Od peerelowskiego kombinatu do ekskluzywnej marki
Na targach Ambiente 2019 we Frankfurcie zadebiutowała marka KROSNO D’SIGN. Pod skrzydłami legendarnej huty powstawać będzie luksusowe szkło, takie jak zaprojektowana przez Karima Rashida kolekcja „Sakred”.
Fragment z kolekcji „Sakred” Karima Rashida. Fot. Tomek Albin. Scenografia/set-design: Zuzanna Piętkowska i Agata Kleczkowska
Tomek Albin/mat. pr.

Fragment z kolekcji „Sakred” Karima Rashida. Fot. Tomek Albin. Scenografia/set-design: Zuzanna Piętkowska i Agata Kleczkowska

Fragment z kolekcji „Sakred” Karima Rashida. Fot. Tomek Albin. Scenografia/set-design: Zuzanna Piętkowska i Agata Kleczkowska
mat. pr.

Fragment z kolekcji „Sakred” Karima Rashida. Fot. Tomek Albin. Scenografia/set-design: Zuzanna Piętkowska i Agata Kleczkowska

Fragment z kolekcji „Sakred” Karima Rashida. Fot. Tomek Albin. Scenografia/set-design: Zuzanna Piętkowska i Agata Kleczkowska
Tomek Albin/mat. pr.

Fragment z kolekcji „Sakred” Karima Rashida. Fot. Tomek Albin. Scenografia/set-design: Zuzanna Piętkowska i Agata Kleczkowska

Fragment z kolekcji „Sakred” Karima Rashida. Fot. Tomek Albin. Scenografia/set-design: Zuzanna Piętkowska i Agata Kleczkowska
Tomek Albin/mat. pr.

Fragment z kolekcji „Sakred” Karima Rashida. Fot. Tomek Albin. Scenografia/set-design: Zuzanna Piętkowska i Agata Kleczkowska

W połowie lat 80. moi rodzice przenieśli się ze Śląska na Podkarpacie. Strasznie się ucieszyłem, bo w Krośnie mieszkali moi kuzyni. Jako rówieśnicy nadawaliśmy na mniej więcej tych samych falach. Pamiętam pierwszą podróż do Krosna. 40 km w prychającym maluchu ciągnęło się jak wyprawa na drugi koniec Polski. Ostatni fragment drogi wiódł obwodnicą miasta, która omija łukiem wielki kompleks zakładów. – To słynna huta szkła. Pijemy herbatę w szklankach, które tu powstają – opowiadała mama. Nasz wujek także był hutnikiem. Pracował w prywatnej hucie, jednej z kilku, które wyrosły wokół huty matki. W ogóle w Krośnie każdy miał kogoś w hucie. Jeśli nie rodziców, to na pewno wujka, ciotkę, babcię lub dziadka. Bo w żyłach miasta zamiast krwi płynęło szkło. W drodze powrotnej, późnym wieczorem, kombinat lśnił tysiącem świateł. Wyglądał wówczas jak międzynarodowy port lotniczy wzniesiony na zupełnym odludziu. Żył, imponował, był zjawiskiem.

Sprawdź: Jakość życia w Krośnie

Lepsze niż francuski kryształ

Z lekcji fizyki w szkole średniej najbardziej zapamiętałem anegdotę dotyczącą huty. Nauczyciela poliglotę poproszono kiedyś o oprowadzanie po zakładzie Francuzów. Wycieczka zatrzymała się obok gniazda kontroli jakości. Goście zapytali, dlaczego część kieliszków odłożono na bok. Gdy dowiedzieli się, że nie spełniają norm, brali szkło do rąk i unosili pod światło. Nie mogąc zlokalizować mikroskaz, na próżno starali się je ocalić od wylądowania w tzw. stłuczce. – Sacrébleu! – łapali się za głowy. – Przecież to lepsze niż nasz kryształ!

Na studiach w Warszawie huta pomogła mi przełamać pierwsze lody. Jako osoba raczej małomówna potrzebowałem konkretu, aby zacząć rozmowę. Na szczęście w klubie na Krakowskim Przedmieściu piwo lano do kufli z naklejką „KROSNO”, a stamtąd był tylko krok do rozmowy o wkładzie przemysłu szklarskiego w życie akademickie czy – szerzej – towarzyskie stolicy i kraju. KROSNO było w każdej knajpie, napawałem się dumą.

Szkło z Krosna ceniono jak Polska długa i szeroka

Po studiach znalazłem pracę w Krośnie. Pierwszą stronę ogólnopolskiego dziennika, który wyszedł tuż przed Bożym Narodzeniem 2008 r., zapamiętałem jak żadną inną. Było na niej zdjęcie wąsatego hutnika o twarzy ogorzałej od upału buchającego z pieca szklarskiego. W tytule padło słowo „katastrofa”, zaś artykuł zapowiadał masowe zwolnienia w zakładzie. Pracę stracić miała połowa z ponad 4-tys. kadry kombinatu. Światowy kryzys, szybujące ceny energii i agresywna konkurencja z Dalekiego Wschodu – tłumaczono. „Czekają nas najsmutniejsze święta w życiu” – wyznał jeden z bohaterów tekstu.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj