Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

W głowie łomot, w ustach kapeć. Jak po sylwestrze obudzić się bez kaca? Zestaw wskazówek

Choć lista odkryć medycznych wydłuża się z każdym rokiem, skuteczne remedium na chorobę z przepicia pozostaje wyzwaniem. Choć lista odkryć medycznych wydłuża się z każdym rokiem, skuteczne remedium na chorobę z przepicia pozostaje wyzwaniem. Alyona Yankovska / Unsplash
Choć lista odkryć medycznych wydłuża się z każdym rokiem, skuteczne remedium na chorobę z przepicia pozostaje wyzwaniem. A jednak mamy dla Was zestaw pożytecznych wskazówek.

Kac – przykry efekt doraźnego działania alkoholu – nie zasłużył sobie na poważanie w naukach medycznych, choć wiele innych schorzeń o podobnych objawach dorobiło się obszernych monografii. O kacu naukowcy piszą rzadko, a badań klinicznych umożliwiających opracowanie skutecznych leków wyraźnie brakuje. Gdy 25 lat temu magazyn „New Scientist” wydał raport na temat alkoholu, dziennikarze na sobie wypróbowywali przez cztery kolejne weekendy różne środki łagodzące kaca. Przy okazji wyszło na jaw, że brak zainteresowania badaczy tym jakże powszechnym zagadnieniem ma głębokie uzasadnienie etyczne: odkrycie skutecznej pigułki na przepicie mogłoby zostać uznane za zachętę do częstszego upijania się.

Pamiętaj o miodzie na kaca

A przecież nie trzeba być nałogowcem, by przynajmniej raz w życiu doświadczyć fatalnego samopoczucia po wypiciu nadmiernej ilości alkoholu. Paleta fizycznych doznań po upojnej nocy jest zaskakująco duża – jedni umierają z bólu głowy, inni przenoszą się do toalety – ale cierpienie po przepiciu nie zna granic i wystarczy przytoczyć określenia z różnych języków, by tylko na tej podstawie zbudować klasyczny opis przypadku. Francuzi skarżą się na drewnianą gębę, Niemcy – na koci lament, Szwedów bolą korzenie włosów, Norwegowie cierpią z powodu robotników pracujących w głowie, Włosi są rozstrojeni, a Hiszpanie rozkołysani. Mówiąc zaś krótko po polsku: w głowie łomot, w ustach kapeć, w uszach tupot białych mew. Skąd to wszystko się bierze, jeśli zaledwie kilka godzin wcześniej nastrój był tak cudowny?

Alkohol z łatwością przenika do mózgu, ponieważ dzięki budowie chemicznej ma spore powinowactwo do tłuszczów, a w tkance mózgowej jest ich bardzo dużo. Alkohol już w 20 proc. wchłania się w jamie ustnej, więc do mózgu ma stąd znacznie krótszą drogę niż z jelit. Szybciej się wstawi ten, kto nie chcąc odmówić picia, będzie przetrzymywał alkohol w ustach i w ukryciu przed gospodarzem wypluwał go do doniczki. Picie wódki przez słomkę daje ten sam efekt.

Im szybsze wchłanianie, tym gwałtowniejsza reakcja organizmu. Dlatego, by spowolnić drogę alkoholu z jelit do krwi, a potem do mózgu, warto zadbać podczas sylwestra o podkład z obfitego tłustego posiłku (raz w roku pozwólmy sobie na ten luksus) i zrezygnować z napojów gazowanych. Gdyby sylwestrowy szampan z bąbelkami miał moc równą czystej wódce, upijalibyśmy się nim szybciej niż zwykłą gorzałą, gdyż dwutlenek węgla przyspiesza wchłanianie alkoholu.

Ale czy to rzeczywiście alkohol, a mówiąc konkretnie: etanol, ma zgubny wpływ na nasz organizm? Aby poznać przyczynę kaca i znaleźć na niego lekarstwo, trzeba niestety cofnąć się do szkoły średniej, najlepiej na lekcję chemii, gdzie musieliśmy recytować przemiany alkoholu w przyrodzie. Teraz czeka nas powtórka z tamtych wiadomości. Tylko 10 proc. etanolu opuszcza organizm w postaci niezmienionej z wydychanym powietrzem i moczem. Reszta po przeniknięciu do krwi trafia do wątroby i na skutek działania enzymu o skomplikowanej nazwie dehydrogenaza alkoholowa przekształca się w aldehyd octowy. Inny enzym, dehydrogenaza aldehydowa, przekształca go dalej w kwas octowy, który utlenia się do dwutlenku węgla i wody.

Nie byłoby kaca, gdyby nie było aldehydu octowego – oto trucizna odpowiedzialna za ból głowy i nudności po przepiciu. Początek wytwarzania aldehydu octowego jest równoznaczny z początkiem kaca, cała więc nadzieja w dehydrogenazie aldehydowej, że rozprawi się z nim jak najszybciej. Lecz tu tkwi sedno problemu, bo choć każdy z nas ma ten enzym, to nie wszyscy w odpowiednio dużej ilości (kobiety mają go mniej). Ten, kto ma dehydrogenazę aldehydową we właściwej formie i zgromadził odpowiedni jej zapas, rzadko miewa problemy z kacem. Czy można zwiększyć ilość enzymu albo pobudzić jego aktywność? Tak: jedząc miód! Fruktoza zwiększa powinowactwo aldehydu do dehydrogenazy, która szybciej go rozkłada. Liczne antybiotyki mają działanie odwrotne.

Czytaj też: Toast „Na zdrowie!” to hipokryzja. Naukowcy wiążą alkohol z rozwojem nowotworów

Klin na Czar Teściowej

Konsekwencje picia alkoholu musieli poznać wszyscy, którzy sięgali po trunki. Choć trudno rozstrzygnąć, co przez np. 4 tys. lat było niebezpieczniejsze: wypicie łyka brudnej wody czy szklaneczka kwaśnego wina (na skutek niekontrolowanej fermentacji owoców ówczesne alkohole przypominały smakiem dzisiejszy ocet z domieszką szarlotki), po którym trudno było ustać na nogach i bolała głowa.

A dlaczego bolała? Winny był metanol – silnie trujący kuzyn etanolu, obecny w wielu trunkach, uznawany za produkt uboczny w wytwarzaniu niskogatunkowych win, owocowych brandy, a nawet whisky. To dlatego gdy Wayne Jones ze szwedzkiego Instytutu Toksykologii w Linkping badał natężenie kaca, najsilniejsze objawy mieli ochotnicy częstowani koniakiem, tanim czerwonym winem, rumem i whisky, zaś najsłabsze efekty (co najwyżej lekki ból głowy) dawało białe wino i wódka.

Czy z metanolem medycyna potrafi sobie poradzić? W jeden sposób, wyjaśniający działanie tradycyjnego klina: na zatrucie metanolem najlepszy jest... etanol, czyli jeszcze jeden kieliszek. Obydwie substancje konkurują ze sobą o miejsce przy dehydrogenazie alkoholowej i etanol w tej bitwie jest zdecydowanie silniejszy. Gdyby nie on, dehydrogenaza rozłożyłaby metanol do kwasu mrówkowego (tak jak rozkłada etanol do aldehydu octowego) i efekty byłyby tragiczne – kwas mrówkowy jest jedną z najsilniejszych trucizn wywołującą ślepotę. Problem w tym, że spośród tych smakoszy tanich trunków, którzy zachowają wzrok, i tak niewielu może spojrzeć rano na resztki alkoholu w butelce – klin pomaga nielicznym.

Czytaj też: Sylwester solo? To wyjątkowa okazja. I może być dobrym doświadczeniem

Mogą być jajka

Aż trudno uwierzyć, że medycyna nie dysponuje żadnym lekiem, który skutecznie wyleczyłby z kaca. Farmakolodzy odradzają nawet najpopularniejsze środki obecne w aptekach: Alka Prim, Alka Seltzer, Andrews Answer: – Zmniejszają ból głowy, ale zawierają paracetamol, który w połączeniu z alkoholem zwiększa swoją toksyczność w stosunku do wątroby i nerek.

A co z N-acetylocysteiną, która neutralizuje wolne rodniki uwalniające się podczas rozkładu alkoholi? Acetylocysteina wchodzi w skład wielu leków o działaniu wykrztuśnym, rozrzedzających śluz w oskrzelach. Eksperci zachodni całkiem poważnie upatrują w niej złoty środek w leczeniu choroby alkoholowej, gdyż wspomaga syntezę glutationu, który może ochronić wątrobę przed działaniem wolnych rodników. Polscy farmakolodzy są sceptyczni: – Gdyby rzeczywiście uwierzyć w takie działanie syropów wykrztuśnych, trzeba by wypić ogromną ilość i szybciej pojawiłyby się objawy przedawkowania: bóle brzucha, nudności, skurcz oskrzeli. Tak źle i tak niedobrze. Może jednak warto podczas zakrapianej kolacji zwiększyć ilość cysteiny w diecie? Aminokwas ten zawierają przede wszystkim jajka i produkty zbożowe.

Jeszcze z jednym objawem kaca należy się uporać – z pragnieniem. Alkohol redukuje w przysadce wytwarzanie hormonu zwanego wazopresyną, która w normalnych warunkach informuje nerki o wyczerpaniu przez organizm zapasów wody i nakazuje jej wchłanianie. Gdy wypiliśmy alkohol, nerki tej informacji nie otrzymują, więc niezatrzymywana przez nie woda wypełnia pęcherz. Wraz z wodą tracimy potas, wapń i magnez. Aby zapobiec ich ucieczce, eksperci wpadli na pomysł, by przed położeniem się do łóżka wypić puszkę energetycznego napoju izotonicznego polecanego sportowcom. Rano objawy kaca mogą być mniejsze. Być może niepotrzebny będzie nawet żurek lub sok z kiszonych ogórków, więc smak sylwestrowego szampana zapamiętamy na dłużej.

Czytaj też: Mózg nas oszukuje, że zmiana jest możliwa. Ale może noworoczne postanowienia mają sens?

Dekalog bezpieczeństwa:

1. Bądź za każdym razem świadomy, ile wypiłeś alkoholu; dobrze jest wcześniej zaplanować, ile zamierzasz wypić.
2. Delektuj się drinkiem, a nie wypijaj go jednym haustem; organizm potrzebuje ok. 20 min na wchłonięcie jednej porcji alkoholu.
3. Staraj się nie pić na pusty żołądek; tłuste pokarmy spowalniają wchłanianie alkoholu (niektórzy polecają olej z sardynek).
4. Pij na przemian napoje alkoholowe i niegazowane soki lub wodę; woda uratuje cię przed odwodnieniem i może zapobiec bólom głowy.
5. Jeśli planujesz pić alkohol przez dłuższy czas, to po pierwszej godzinie ogranicz tempo do jednego drinka na godzinę – sącz go powoli na przemian z napojami niealkoholowymi, podjadając od czasu do czasu (wskazane są jajka).
6. Unikaj dużej ilości ciężkich trunków kolorowych, gdyż zawierają alkohole o dłuższych cząsteczkach silniej działających na organizm.
7. Przed położeniem się spać wypij puszkę napoju energetycznego.
8. Rano zjedz coś słodkiego, najlepiej dużą ilość miodu.
9. Nie nadużywaj leków przeciwbólowych, ponieważ osłabiasz wątrobę i żołądek, które i tak zostały poddane ciężkiej próbie minionej nocy.
10. Jeśli tłusty żurek lub inny domowy sposób postawią cię na nogi, musisz spróbować, bo współczesna medycyna niewiele potrafi ci pomóc.

Reklama

Czytaj także

null
Kultura

13 najlepszych polskich książek roku według „Polityki”. Fikcja pozwala widzieć ostrzej

Autorskie podsumowanie 2025 r. w polskiej literaturze.

Justyna Sobolewska
16.12.2025
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną