Społeczeństwo

Nauczyciele denerwują się, że ZNP zmarnował główny argument – egzaminy

Nauczyciele denerwują się, że ZNP zmarnował główny argument – egzaminy

Egzamin gimnazjalny Egzamin gimnazjalny Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta
Stracili zaufanie, boją się, że strajk zakończy się klapą, dlatego się skrzykują. Chcą podjąć decyzję w sprawie klasyfikacji maturzystów.

W środę zaczynam pracę trochę później. Wyprowadziłem więc psa, pogadałem z panią w piekarni, usiadłem na ławce. Pomyślałem o bratanku, który za parę minut będzie pisał swój pierwszy egzamin. Tylko czy będzie mógł? Jeśli nie, brat mnie zabije. Pomyślałem o córce pani woźnej. Kończy gimnazjum, marzy o przyjściu do naszego liceum. Syn sąsiadów też poszedł dzisiaj do szkoły elegancko ubrany. Zadzwonił telefon. Jeden z prezesów ZNP pyta, czy to prawda, że organizuję ogólnołódzkie zebranie w sprawie strajku.

Dlaczego Związek nic o tym nie wie? Natychmiast wsiadam do samochodu, w szkole wszyscy w gorączce. Krzyczą, że ZNP tylko symuluje strajk, a naprawdę nic nie robi, aby nie dopuścić do egzaminów. Właśnie zaczął się jeden i nic się nie dzieje. Uczniowie normalnie piszą, jakby strajku nie było. Żenada. Przecież to miał być nasz najważniejszy argument w rozmowach z władzą: niedopuszczenie do egzaminów. I co teraz?

ZNP organizuje strajk, trzeba z nim wszystko uzgadniać

Dzwoni inny ważny prezes ZNP i pyta, dlaczego zwołuję bez ich wiedzy zebranie komitetów strajkowych? Koledzy krzyczą, że nikt się nami nie opiekuje, nikt nie kieruje, nie objaśnia celów i strategii. Jednym uchem słucham reprymendy przez telefon, a drugim łowię krzyki koleżanek i kolegów. Co tu się dzieje? Jakie zebranie? Ktoś mi podaje drugi telefon. Dzwoni ważna prezeska i strofuje mnie jeszcze bardziej. Jakim prawem robię różne rzeczy bez zgody związku? Za coś takiego są poważne konsekwencje. To ZNP organizuje strajk, więc trzeba z nami wszystko uzgadniać, kolego! Siadam w kącie i próbuję zebrać myśli.

Czytaj także: Nauczyciele strajkują, a co z dziećmi?

Moje liceum leży w samym centrum Łodzi. Krzyżuje się tu wiele szlaków edukacyjnych miasta. Do nas jest każdemu po drodze, czy to urzędnikowi z wydziału edukacji, czy wizytatorowi z kuratorium, czy ekspertowi z Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. Także nauczyciele z innych szkół przyzwyczaili się, że jak trzeba się czegoś dowiedzieć, to najlepiej zadzwonić do nas, bo my już o tym wiemy. A jak trzeba zwołać nauczycieli z całej Łodzi, to najlepiej tutaj, bo do nas jest najbliżej i najłatwiej dojechać. Mamy też duży parking. Wszystko staje się jasne. Dzwoni inna prezeska. Tłumaczę, że niczego nie organizuję. Zostałem postawiony przed faktem dokonanym.

Tylko co piąty strajkujący w mojej szkole należy do ZNP, reszta to niezrzeszeni. Nic im nie mogę kazać ani niczego zabronić. Podobnie jest w innych szkołach. W całej Łodzi nauczyciele zdenerwowali się, że ZNP zmarnował najważniejszy argument – egzaminy. Stracili zaufanie, boją się, że strajk zakończy się klapą, dlatego się skrzykują. Chcą podjąć decyzję w sprawie klasyfikacji maturzystów. Nic na to nie poradzę. Mnie będzie Związek dyscyplinować, jego prawo, ale niezrzeszonym nic nie może zrobić.

Wielka rzeka strajku zaczyna się dzielić na odnogi i małe rzeczki

Dzwoni przewodniczący „Solidarności” w Łodzi i mówi, że chciałby przyjść na nasze zebranie. Chwali inicjatywę, gani ZNP, prawi mi komplementy. Podobno fajny ze mnie facet, mam mnóstwo zalet i jestem przyjaźnie nastawiony do działalności związkowej. To się ceni. Koleżanki krzyczą, że nie będzie żadnej „Solidarności” na ich spotkaniu. A jak się jeszcze bardziej zdenerwują, to nie będzie też ZNP. Przyjdzie cała nauczycielska Łódź, a związkowca nie będzie żadnego. Bo związkowcy mają swoje interesy. „Solidarność” zdradziła nauczycieli, a ZNP najwyraźniej się do tego przymierza. Może też podpisze z rządem to haniebne porozumienie. Jak my wtedy uczniom w oczy spojrzymy?

Czytaj także: Strajk nauczycieli w krzywym zwierciadle TVP

Biorę telefon do ręki. Dostałem SMS od swojej prezeski. Informuje członków, że zebranie strajkujących nauczycieli w liceum takim a takim nie jest organizowane przez Związek. To oddolna inicjatywa niewiadomej grupy. To nie jest zebranie związkowe, więc prezesi ognisk i przewodniczący komitetów strajkowych nie muszą iść. To niezrzeszeni się skrzykują. Wielka rzeka strajku, do tej pory kontrolowana przez ZNP, zaczyna się dzielić na odnogi i małe rzeczki. Ktoś mi mówi, że media już wiedzą o buncie niezrzeszonych. Dziennikarze przyjdą na to spotkanie. To nic, mówi Renata. Najważniejsze, żeby „Solidarności” nie było. A co do ZNP, to jeszcze się zobaczy.

Czytaj także: Czy MEN przestraszy nauczycieli, obcinając wynagrodzenia za strajk?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Włoski strajk na polskich drogach

Włoskie firmy drogowe ogłosiły, że rozpoczętych w Polsce budów mogą nie skończyć, jeśli nie dostaną dodatkowych pieniędzy. W wyborczym roku będzie więc mniej przecinanych przez polityków wstęg, a więcej awantur. Jak do tego doszło?

Adam Grzeszak
21.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną