Moje miasto

Jaka kultura wyłoni się z kryzysu?

Minister Piotr Gliński w ponownie otwartym Zamku Królewskim Minister Piotr Gliński w ponownie otwartym Zamku Królewskim Andrzej Hulimka / Forum
Zamknięte teatry, kina, odwołane festiwale. Covid-19 z dnia na dzień zamroził życie kulturalne, spychając je do przestrzeni prywatnych, internetu i mediów elektronicznych. Kultura z kryzysem sobie poradzi, co jednak z instytucjami, organizacjami i ludźmi pozbawionymi nagle środków do życia?

Olga Tokarczuk w niedawnym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” mówiła, że kultura jest najlepszym polskim „towarem” eksportowym, to ona, a nie węgiel i produkty realnej gospodarki, decyduje o rozpoznawalności naszego kraju w świecie. Tezę noblistki rozwijają ludzie kultury upominający się o pamięć władz centralnych i lokalnych w czasie kryzysu.

Jacek Cieślak przypomniał na łamach „Rzeczpospolitej”, że w sektorze kultury pracuje 300 tys. osób, a więc 2 proc. zatrudnionych w Polsce. Wartość dodana wytwarzana przez sektor kultury osiąga ponad 30 mld zł, a więc znowu ok. 2 proc. wartości dodanej w gospodarce.

Czytaj też: Artysta w kryzysie

Pandemia. Dotkliwa prekaryzacja

Argumenty o wartości gospodarczej kultury łączą się z argumentami o jej znaczeniu autotelicznym, do czego dokładają się apele o zwykłą humanitarną troskę nad ludźmi kultury, którzy nie ze swej winy zostali pozbawieni środków do życia. A tak się składa, że sektor kultury należy do najbardziej sprekaryzowanych, gdzie znaczna część, jeśli nie większość, nie ma stałego zatrudnienia.

Oczywiście, polska kultura i jej problemy w czasie pandemii nie różnią się strukturalnie od wyzwań, z jakimi mierzyć się musi kultura we Francji lub Wielkiej Brytanii. Wszyscy szukają nie tylko sposobu na przeżycie, ale także możliwości dla twórczej ekspresji, więc internet aż się grzeje: pisarze czytają swoje książki na Facebooku, teatry pokazują spektakle archiwalne i próbują z rzeczywistości wejść w sferę wirtualną, trwają dyskusje i debaty o teraźniejszości i przyszłości.

Rozmowy o kulturze

Nie mogło więc i zabraknąć kultury w cyklu rozmów „Próba. Polska w czasie pandemii”, który realizuje Fundacja im. Stefana Batorego z Biurem Rzecznika Praw Obywatelskich pod patronatem „Polityki”. W rozmowie udział wzięła Joanna Mytkowska, dyrektorka Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Zachęcam do odsłuchania, rozmowa była wielowątkowa i dotyczyła zarówno problemów kultury rozumianej jako środowisko tworzone przez konkretnych ludzi zmagających się dziś, jak reszta społeczeństwa, z kryzysem, jak i kultury tworzącej tkankę łączną czyniącą z pojedynczych ludzi większą, zdolną do porozumiewania się całość.

Jednego wymiaru nie sposób oddzielić od drugiego. Gdy wybucha kryzys, szukamy sensu, sięgając po dzieła pomagające zrozumieć zaistniałą sytuację, odkrywamy mądrość klasyki pokazującej wspólnotę ludzkiego losu niezależnie od czasów. Ale też kryzys zmusza do stawiania pytań podstawowych, nie tylko o to, jak żyć, ale też jak przeżyć.

Czytaj też: Pożytki z klasyki w czasach pandemii

Kryzys, wirus, brak pracy. Jak przeżyć?

Instytucje takie jak MSN muszą uczestniczyć w dyskusji na wszystkich poziomach. Muszą więc, korzystając ze swoich zasobów i instytucjonalnej stabilności, troszczyć się o artystów walczących o przetrwanie, muszą utrzymywać kontakt ze swoją publicznością i jednocześnie uczestniczyć w najbardziej nieoczywistym, ale i najciekawszym procesie.

To nieuchronne przekształcenia w sferze kultury, proces kreatywnej destrukcji, który zapewne unieważni lub zweryfikuje wiele dotychczasowych form praktykowania kultury, jak choćby festiwalizacja i kulturalna turystyka. Inne wzmocnią się, zwłaszcza formy aktywnie i niebanalnie włączające cyfrowy wymiar obecności.

Czytaj też: Czeka nas lato bez festiwali

Złożoność kultury

Kryzys ujawnia, jak złożona jest kultura (wielokrotnie mówiliśmy o tym podczas Kongresu Kultury w 2016 r.). Galerie sztuki mogą już się otwierać na publiczność, więc przygotowują się do tej możliwości. Co jednak z teatrami? Jak długo jeszcze będą skazane na alternatywę w postaci emisji nagrań spektakli, jak „Berlin – Alexanderplatz” w warszawskim Teatrze Studio? Świetna realizacja wideo przygotowana jeszcze na długo przed pandemią – dziś jest niezwykłym świadectwem na czasy chaosu i smutnego karnawału.

Ba, istotnym czynnikiem decydującym o sile kultury jest instytucjonalne i organizacyjne zróżnicowanie tego sektora. Obok instytucji publicznych, utrzymywanych przez samorządy i resort kultury, firm działających na rosnącym kulturalnym rynku, istnieją organizacje społeczne. Jak wyliczają autorzy „Alertu kultura” przygotowywanego w ramach inicjatywy OEES Jerzego Hausnera, w polu kultury działa 11 tys. organizacji stanowiących 14 proc. sektora pozarządowego.

Kultura społeczna

Te liczby świadczą zarówno o sile, jak i patologii, o czym piszą autorzy alertu: „Lawinowo powstawały natomiast i powstają organizacje pozarządowe, fundacje, których głównym celem nie jest realizacja misji społecznej, lecz jedynie możliwość otrzymania publicznego wsparcia. Z jednej strony to artyści, kuratorzy, animatorzy, dla których dostęp do dotacji jest łatwiejszy niż np. stypendia, z drugiej zawodowi producenci, firmy sektora kreatywnego oraz instytucje, które w ten sposób otrzymują dodatkowe wsparcie np. na festiwale”.

Dziś to właśnie kulturalne organizacje społeczne najbardziej są narażone na skutki kryzysu i brak finansowania, bo zabraknie zarówno środków publicznych, jak i prywatnych. W takiej sytuacji ważne jest, by walczące o przyszłość organizacje i instytucje nie wpadły w pułapkę walki o szczupłe zasoby, tylko zrzeszały się, by wspólnie poszukiwać ze swoimi odbiorcami, władzami samorządowymi sposobów na realizację misji, jeśli tylko ta misja ma sens.

Czytaj też: Klasa średnia po apokalipsie

Łączmy się!

Dlatego cieszy inicjatywa rzucona przez Kostasa Georgakopulosa z Wrocławia, by stworzyć ogólnopolską reprezentację organizacji społecznych zajmujących się kulturą. Jak słusznie zauważa Georgakopulos, priorytetem w czasie kryzysu muszą być działania solidarnościowe, a nie trwanie przy endemicznym dla środowisk kultury partykularyzmie.

Kryzys stał się czasem próby dla deklaracji często formułowanych przez środowiska kultury w ostatnich latach, podczas Kongresu Kultury i w trakcie Forów Przyszłości Kultury – dotychczasowy „przemysłowy” model rozwoju kultury był nie do utrzymania. Koronawirus rzucił „sprawdzam”, eksponując pytanie: to jaki model jest pożądany i możliwy zarazem?

Czytaj też: Pandemiczna konserwa, czyli lekcje od Szekspira

Dyskusje „Próba. Polska w czasie epidemii” organizuje Fundacja im. Stefana Batorego i Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich pod patronatem tygodnika „Polityka”. Spotkania prowadzi Edwin Bendyk.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pijane ciąże

Niełatwo żyć z poczuciem takiej winy. Że własnemu dziecku zniszczyło się przyszłość, wydając je po alkoholu na świat.

Paweł Walewski
19.11.2019
Reklama