorwatów, po raz pierwszy wicemistrzów świata.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj