Moje miasto

Szczecin: pojedynek dawnych kolegów

Kandydaci na prezydenta Szczecina, od lewej: Bartłomiej Sochański, urzędujący prezydent Piotr Krzystek i Sławomir Nitras Kandydaci na prezydenta Szczecina, od lewej: Bartłomiej Sochański, urzędujący prezydent Piotr Krzystek i Sławomir Nitras Polityka
Do walki o szpinakowy pałac (tak od koloru fasady określa się szczeciński magistrat) stanęli poseł Sławomir Nitras (PO) i Piotr Krzystek (bezpartyjny), którego 12 lat temu właśnie Nitras „wymyślił” jako prezydenta. Natomiast Bartłomiej Sochański, pisowiec świeżej daty, ma zabrać głosy Nitrasowi.

Kontynuujemy nasz cykl najważniejszych pojedynków w największych polskich miastach. Dziś przedwyborczy krajobraz Szczecina.

***

Ich trzech, czyli główni pretendenci

Pozostali kandydaci mają słabe szanse na dobry wynik wyborczy. Krzystek ubiega się o reelekcję po trzech kadencjach rządzenia miastem. On i kandydujący z ramienia Koalicji Obywatelskiej Nitras są równolatkami (rocznik 1973). To Nitras, który przez 10 lat (do 2013 r.) był liderem szczecińskiej PO, przed laty postawił na Krzystka, wtedy mało znanego urzędnika. Choć spodziewano się, że sam zawalczy o prezydenturę. Potem ich drogi szybko się rozeszły. W 2010 r. Krzystek ubiegał się o ponowny wybór już jako kandydat niezależny, pokonując konkurenta z PO. Od tego czasu pozostaje bezpartyjny.

Dziś Nitras, zawodowy polityk, poseł i europoseł, ma w dawnym protegowanym trudnego przeciwnika z samorządowym dorobkiem. Za Nitrasem zaś w lokalnej PO ciągnie się opinia aroganta, indywidualisty, który nie potrafi współpracować z ludźmi; pokłosie okresu, gdy był tu głównym rozgrywającym. Ale nie brak też osób, które dostrzegają, że „politycznie wydoroślał”, że się stara i – co najważniejsze – ma całościowe spojrzenie na miasto.

Ten trzeci – Bartłomiej Sochański, rocznik 1955, wstąpił do PiS w 2017 r. (kiedyś był w KLD i Unii Wolności). To adwokat za komuny zaangażowany w działalność opozycyjną, prezydent Szczecina w latach 1994–98. Teraz, gdy PiS przystąpiło do rozprawy z sądami, jednoznacznie opowiedział się przeciwko prawnikom broniącym trójpodziału władzy. Przez kilkanaście lat był konsulem honorowym RFN w Szczecinie i budował nasze dobre relacje (uhonorowany zresztą wysokim niemieckim odznaczeniem). Teraz, wiążąc się z partią, która ciągle ma problemy z polsko-niemiecką współpracą, z funkcji konsula zrezygnował.

Czytaj także: Kto zdobędzie władzę w największych polskich miastach?

Ich szanse, czyli co wynika z sondaży

Według IBRiS dla dziennika „Fakt” Krzystek ma 32,7 proc. poparcia, Sochański – 24,8 proc., a Nitras – 20,4 proc. Z kolei w badaniu dla TVP Szczecin opracowanym przez Wyższą Szkołę Humanistyczną w Szczecinie preferencje wyborcze szczecinian rozkładały się następująco: Krzystek – 28 proc., Nitras – 17 proc., Sochański – 16 proc. Najświeższe badanie przeprowadzone między 19 a 21 września przez Polska Press Grupę we współpracy z Ośrodkiem Badawczym Dobra Opinia daje Krzystkowi – 39,6 proc. wskazań, Sochańskiemu – 23,4 proc., zaś Nitrasowi – 21,6 proc. Poparcie dla pozostałych trzech kandydatów oscyluje wokół 5 pkt. proc. Polska Press Grupa podobny sondaż przeprowadziła w maju br. Ówczesny wynik (54 proc.) dawał Krzystkowi nadzieję na wybór w pierwszej turze. Ale obecnie widać, że w Szczecinie bez dogrywki się nie obejdzie.

Urzędujący prezydent raczej nie musi się obawiać o swoją pozycję. Walkę o wejście do drugiej tury stoczą Nitras z Sochańskim. Nie brak opinii, że PiS wystawiło Sochańskiego tylko po to, żeby wyeliminować z dalszej gry kandydata Koalicji Obywatelskiej. Bo prezydent Krzystek i PiS do tej pory dogadywali się całkiem dobrze, tworząc koalicję w radzie miasta. Dawni przyjaciele Sochańskiego uważają, że kandydat PiS nie ma już ambicji bycia prezydentem. Spekulują, że ten start w wyborach to przetarcie drogi na listę do europarlamentu.

Czytaj także: PiS atakuje sejmiki, Platforma chce utrzymać miasta

Ich obietnice i spory, czyli główne tematy kampanii

Na razie Krzystek i Sochański bronią się przed publicznymi debatami. Pierwszy chce wysyłać zastępców, którzy kandydują na radnych. Drugi ignoruje media Agory, gdzie mogłyby paść jakieś trudne pytania. W efekcie wielkich sporów nie ma. Ich różniące się podejście do miasta można odczytać z obietnic.

Gdy Krzystek został prezydentem po raz pierwszy, Szczecin był złakniony inwestycji. I on przełamał marazm w tej sferze. Nawet przeciwnicy zaliczają mu na plus przybliżenie miasta do Odry. Wielu jednak, ceniąc Krzystka budowniczego, ma mu za złe lawirowanie w sprawach drażliwych (np. in vitro). Jego program to głównie kontynuacja dużych inwestycji (od drogowo-komunikacyjnych po kulturalne i rekreacyjno-sportowe). W planach: nowy Teatr Współczesny porównywalny z filharmonią, obiekty wcześniej obiecane, a niezrealizowane, jak wielki aquapark oraz stadion, rozbudowa Technoparku Pomerania, nowy Park Centralny (18 ha) na terenie lotniska Dąbie, rewitalizacja Śródmieścia. Na tym tle jakoś słabo wybrzmiewają zapowiedzi projektów społecznych.

Nitras skupia się na poprawie jakości życia różnych grup społecznych. Mówi o zamierzeniach mniej spektakularnych, jak remonty 170 osiedlowych ulic. Zamiast aquaparku proponuje dużo skromniejsze baseny, dużo żłobków i przedszkoli, nauczycielom po 400 zł dodatku miesięcznie. Dla młodzieży – bon na kulturę (50 zł miesięcznie). Deklaruje sprowadzenie inwestorów, którzy zbudują fabryki, z czym Szczecinowi nie wychodziło.

Sochański współbrzmi z rządem. Zapowiada, że postawi przede wszystkim na gospodarkę morską. Że miasto musi współpracować w odbudowie przemysłu stoczniowego, a nie tylko dbać o przyjemności typu sztuczne ognie, filharmonia, zlot żaglowców. Chce zrobić ze Szczecina – uwaga – „silną kresową metropolię” – centrum cywilizacyjne także dla sąsiednich ubogich landów niemieckich. Mocno popiera go szczecińska „Solidarność”. Dała nawet zgodę, by w kampanii posługiwał się logo związku. Ale i tak największe szanse w wyścigu do szpinakowego pałacu ma urzędujący w nim prezydent Krzystek.

Obejrzyj wideo: Szczecin się zmienił i buduje swoją tożsamość

Zobacz także pojedynki przedwyborcze naszym okiem w innych miastach: Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu oraz w Radomiu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

W ciągu roku wymarło nam miasto

W pandemicznych śmierciach Polska pobiła rekordy. W ciągu roku wymarło nam małe miasto wojewódzkie.

Paweł Reszka
06.05.2021
Reklama