Mateusz Morawiecki przed wielką próbą

Super-multi-wicepremier
Minister finansów musiał odejść, gdyż nie potrafił znaleźć pieniędzy na realizację obietnic wyborczych partii rządzącej. A miało to być takie proste.
Morawiecki dostał wprawdzie w ręce potężną władzę nad gospodarką i budżetem, ale to nie jest jeszcze władza całkowita.
Adam Chełstowski/Forum

Morawiecki dostał wprawdzie w ręce potężną władzę nad gospodarką i budżetem, ale to nie jest jeszcze władza całkowita.

Nie wierzcie, że się nie da. Pieniądze są, wystarczy tylko dobrze rządzić” – zapewniała w kampanii wyborczej Beata Szydło. Wielokrotnie potwierdzała też swoje słowa już jako premier. Liczyła dziesiątki miliardów złotych, które niemalże leżą na ulicy, wystarczy się po nie schylić. W najgorszym razie sięgnąć do głębokich kieszeni – banksterów i zagranicznych sieci handlowych. W żadnym razie chudych portfeli rodzimych podatników. Oprócz obietnic, co komu PiS da, zapewniała, że nikomu nic nie odbierze.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną