Społeczeństwo

Kaja Godek rusza na podbój europarlamentu, o którym nie ma pojęcia

Janusz Korwin-Mikke, Kaja Godek i Robert Winnicki startują wspólnie w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Janusz Korwin-Mikke, Kaja Godek i Robert Winnicki startują wspólnie w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Andrzej Hulimka / Forum
Czuję się sprowadzona do roli jakiejś kobiety, która wyskoczyła nie wiadomo skąd, która nic nie wie – mówiła Kaja Godek, pytana o kompetencje unijnych instytucji.

Najbardziej rozpoznawalna polska bojowniczka antyaborcyjna odwiedziła stację RMF FM. W rozmowie politycznej z Robertem Mazurkiem wydawała się zagubiona. Była bardzo waleczna – mówiła dużo, zagadywała dziennikarza, ale na merytoryczne pytania nie umiała znaleźć odpowiedzi.

Teoretycznie nie powinno to zaskakiwać – o Kai Godek wiemy dwie rzeczy. Po pierwsze, jest oddaną działaczką polskiego ruchu antyaborcyjnego. Jej działalność społeczna sprowadza się do zbierania podpisów, lobbowania w Sejmie, kolejnych, podejmowanych wszelkimi sposobami prób zaostrzenia prawa, które nazywane jest w Polsce „kompromisem aborcyjnym”. Gdyby jej życiowa misja się powiodła, przerywanie ciąży byłoby w naszym kraju de facto zakazane.

Druga rzecz, którą wiemy o Kai Godek, to że jest mamą chłopca z zespołem Downa.

Kaja Godek, kandydatka do europarlamentu

Kilka miesięcy temu gruchnęła wieść, że Kaja Godek zamierza kandydować do Parlamentu Europejskiego. Rzecz o tyle zaskakująca, że nie ma ona doświadczenia stricte politycznego – nie była radną ani parlamentarzystką. Realizuje się tylko na polu działalności społecznej i interesuje ją wyłącznie jeden temat.

Dziennikarz próbował dociec, czy Godek przygotowuje się do pracy w Parlamencie Europejskim, ale nie udało mu się tego ustalić. Działaczka antyaborcyjna nie potrafiła wyjaśnić, czym różni się Rada Unii Europejskiej od Rady Europejskiej. Mówiąc o swoich kompetencjach jako potencjalnej europosłanki, powtarzała, że koordynuje kampanie społeczne. W pewnym momencie zdenerwowała się i odpowiedziała, że czuje się traktowana jak „głupia kobieta”. Dodała: „Pan mnie dopytuje o rzeczy, które w ogóle nie mają nic wspólnego z pracą Parlamentu Europejskiego”.

Współpraca z Korwin-Mikkem

„Do jakiej szkoły chodzi pani syn?” – zapytał dziennikarz RMF FM. Pytanie wbrew pozorom zasadne. Kaja Godek nawiązała ostatnio bliską współpracę z Januszem Korwin-Mikkem. Jego poglądy na temat osób z niepełnosprawnościami są skandaliczne i zupełnie niedopuszczalne w przestrzeni publicznej nowoczesnego państwa. Podczas kampanii w wyborach prezydenckich, w których tradycyjnie bierze udział, stwierdził m.in., że „w klasach integracyjnych ludzie normalni uczą się z debilami, przez co obniża się poziom nauczania”. Zdaniem Korwin-Mikkego to celowy zabieg, by ogłupić społeczeństwo.

Godek niesie walkę o prawa niepełnosprawnych osób na sztandarach, ale rozumie ją niezwykle wąsko i ogranicza do tego, by wprowadzić zakaz przerywania ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Nie zdecydowała się w radiu na wyrażenie sprzeciwu wobec tak oburzających słów koalicjanta. Powiedziała tylko, że prowadzenie kampanii w oparciu o wyciąganie rzeczy, które kiedyś mówili politycy, jest nieskuteczne.

Dziennikarz cytował dalej Korwin-Mikkego: „Nie może być tak, że godzimy się na bredzenie idioty. Posyłanie idioty do szkoły to katorga dla tego debila”. Trudno tego słuchać. Kaja Godek podsumowała, że nigdy nie musiała reagować na tego typu poglądy kolegi, bo ich przy niej nie wyrażał.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Sarmata, hipis, mundurowy? Polskie wzorce męskości

Dr hab. Wojciech Śmieja o tym, jak ukształtował się osobliwy, polski wzorzec tak zwanego prawdziwego mężczyzny.

Ewa Wilk
30.09.2020
Reklama