Jest wreszcie medal dla Polski! Kamil Stoch po raz trzeci sięga po olimpijskie złoto!
Kamil Stoch, dwukrotny złoty medalista z Soczi, zdobył na dużej skoczni w Pjongczangu trzecie w karierze olimpijskie złoto w skokach narciarskich!
Dominic Ebenbichler/Reuters/Forum

Stoch skokiem na 136,5 m wyprzedził o 3,4 pkt Niemca Andreasa Wellingera (142,0), a o 10,4 pkt trzeciego Norwega Roberta Johanssona (134,5).

Dziewiąty dzień igrzysk w Korei Południowej okazał się wreszcie dniem szczęśliwym dla Polaków. Wyczekane zwycięstwo Kamila Stocha na dużej skoczni i świetna postawa pozostałych podopiecznych Stefana Horngachera – Stefana Huli, Macieja Kota i Dawida Kubackiego (wszyscy w serii finałowej) – osłodziły kibicom rozczarowanie z dotychczasowych startów. Dawid Kubacki ostatecznie uplasował się na 10. pozycji, Stefan Hula na 15., a Maciej Kot na 19.

To trzeci złoty medal olimpijski w karierze Kamila Stocha (poprzednie dwa przywiózł z konkursów indywidualnych na igrzyskach olimpijskich w Soczi), pierwszy medal dla reprezentacji Polski na tegorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu i 21. medal polskich sportowców w całej historii igrzysk zimowych.

Kamil Stoch liderem po pierwszej serii

Mimo że rywale skoczyli dalej (Hayboeck – 140 m i Wellinger – 135,5 m), Kamil Stoch po pierwszej serii uplasował się na pierwszej lokacie (135 m). Polak skakał przy najgorszym wietrze, ale otrzymał najwyższe noty za styl. Szanse na medal zachował też piąty po pierwszej serii Dawid Kubacki ze stratą zaledwie 1,4 pkt do 3. miejsca. Stefan Hula (132 m) uplasował się na 12., a Maciej Kot (128,5 m) na 17. pozycji.

Bez wiatru w serii próbnej

Spore emocje przed zawodami na dużym obiekcie wzbudzała wyjątkowo kapryśna w Pjongczangu pogoda i wiatr, który zawodnikom dał się wcześniej we znaki. Tym razem tuż przed serią próbną wiejący „pod narty” wiatr zwolnił z 9 m/s do nieznacznych podmuchów o sile mniejszej niż 1 m/s. Eliminacje na pierwszym miejscu ukończył Johann Andre Forfang (139 m), przed Richardem Freitagiem (137,5 m) i Kamilem Stochem (137 m). Dawid Kubacki był 9. (132 m), Stefan Hula 13. (130 m), Maciej Kot 21. (126 m).

W poniedziałek 19 lutego polscy skoczkowie będą rywalizować w konkursie drużynowym.

Co oprócz skoków narciarskich?

Polacy mogli dziś kibicować reprezentantom kraju – a właściwie reprezentantkom – w kilku konkurencjach. Na 10. miejscu uplasowała się sztafeta 5x4 polskich biegaczek narciarskich w składzie: Ewelina Marcisz, Justyna Kowalczyk, Martyna Galewicz i Sylwia Jaśkowiec. Wygrały Norweżki.

Obiecująco zapowiadał się start Moniki Hojnisz w jej ulubionej konkurencji – biegu masowym na 12,5 km. Biathlonistka świetnie strzelała i jako jedna z dwóch zawodniczek ukończyła bieg bez pudła. Niestety, biegła zbyt wolno, by rywalizować o miejsce na podium – uplasowała się ostatecznie na 15. lokacie. Trzeci złoty medal w Pjongczangu zdobyła w tej konkurencji reprezentująca Słowację Anastasiya Kuzmina.

W ćwierćfinale short tracku na 1500 m odpadła Magdalena Warakomska (ostatecznie z 20. lokatą). Polka Maryna Gąsienica-Daniel zajęła 26. miejsce w rywalizacji narciarek alpejskich w supergigancie.

Ester Ledecka z Czech sensacją igrzysk

Największym jednak zaskoczeniem był dziś występ Czeszki Ester Ledeckiej, która zdobyła złoto w kobiecym supergigancie, sensacyjnie wyprzedzając o 0,01 s faworytkę Annę Veith. Bo choć Ledecka narciarstwo alpejskie lubi, większe sukcesy odnosiła dotąd w dyscyplinach snowboardowych i to właśnie do rywalizacji na desce przygotowywała się w Pjongczangu przede wszystkim. Dość powiedzieć, że w supergigancie startowała na pożyczonych nartach, chcąc jedynie spełnić swoje marzenie o występie w dwóch różnych dyscyplinach olimpijskich.

Jej zwycięstwo było ogromnym zaskoczeniem dla otoczenia i szokiem dla niej samej. Zapewniła widzom sportowe emocje w najlepszym gatunku i przypomniała prawdziwego ducha sportowej rywalizacji – nic więc dziwnego, że została okrzyknięta sensacją igrzysk.

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj