Prof. Andrzej Paczkowski: in memoriam. Był autorytetem ponad różnicami
Ze smutkiem i wielkim szacunkiem żegnam profesora Andrzeja Paczkowskiego. Los zrządził, że był nie tylko moim autorytetem w sprawach najnowszej historii Polski, lecz także bliskim znajomym. Serdeczny, umiarkowany, choć pryncypialny w tym, co można by nazwać etycznym stosunkiem do polityki, do końca długiego i owocnego życia zawodowego zbierał słuszne pochwały w środowisku historyków za rzetelność i profesjonalizm.
W tym duchu żegnają go m.in. profesorowie Andrzej Friszke i Adam Leszczyński. To oznacza, że prof. Paczkowski był – rzecz dziś rzadka – autorytetem ponad różnicami. Takim go właśnie zapamiętam. I takich osób dotkliwie brakuje dziś w debacie publicznej.
Nie godził się na upolitycznienie IPN
Gdy pod koniec lat 90. rozgorzała dyskusja o tym, czy potrzeba nam Instytutu Pamięci Narodowej, profesor Paczkowski był zdecydowanie za. Udzielił mi na ten temat obszernego wywiadu. Pracowałem wtedy w redakcji „Tygodnika Powszechnego”, w którym pomysł powołania takiej instytucji budził pewne wątpliwości.
Chodziło o polityczną grę „teczkami” peerelowskiej policji bezpieczeństwa, do których dostęp mieli teraz uzyskać historycy i opinia publiczna. Profesor Paczkowski bronił pomysłu, wszedł do władz IPN, do końca swej działalności pilnował standardów pracy badawczej, nie godząc się na upolitycznianie IPN.
Czytaj też: Prof. Andrzej Paczkowski o polityce historycznej według PiS
Prof. Paczkowski: szczery demokrata
Jego postawa, przeświadczenie, że prawda się obroni przed manipulacjami politycznymi, miała związek z drogą życiową Profesora. Udzielał się w demokratycznej opozycji w epoce PRL, w pierwszej Solidarności lat 1980–81 i w stanie wojennym. Nie miał wątpliwości, że czarne jest czarne. Obnażał w swych książkach istotę peerelowskiego systemu politycznego i ówczesnego aparatu represji. Mówiąc współczesnym językiem, można go uznać za szczerego obywatelskiego demokratę.
W rozmowach imponował nie tylko wiedzą historyczną, lecz także urokiem osobistym – skromnością, poczuciem humoru, umiejętnością merytorycznej polemiki bez poniżania interlokutora. Swą pracą naukową i stylem bycia dał piękny i mądry przykład patriotyzmu nie na pokaz, tylko w twórczym działaniu.