Ukryci za (prawicowym) portalem

Portale poltrolli
W internecie pączkują serwisy, których strategią jest pogłębianie społecznych podziałów i sianie półprawd, jeśli nie zwykłych fake newsów. Spróbowaliśmy ustalić, kto się kryje po drugiej stronie monitorów.
Interesujące wydają się sieci powiązań pomiędzy „patriotyczno-tabloidowymi” serwisami.
Tommoh21/PantherMedia

Interesujące wydają się sieci powiązań pomiędzy „patriotyczno-tabloidowymi” serwisami.

W maju tego roku, według similarweb, serwis Pikio miał aż 27 mln wizyt. To więcej niż choćby serwis NaTemat.pl.
Internet

W maju tego roku, według similarweb, serwis Pikio miał aż 27 mln wizyt. To więcej niż choćby serwis NaTemat.pl.

Podobieństwa między polskimi „patriotycznymi” portalami a tymi, które służby specjalne w USA i innych krajach Zachodu rozpoznają jako sterowane z Rosji, są na tyle duże, że pojawia się pytanie o to, jak bliskie są relacje między nimi?
Getty/Polityka

Podobieństwa między polskimi „patriotycznymi” portalami a tymi, które służby specjalne w USA i innych krajach Zachodu rozpoznają jako sterowane z Rosji, są na tyle duże, że pojawia się pytanie o to, jak bliskie są relacje między nimi?

Mają prostą, przyciągającą uwagę szatę graficzną – najczęściej krzykliwymi, czasem patriotycznymi, biało-czerwonymi kolorami – publikują informacje balansujące na granicy kłamstwa, wyrastają jak grzyby po deszczu i często są ze sobą powiązane. Chociaż są mało znane, ich publiczność liczy się w dziesiątkach milionów odsłon miesięcznie. Serwisy informacyjne, takie jak Pikio.pl, Newsweb.pl, Polskaracja.com, tefakty.pl, wRealu24.pl, Non24.pl, ale też Niewygodne.info.pl, Prawdaobiektywna.pl, Niezlomni.com, Dziennik-polityczny.com czy wprawo.pl, wspólnie budują jednorodny obraz świata.

Przekaz opiera się głównie na strachu: przed wojną, szczepionkami, UE, ukraińskim nacjonalizmem i falami uchodźców z krajów arabskich. Jednym z nielicznych stabilnych punktów na tej mapie jest Rosja i jej lider – surowy pan, bo nieuciekający od stosowania przemocy, ale po ojcowsku sprawiedliwy, dbający o bezpieczeństwo swych obywateli i sojuszników.

„Putin jest GENIUSZEM ZŁA! Właśnie spektakularnie splunął Ukraińcom w twarz” – tak przedstawiał go Newsweb.pl w jednym z nagłówków. Chodziło o mur, który Rosja rzekomo budowała pomiędzy Ukrainą a Półwyspem Krymskim. „Strona rosyjska zaprzecza podobnym oskarżeniom i – mówiąc wprost – robi swoje. Trzeba przyznać, że Moskwa jest bardzo pewna siebie, a sam rosyjski przywódca niezwykle wyrachowany” – komentował serwis. Z kolei na Newswebie ukazał się tekst zatytułowany „Putin ma pomysł, co zrobić z uchodźcami”, w którym można było przeczytać, że gospodarz Kremla radzi Syryjczykom, by wrócili do domów, bo niebezpieczeństwo ze strony terrorystów, przy niebagatelnej pomocy rosyjskiej armii, zostało zażegnane. Natomiast, zdaniem Newswebu, zachodnia Europa ogarnięta jest chaosem, z wlewającymi się ze wszystkich stron muzułmańskimi ekstremistami i powstającymi strefami szariatu. Przykłady? „Uwaga! Do Polski napływają tysiące islamskich emigrantów!”, „Islamizacja Austrii idzie pełną parą. Tworzą się dwa społeczeństwa. Które przetrwa?”, „Wielka rzeź na Europejczykach już pod koniec roku? Islamiści dostatecznie zbadali grunt”.

Adresowany głównie do młodszej publiczności przekaz serwisów określających się często jako „patriotyczne” to zapewne, w jakimś stopniu, efekt mody na radykalizm i specyficznie pojmowaną „wyrazistość”, która opanowała tę część internetu. Pochodne światopoglądu, który dominuje u znacznej części młodych zapatrzonych w Kukiza, Korwina, ONR. Ale jeśli chodzi o treść i formę przekazu „prawicowego internetu”, są też powinowactwa znacznie bardziej niepokojące.

Oparcie w skrajnościach

Natowskie Centrum Doskonalenia Komunikacji Strategicznej z siedzibą na Łotwie ostrzegało niedawno w swym opracowaniu na temat rosyjskiej strategii dezinformacji przed łudząco podobnym do naszego „patriotycznego” typem przekazu. I tak, zdaniem ekspertów Centrum, promowany przez Moskwę przekaz głosi, że uchodźcy, migranci i w ogóle islam to śmiertelne zagrożenie, UE się rozpada, Ukraina to kraj ogarnięty chaosem i profaszystowskimi poglądami, a zagrożenie ze strony pokojowo nastawionej Rosji to bzdura. Przyjrzyjmy się, do jakiego stopnia w tę narrację wpisują się działające na polskim rynku liczne serwisy?

[Komentarze odwołujące się do natowskich raportów poświęconych dezinformacji oraz opinie analityków zamieszczamy w kwadratowych nawiasach.]

„To województwo przejęli emigranci… z każdym dniem jest ich coraz więcej” (mowa o pracownikach z Ukrainy w Zachodniopomorskiem – red.); „Ukraińcy zapowiadają brutalne zamieszki w Polsce – Wyjdzie nas ponad milion uzbrojonych” (Pikio.pl). W podobnym tonie wypowiada się Newsweb: „Bardzo niepokojące doniesienia. Ukraińcy masowo zwożą do Polski broń”. To jeden ze świeżych przekazów, dość zdumiewający, jeśli weźmie się pod uwagę, że właściciele Pikio właśnie uruchomili vpolshe.pl, nową stronę internetową dla imigrantów z Ukrainy, Rosji i Białorusi. „Ma im pomóc w aklimatyzacji” – deklaruje wydawca serwisu.

Wiele z tych serwisów powstało niedługo przed ostatnimi wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi lub tuż po nich. Jednym z najbardziej znanych jest cytowany Pikio.pl, który przez swych właścicieli jest określany jako „informacyjny, o lekko tabloidowym zabarwieniu”. Jego „newsy” bywają powielane przez największe polskie portale informacyjne.

Serwis założyło w 2013 r. trzech 20-latków: Albert Wójcik, Hugo Meissner i Kuba Groblewski. Z początku ta dość prosta, napisana na bazie platformy WordPress, strona internetowa niczym się nie wyróżniała. Jej lwią część stanowiły proste notki informacyjne, kreatywnie przepisywane z mediów mainstreamowych i niewzbudzające większych kontrowersji opinie. Na początku 2014 r., gdy Polska szykowała się do wyborów europejskich, Pikio zaczęło jednak zaostrzać przekaz, ale w obu kierunkach – zarówno prawicowym, jak i lewicowym. Publikowało równolegle teksty o „duszących oparach poprawności politycznej”, ale też krytyczne wobec polityki historycznej IPN, bo wyrażające niezgodę na jednoznacznie negatywną ocenę PRL. To miało uzasadniać dewizę portalu, że jest „jedynym bezstronnym i pluralistycznym portalem informacyjnym (…) wierzącym w siłę dialogu”. Bezstronny pluralizm i siła dialogu polegały np. na cytowaniu Stanisława Michalkiewicza (oskarżanego o antysemityzm wieloletniego współpracownika Janusza Korwin-Mikkego) i sięganiu po zdecydowanie lewicowe wypowiedzi Piotra Szumlewicza, rzecznika prasowego OPZZ. To, co pomiędzy, z perspektywy serwisu nie przedstawiało się interesująco.

[Podobną strategię – jak wynika z ostatnich ustaleń amerykańskich służb specjalnych – stosowały prorosyjskie media internetowe na początku kampanii wyborczej w USA – wspierając skrajnych kandydatów po obu stronach – z jednej strony Donalda Trumpa, z drugiej demokratę Berniego Sandersa.]

Lata 2014–15 to czas, kiedy Pikio w zasadzie tylko trwało, wrzucając jeden tekst najpierw co kilka tygodni, później co kilka dni. Temperatura wzrosła tuż przed polskimi wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi wraz z kryzysem uchodźczym w 2015 r. W Pikio zaczęły seryjnie pojawiać się artykuły o alarmistycznych tytułach. (I znów łudząco przypominające te z kont prowadzonych przez słynnych trolli z Sankt Petersburga): „Islamista o zgwałceniu 200 kobiet przez jednego mężczyznę: To u nas normalne, młody tego potrzebuje”, „Kolejny ISLAMSKI kraj chce być członkiem Unii Europejskiej” (chodziło o Albanię), „Na granicy UE powstaje islamska dyktatura. 1000 razy groźniejsza od ISIS” (mowa o Turcji pod rządami Recepa Erdoğana). Później tematy się zmieniały, ale styl pozostał.

Oto przykładowe tytuły artykułów pojawiających się w Pikio w ciągu ostatnich miesięcy: „Brytyjskie media: Donald Tusk to szef MAFII”, „Tusk z hukiem POWRACA. Znamy listę do wyborów”, „N-I-E-S-A-M-O-W-I-T-E! Jan Paweł II wygrał z szatanem we Francji! Coś pięknego!”. O co chodziło? O to, że UE została nazwana w „The Sun” mafią, a POWRÓT – pisanie tytułów wersalikami stało się w Pikio i w innych „prawicowo-patriotycznie” zorientowanych serwisach normą – przewodniczącego Rady Europejskiej do Polski ma być związany z wyborami europejskimi, w których wystartować mieliby: Bronisław Komorowski, Hanna Suchocka, Marek Belka czy Kazimierz Marcinkiewicz. Nie szkodzi, że kandydatów wyssano z palca. Jan Paweł II, który pokonał szatana w tej okropnie laickiej Francji, to po prostu informacja o tym, że pomnik papieża zwieńczony krzyżem został przeniesiony na teren prywatnego katolickiego gimnazjum, choć groziła mu rozbiórka, bo stojąc na terenie publicznym, naruszał świeckość państwa. Bywają również teksty wprost kłamliwe, za które później trzeba przepraszać. Spółka HGA Media i należący do niej „serwis patriotyczny” Newsweb przepraszali ostatnio Dominikę i Sebastiana Kulczyków w specjalnym oświadczeniu za „propagowanie pozbawionych podstaw teorii kwestionujących fakt śmierci Pana Jana Kulczyka i sugerowanie, iż uciekł on z kraju w celu uniknięcia odpowiedzialności prawnej”.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj