Kontynuujemy nasz cykl najważniejszych pojedynków w największych polskich miastach. Dziś przedwyborczy krajobraz Szczecina.
***
Ich trzech, czyli główni pretendenci
Pozostali kandydaci mają słabe szanse na dobry wynik wyborczy. Krzystek ubiega się o reelekcję po trzech kadencjach rządzenia miastem. On i kandydujący z ramienia Koalicji Obywatelskiej Nitras są równolatkami (rocznik 1973). To Nitras, który przez 10 lat (do 2013 r.) był liderem szczecińskiej PO, przed laty postawił na Krzystka, wtedy mało znanego urzędnika. Choć spodziewano się, że sam zawalczy o prezydenturę. Potem ich drogi szybko się rozeszły. W 2010 r. Krzystek ubiegał się o ponowny wybór już jako kandydat niezależny, pokonując konkurenta z PO. Od tego czasu pozostaje bezpartyjny.
Dziś Nitras, zawodowy polityk, poseł i europoseł, ma w dawnym protegowanym trudnego przeciwnika z samorządowym dorobkiem. Za Nitrasem zaś w lokalnej PO ciągnie się opinia aroganta, indywidualisty, który nie potrafi współpracować z ludźmi; pokłosie okresu, gdy był tu głównym rozgrywającym. Ale nie brak też osób, które dostrzegają, że „politycznie wydoroślał”, że się stara i – co najważniejsze – ma całościowe spojrzenie na miasto.
Ten trzeci – Bartłomiej Sochański, rocznik 1955, wstąpił do PiS w 2017 r. (kiedyś był w KLD i Unii Wolności). To adwokat za komuny zaangażowany w działalność opozycyjną, prezydent Szczecina w latach 1994–98. Teraz, gdy PiS przystąpiło do rozprawy z sądami, jednoznacznie opowiedział się przeciwko prawnikom broniącym trójpodziału władzy.