Społeczeństwo

List Paula McCartneya do Pawła Kukiza to nieporozumienie?

Paul McCartney Paul McCartney Paul McCartney / Facebook
Muzyk uznał, że rockman to rockman i z pewnością będzie do niego pod wieloma względami podobny.

„Spragniony do picia nieledwie się zbliżam/ Wiedziony reklamą z udziałem Kukiza/ Prężę się w słońcu wypijam łyka/ Oddalenie i Ameryka” – śpiewał Kazik Staszewski w piosence „Pozory często mylą”, w której krytykował udział Pawła Kukiza w reklamie Pepsi. Był rok 1995, dwa lata wcześniej zespół Piersi, którego liderem był Kukiz, nagrał album „My już są Amerykany”, na którym z kolei naśmiewał się z bezkrytycznego uwielbienia Polaków do USA na początku lat 90.

Najwyraźniej Staszewski połączył oba fakty i doznał dysonansu. Zdziwienia podobnego do tego, które towarzyszyło wielu Polakom śledzącym najpierw muzyczną, a potem polityczną karierę Pawła Kukiza. Wiodącą od antyklerykalnej piosenki „ZCHN już się zbliża”, z której rzekomo miała wyzierać troska o kondycję moralną Kościoła, po popieranie marszu organizowanego przez ONR.

Wachlarz postaw Pawła Kukiza zdaje się nie mieć końca. On sam zasłuży pewnie kiedyś na miano największego człowieka zagadki w historii III RP, który jedno robi, a drugie myśli.

Paweł Kukiz ma dwie natury

„Paweł ma dwie natury. Dr Jekyll i Mr Hyde. Raz jest taki, raz taki” – mówiła w wywiadzie dla „Vivy” Małgorzata Kukiz w 1998 r. Oczywiście tego wszystkiego nie mógł wiedzieć Paul McCartney, legenda rocka i były beatles, który niespodziewanie postanowił napisać do Pawła Kukiza list.

Trudno bowiem wyobrazić sobie, żeby McCartney śledził polską scenę polityczną i zdawał sobie sprawę z rozmaitych waśni i sporów, którymi ekscytujemy się nad Wisłą. W swoim liście powołuje się na przyjaciół z organizacji PETA (People for the Ethical Treatment of Animals), największej na świecie organizacji walczącej o prawa zwierząt, którzy mieli polecić Kukiza jako „miłośnika zwierząt, ale także lidera, który docenia fakt, że siła sztuki może pomóc w kształtowaniu społeczeństwa”. To drugie Kukiz rozumie na pewno, wszak muzyk nie porzucił swojego zawodu po otrzymaniu poselskiego mandatu. Wręcz przeciwnie, dalej koncertuje i nagrywa płyty, w których w niewybredny sposób atakuje swoich politycznych rywali.

Nie wiadomo, skąd informacje na temat Kukiza mieli „przyjaciele McCartneya z PETY”, ale można założyć, że sam muzyk uznał, iż rockman to rockman i z pewnością będzie do niego pod wieloma względami podobny. Tym samym autor „Hey Jude” zignorował różnice, które kształtowały sceny muzyczne po obu stronach żelaznej kurtyny. Sam McCarteny znalazł się w centrum kontrkulturowej rewolucji końcówki lat 60., jednocześnie będąc pionierem komercjalizacji hippisowskiego buntu.

Do zwięzłego podsumowania jego kariery mógłby posłużyć cytat ze Stanisława Grochowiaka, który napisał, że „bunt nie przemija, bunt się ustatecznia”. McCartney nie kwestionował haseł młodzieńczej rewolty, która stała się jego udziałem, a raczej zaczął poddawać je liftingowi. Stąd aktywistyczne zacięcie i walka o prawa zwierząt. Z kolei kariera Kukiza swój początek bierze z rockowego boomu lat 80. ogniskującego się wokół festiwalu w Jarocinie. To świat piosenek zaangażowanych, ale nie w opowieść o miłości i kwasowej rewolucji, a w walkę z jasno zdefiniowanym wrogiem, którym była partia. Po 1989 r. wróg stracił wyrazistość. Paweł Kukiz jednak nie ustał w jego poszukiwaniu.

Nietypowa prośba

„Czy mógłbyś pomóc w przekazaniu przesłania pełnego współczucia dla zwierząt nowym pokoleniom Polaków, w czym pomogłoby proklamowanie 21 listopada – dnia urodzin Isaaca Singera – jego oficjalnym świętem?” – pyta w swoim liście McCartney. Prośba muzyka może dziwić podwójnie.

Po pierwsze, Paweł Kukiz faktycznie zapowiedział chęć wprowadzenia w Polsce regulacji, które umożliwiłyby hodowlę zwierząt psowatych na futra, ale jednocześnie media obiegły zdjęcia, na których ewidentnie bierze udział w polowaniu. Po drugie, były muzyk The Beatles powołuje się na na Isaaca Bashevisa Singera – „kultowego polskiego pisarza, który zdobył Nobla 40 lat temu”.

Jest to o tyle dziwne, że w Polsce Singer nie dorobił się statusu polskiego pisarza. Urodzony w 1904 r. w Leoncinie, 40 km pod Warszawą, Singer jest wykluczany z grona pisarzy i nie pojawia się w spisie polskich noblistów. Głównie dlatego, że nigdy nie tworzył po polsku, a jego pierwszym językiem był jidisz. W 1935 r. zdecydował się na emigrację do USA. Do Polski nigdy nie wrócił, ba, nazywał ją w amerykańskich mediach „cmentarzem żydowskiego narodu”.

Kukiz miłośnikiem żydowskiej kultury?

Zdziwienie jest tym większe, że Paweł Kukiz od razu wrzucił list do mediów społecznościowych i pochwalił się pokaźną kolekcją dzieł Singera, którego „z żoną Małgosią uważamy za genialnego pisarza i Wspaniałego Człowieka”.

Jest więc Paweł Kukiz nie tylko muzykiem i politykiem trzymającym sztamę z nacjonalistami, ale też miłośnikiem przedwojennej żydowskiej kultury! I choć te słowa wywołują we mnie konsternację, to widzę w nich pewną szansę, bo wiedziony próżnością i dwoistością swojej natury poseł Kukiz od razu zapowiedział, że zrobi wszystko, by prośbę Paula McCartneya spełnić.

Data urodzin Singera, którą podał McCartney, nie jest pewna, ale można się jej trzymać. Podobnie jak deklaracji autora „Virusa SLD”. 21 listopada wypada już w przyszłym tygodniu, więc to za mało czasu, żeby przeforsować ustawę. Mimo to poseł Kukiz zrobi pewnie wszystko, by zadowolić idola. Doczekamy się zarówno „Dnia Singera” w 2019 r., jak i ustawy zakazującej hodowli zwierząt na futra.

Zapewne obie inicjatywy nie przypadną elektoratowi Kukiza do gustu. Ja natomiast trzymam kciuki za koleje wcielenie człowieka zagadki. Kto wie, może w przyszłym roku okaże się, że „pozory często mylą” i znów nad dr. Jekllym władzę przejmie mr Hyde, a Paweł Kukiz wróci do wykonywania antyklerykalnych piosenek z początku lat 90.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Czy internet pomaga w zakochaniu się i utrzymaniu związku?

Czy sieć ułatwia ludziom miłość?

Aleksandra Żelazińska
09.02.2016
Reklama