Proces wulkanizacji świata

Gang wulkana
Przed rokiem chmura wulkaniczna znad Islandii sparaliżowała przestrzeń powietrzną nad Europą i spowodowała liczone w miliardach euro straty gospodarcze. Ale ze strony europejskich wulkanów możemy spodziewać się rzeczy znacznie gorszych.
Islandzki wulkan Eyafjoell w akcji. Maj 2010.
Forum

Islandzki wulkan Eyafjoell w akcji. Maj 2010.

Wulkan Mount Pelee na Martnice. W 1902 zabił 30 tys. osób w kilka minut.
Corbis

Wulkan Mount Pelee na Martnice. W 1902 zabił 30 tys. osób w kilka minut.

Wulkan Beernberg na wyspie Jan Mayen.
Forum

Wulkan Beernberg na wyspie Jan Mayen.

Było to 300 lat temu. Pewien mieszkaniec Resiny, niewielkiej wówczas mieściny nieopodal Neapolu, postanowił wykopać studnię. Niemałe musiało być jego zdziwienie, gdy w kubełku z urobkiem z dna kilkunastometrowej dziury pojawiły się alabastrowe figurki oraz fragmenty marmurowych płyt i rzeźb. Wkrótce znaleziskami zainteresował się francuski książę Elbeuf (Emmanuel Maurycy lotaryński), który rozpoczął systematyczne poszukiwania. Tak światło dzienne ujrzały zabytki Herkulanum.

Ćwierć wieku później król Sycylii Karol III zlecił prowadzenie prac wykopaliskowych w miejscach, gdzie przeszło półtora tysiąca lat wcześniej rozkwitały starożytne miasta – Herkulanum i Pompeje. Do ludzkiej świadomości dotarła wiedza o tym, do czego zdolne są wulkany. I to nie za sprawą lawy, która zawsze budzi, niesłusznie, największą grozę, lecz popiołów.

Drzemiące od ponad pół wieku wulkany Europy uśpiły naszą czujność. Gdyby sprawdzić wiedzę Europejczyków na ten temat, wszyscy zapewne pamiętaliby o Wezuwiuszu i Etnie. Gdyby nie zeszłoroczna erupcja Eyjafjoell, mało kto przypomniałby sobie o Islandii. Tymczasem Europa znajduje się w kleszczach wulkanizmu, właściwie z trzech stron: od południa, zachodu i północy otoczona jest przez mniej lub bardziej aktywne wulkany. Trzy spośród nich kandydują do miana superwulkanów. Niespodzianki wulkaniczne czają się także w samym sercu kontynentu.

Nie zapominajmy bowiem, że starożytni bogowie podziemi, grecki Hefajstos, rzymscy Vulcan i Pluton, nie mieli dobrej sławy. Dysponowali wielkimi bogactwami, ale los ludzi był im obojętny. Na nic zdawały się modły i składane ofiary. Potwierdzają to całe dzieje ludzkiej cywilizacji.

Islandzka ośmiornica

Od północy i północnego zachodu wisi nad Europą, na kształt miecza Damoklesa, nie tylko Islandia, która właściwie cała jest jednym wielkim wulkanem. Jeszcze dalej na północ, na norweskiej wyspie Jan Mayen, wznosi się drugi po Etnie pod względem wysokości stożek Europy – Beerenberg. Jakkolwiek w czasach historycznych nigdy jeszcze nie stworzył większego zagrożenia, to jest jednak wulkanem czynnym, który od 1732 r. wybuchał sześciokrotnie (ostatnio w 1985 r.), uwalniając znaczne ilości lawy i popiołów.

Beerenberg znajduje się w takiej samej sytuacji geologicznej jak Islandia – jest usytuowany w osi grzbietu śródatlantyckiego. Ten grzbiet, ciągnący się na całej długości oceanu i będący fragmentem światowego systemu ryftowego, jest sam w sobie czymś w rodzaju liniowego wulkanu. Z rozpadliny przebiegającej środkiem grzbietu, zwanej ryftem, powoli, ale nieprzerwanie wydobywa się lawa, budując po obu stronach rozpadliny nowe pasma dna oceanicznego. Ten właśnie proces jest odpowiedzialny za oddalanie się Europy od Ameryki z prędkością 5 cm na rok. I ten właśnie proces jest również odpowiedzialny za niezwykle aktywny wulkanizm Islandii, która jest jedynym fragmentem tej podwodnej śródatlantyckiej struktury wyniesionym ponad poziom morza. Jak to się stało, że zamiast spokojnej erupcji, jaką obserwujemy wzdłuż całej podwodnej części grzbietu, nad powierzchnią oceanu pojawiła się tak wybuchowa wyspa?

Geolodzy są przekonani, że to za sprawą tzw. pióropusza płaszcza, niezwykle intensywnego strumienia ciepła wznoszącego się pionowo z głębi Ziemi. Takich miejsc odkryto na kuli ziemskiej około 20. Objawiają się one na powierzchni tzw. plamami gorąca i zwykle kopułowatymi nabrzmieniami o wysokości do 2 km i średnicy do 1 tys. km. To niezwykłe połączenie aktywnego ryftu śródoceanicznego z plamą gorąca zrodziło wyspę zbudowaną wyłącznie z lawy i mieszczącą na powierzchni trzykrotnie mniejszej od Polski 130 wulkanów, w tym 18 czynnych.

Odziedziczyły one geny zarówno po ojcu – ryfcie, jak i po matce – plamie gorąca. W zasadzie należą do typu efuzywnego, czyli do wulkanów w miarę spokojnie, dostojnie wylewających lawę. W dodatku wykorzystują do tego nie tylko typowe stożki, góry wulkaniczne, lecz często także wielokilometrowe szczeliny. Nierzadko jednak potrafią zbudzić się z drzemki w sposób gwałtowny. W obu przypadkach wyrzucają kolosalne ilości popiołów i pyłów.

Z obserwacji naukowych wynika, że do intensywnej produkcji popiołów przyczynia się kontakt gorącej, płonącej lawy z wodą. A o to na Islandii nietrudno, jeśli pamiętać, że wiele kraterów, podobnie jak Eyjafjoell, znajduje się pod lodowcami. Zresztą, na tej stosunkowo niedużej wyspie właściwie z każdego krateru jest blisko do morza. W kontakcie z lawą woda wrze i gwałtownie parując, rozrywa na drobne strzępki stygnącą lawę. Z nich tworzą się wysokie, niekiedy na kilka kilometrów, pióropusze dymów i popiołów, a najdrobniejsze cząstki, o rozmiarach poniżej 0,05 mm, formują się w rozległe chmury, które wędrują… no właśnie, jak i dokąd?

Niżowy wspólnik

I tu wkracza do akcji wspólnik tego wulkanicznego gangu. Jest nim, znany choćby z codziennych prognoz meteorologicznych, niż islandzki. To te koncentryczne kółka w lewym górnym rogu map synoptycznych Europy prezentowanych w prognozach telewizyjnych. Z niezbyt jasnych powodów niże te rodzą się regularnie nad tą częścią Atlantyku Północnego i odwiecznym szlakiem wędrują na wschód, w zależności od pory roku trasą bardziej północną lub południową. Oba zjawiska – wulkanizm i ten typ cyrkulacji atmosferycznej – są odwieczne i można powiedzieć, że gdy budzą się wulkany Islandii, to Europa ma jak w banku wizytę chmur wulkanicznych. Te wizyty nikomu nie przeszkadzały, dopóki nie pojawiły się samoloty odrzutowe.

Ci dwaj wspólnicy niejednokrotnie w czasach historycznych nawiedzali Europę. Na kontynencie zapamiętano im zwłaszcza 1783 r., kiedy chmura pyłów, powstała w wyniku erupcji wulkanu Laki, zagroziła oczywiście nie lotnictwu, które było wówczas na etapie baloniarstwa, lecz rolnictwu. Pyły dotarły do Europy Południowej, a nawet na Bliski Wschód. Spadek plonów, większa śmiertelność zwierząt gospodarskich spowodowała kilkuletnie perturbacje gospodarcze, a w następstwie niepokoje społeczne. Uważa się, że rewolucja francuska była m.in. ich następstwem. Trwająca osiem miesięcy erupcja Laki stała się klęską narodową Islandii. Noszono się nawet z zamiarem przeniesienia całej ocalałej ludności do Danii. Popiół pokrył uprawne pola, łąki, zniszczył pastwiska. Zginęło ok. 10 tys. ludzi, 28 tys. koni (76 proc.), 11,4 tys. sztuk bydła (50 proc.), 200 tys. owiec (79 proc.).

Na zachodzie uśpienie

Atlantycka flanka Europy: Wyspy Azorskie, Kanaryjskie, Madera i jeszcze podwodna góra Meteor – to wszystko czynne wulkany, niezbyt oddalone od kontynentu. Geolodzy uważają, że każde z tych miejsc to aktywne plamy gorąca. Na Azorach ostatni wybuch wulkanu miał miejsce w 1957 r. Niczym groźnym się nie zapisał, ale uskok, na którym leży wulkan, ma bardzo złą sławę – był odpowiedzialny za tragiczne trzęsienie ziemi z 1755 r., które wraz z wywołanym potężnym tsunami niemal doszczętnie zniszczyło Lizbonę.

Wyspy Kanaryjskie (geologicznie należące już do Afryki) to cały ciąg podwodnych gór wulkanicznych, z których kilka wystaje nad powierzchnię oceanu. Pico del Teide na Teneryfie jest trzecim najwyższym wulkanem świata (licząc od dna morskiego, wznosi się na 7 tys. m). Na razie przejawia słabą aktywność, ale jego sąsiadka, La Palma, dała o sobie znać w 1971 r. Plama gorąca znajduje się obecnie pod najmniejszą wyspą archipelagu Hierro. Tę nazwę zapewne jeszcze usłyszymy. Wulkan Madery, Pico Ruivo, jest twórcą tej wyspy i całego archipelagu. Na razie pozostaje uśpiony.

Mafia śródziemnomorska

Pocieszające jest to, że wulkany Afryki leżą z dala od naszego kontynentu. Ale, niestety, sąsiedztwo Afryki w inny sposób zgotowało Europie wulkaniczne zagrożenie. Płyta tektoniczna dźwigająca na sobie Afrykę stara się za wszelką cenę zepchnąć płytę europejską na północ, ku biegunowi. Rezultaty znamy – to łańcuchy górskie Pirenejów, Alp, Apeninów, Karpat, gór Półwyspu Bałkańskiego i Kaukazu. Dziś linię kolizji można najdokładniej zlokalizować na podstawie rozmieszczenia wulkanów, tych czynnych, drzemiących i tych domniemanych. Jest ich ponad 30.

To prawdziwa mafia wulkaniczna. Ojcem chrzestnym jest bez wątpienia Etna, najwyższy wulkan Europy; zachowuje pozory przyzwoitości, wybucha z rzadka, a od mokrej roboty ma innych. Przede wszystkim Wezuwiusza. Do czego ten jest zdolny, świadczą wykopaliska w okolicach (Pompeje, Herkulanum, Stabie). Zdaniem wulkanologów, jego kolejny wybuch jest kwestią czasu i to niedługiego. W komorach magmowych pod wulkanem zebrało się już 200 km sześc. materiału (podczas najsłynniejszej erupcji w 79 r. z krateru wydobyło się ok. 5 km sześc. magmy).

Czy może zagrozić przestrzeni powietrznej Europy, podobnie jak przed rokiem Eyjafjoell? Bez wątpienia. Po wybuchu w 79 r. popioły i pyły Wezuwiusza dotarły do Egiptu i Syrii, po erupcji w 472 r. stwierdzono je w Konstantynopolu, a w 512 r. dosięgły Trypolisu. Informacje te świadczą, że cyrkulacja atmosferyczna sprzyjała Europie, ale nie zawsze tak musi być.

Dobrze wiemy, że masy atmosferyczne z południa, nawet znad dalekiej Sahary, kilkakrotnie w ciągu roku docierają nawet do północnej Europy. Np. popioły pochodzące z wybuchu Etny w 1830 r. znalazły się nad Rzymem. A przecież nikt wtedy nie miał pojęcia, że oprócz widocznych gołym okiem chmur popiołowych unoszą się na dużych wysokościach obłoki pyłowe – te, których najbardziej obawia się współczesne lotnictwo. Nawiasem mówiąc, lotnictwo (i to w czasach przedodrzutowcowych) miało już raz kłopot związany z Wezuwiuszem. Podczas II wojny światowej inwazja aliantów na Włochy w 1944 r. zbiegła się z ostatnią dużą erupcją tego wulkanu, u którego stóp znajdowało się wojskowe lotnisko. Niespodziewane gwałtowne opady gorących popiołów uszkodziły samoloty, które nie zdążyły wystartować.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną