Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Nasi chłopcy, nasze dziewczęta, długi cień wojny. Głos sprzeciwu wobec polityki histo-polo

„Nasi chłopcy” „Nasi chłopcy” A. Grabowska | Muzeum Gdańska / mat. pr.
Pradziadek w masowym grobie. Wujek w Dachau. Dziadek w Wehrmachcie. W imię elementarnej ludzkiej przyzwoitości postuluję, aby odejść od uprawiania „polityki historycznej”: zwulgaryzowanej, naiwnej, napuszonej i odrealnionej wersji historii.

Od jesieni 2005 r., kiedy w obiegu publicznym dzięki cynizmowi jednego z polityków pojawiła się zbitka „dziadek w Wehrmachcie”, minęły dwie dekady. W tym czasie powiedziano i napisano wiele na temat tragicznych losów autochtonicznej ludności Pomorza, Wielkopolski i Śląska, które wkrótce po wybuchu wojny 1939 zostały bezpośrednio wcielone w struktury niemieckiego i nazistowskiego państwa najeźdźcy. Prof. Ryszard Kaczmarek z Uniwersytetu Śląskiego opublikował dwie monografie poświęcone Polakom walczącym w niemieckich armiach podczas pierwszej i drugiej wojny światowej.

Dziennikarka Barbara Szczepuła z Gdańska zebrała relacje świadków, z których wynikało, że co prawda ówczesny kandydat na prezydenta Donald Tusk miał dziadka w niemieckich siłach zbrojnych, ale znalazł się on tam nie na ochotnika, jak sugerował protegowany Jarosława Kaczyńskiego, tylko wbrew własnej woli, w końcowej fazie wojny. Obaj dziadkowie obecnego premiera RP należeli do działaczy prześladowanej już przed wojną polskiej mniejszości narodowej w Wolnym Mieście Gdańsku, byli wzorowymi polskimi patriotami. Każdy mógłby się nimi szczycić, jednak tego prawa odmówiono ich wnukowi. Nałożono na niego stygmat zdrajcy. Nie o prawdę tu przecież chodzi.

Milczeć mają również miliony Polaków, których przodkom nie z własnej woli przyszło służyć w cieniu swastyki. 20 lat to sporo. Na tyle długo, by odeszli ostatni uczestnicy tamtych wydarzeń. We współczesnej Polsce można już bezkarnie głosić każdą bzdurę, np. o tym, że w Auschwitz nie istniały komory gazowe, i cieszyć się wolnością. Oby już niedługo. Jeśli świadkowie nie mogą zaprotestować przeciwko kłamstwom w imię wolności słowa pojętej jako wolność do głoszenia kłamstw, jest to zadaniem wszystkich ludzi przyzwoitych.

Reklama