Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Doniesienia o groźnych niedźwiedziach i kuriozalny film z Wołkowyi. To już prawie histeria

Niedźwiedź Niedźwiedź Runawayphill / Shutterstock
Kiedy ktoś utonie, kąpiąc się w miejscu niedozwolonym lub niestrzeżonym, nie osuszamy morza czy jeziora. Dajmy niedźwiedziom spokój.

Informacje o groźnych niedźwiedziach napływają niemal codziennie. To już prawie histeria... Ktoś zauważył, że buszują w odległych zaroślach, trudno nawet dostrzec je na zdjęciu, zrobionym telefonem na parkingu hotelu w Polańczyku. Inna wiadomość, przez portal sygnowana jako pilna: niedźwiedź w obejściu! „Mama zaczęła piszczeć, była na tarasie przed domem” – relacjonuje nawiedzony przez misia. I dodaje, że był ogromny, ważył z 300 kg...

Miał ponadto cechy nieznane u niedźwiedzi, bo „wyleciał z garażu”. Wyleciał i chciał atakować, gdyż gospodarz ruszył w jego kierunku. Jak widać, piszczenie na nic się zdało. Lepiej zejść niedźwiedziowi z drogi. W dawnej literaturze pisano, że kiedy niedźwiedź widzi stojącego człowieka, odczytuje to jako próbę ataku. Warto się pochylić, wtedy zwierzę odchodzi.

Niedźwiedź był widziany w Chorzowie, małej, spokojnej wsi w powiecie jarosławskim, blisko Pruchnika. Inny – nawet w Przemyślu. Za chwilę i w Rzeszowie strach będzie przejść główną ulicą. Wszystko to tworzy aurę pełnoskalowej inwazji. Co jest pod spodem?

Czytaj też: Uwaga, niedźwiedzie! Człowiek musi się z nimi na nowo ułożyć. Pożałujemy, jeśli znikną

Zanocuj w lesie?

Przeczytałam na portalu eSanok.pl informację wciskającą w fotel: trzy bieszczadzkie nadleśnictwa, Brzozów, Bircza i Dukla, zawiesiły program „Zanocuj w lesie” ze względu na aktywność niedźwiedzi. Ten program to „doskonała forma relaksu i ukojenia zmysłów po wielogodzinnej, siedzącej pracy przed monitorem komputera w zamknięciu, bez słońca i zieleni” – zachwala nadleśnictwo Bircza. Lasy Państwowe przeznaczyły na tę uciechę ponad 600 tys. ha lasów w całej Polsce. Ale nocować w Bieszczadach, teraz? Wątpliwe, czy ktokolwiek byłby uradowany, gdyby niedźwiedź wkroczył do sypialni i rozłożył się na dywanie. Więc dlaczego robimy to niedźwiedziom, nocując tuż obok ich alkowy?

Jeżeli ktoś nocował w Bieszczadach, to nie był to żaden surwiwal, lecz czysta głupota i proszenie się o nieszczęście. Takie „kojenie zmysłów” mogło się tragicznie skończyć i całe szczęście, że trzy podkarpackie nadleśnictwa w końcu zareagowały. Spać teraz w lesie to jak ciągnąć niedźwiedzia za ogon: przyjemność żadna, a ryzyko duże, trawestując znane powiedzenie.

Swoją drogą warto pomyśleć, czy nie zawiesić tego programu ostatecznie, nie ze względu na niedźwiedzie. Oprócz niedźwiedzi są kleszcze, też mogą narobić kłopotów. Las nie jest do nocowania, bo i po co? Dziś nawet w Lesie Wolskim zrobiło się niebezpiecznie...

Oczywiście, gdyby niedźwiedź takiego „miłośnika bushcraftu” zaatakował, wszyscy winiliby zwierzę, nie człowieka. Tymczasem internet obiegły bulwersujące zdjęcia z miejscowości Wołkowyja: ludzie usiłują fotografować i głaskać młode niedźwiadki, które pojawiły się obok drogi. Mieli szczęście, że mama maluchów była pewnie czymś zajęta i nie zaatakowała. To normalny odruch matki. Niedźwiedzie wbrew pozorom są szybkie i zwinne. Te, które utracą lęk przed ludźmi, są potem skazywane na śmierć.

Kiedy ktoś utonie, kąpiąc się w miejscu niedozwolonym lub niestrzeżonym, nie osuszamy morza czy jeziora. Kiedy rekin zaatakuje pływających w oceanie, nikt nie proponuje zabicia wszystkich stworzeń. Próbuje się odstraszyć rekiny lub zakazuje kąpieli.

Pokazało się wczoraj świeżutkie badanie panelu Ariadna, wykonane dla o2.pl. Respondentów pytano, czy należy strzelać do niedźwiedzi, postrzeganych jako zagrażające ludziom. I tu zaskoczenie: ponad 60 proc. pytanych nie chce zabijania zwierząt, opowiada się za innymi, mniej drastycznymi rozwiązaniami. Jedynie 17 proc. respondentów popiera kontrolowany odstrzał. 35 proc. sądzi, że najlepszym rozwiązaniem byłaby edukacja mieszkańców i zabezpieczanie odpadów. Natomiast 24 proc. jest zdania, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przenoszenie sprawiających kłopot osobników w inne rejony. Polacy powiedzieli jasno: są po stronie niedźwiedzi.

Czytaj też: Strachy z lasu. Kto i dlaczego straszy nas niedźwiedziami?

Stasiuk nie narzeka

Niedźwiedź to naprawdę piękne zwierzę, a zobaczyć je w naturze, choćby z oddalenia, to wielki dar od lasu i losu. Ludzie przemierzają nieraz dziesiątki kilometrów, żeby tego doświadczyć. Mamy szczęście, że wybrały sobie do życia kawałek naszego kraju, Tary, Bieszczady, Beskid. Są u nas i niech tak zostanie.

Argument, że ludzie w Bieszczadach są terroryzowani, jakoś nie przemawia. Ci, którzy szukali w tym miejscu walorów przyrodniczych, spokoju, schronienia przed pędem i zgiełkiem miejskim, są szczęśliwi, że mogą dzielić przestrzeń z największym drapieżnikiem Europy. Szanują jego prawa, bo wtedy przyroda odwzajemnia się tym samym.

Nigdy nie słyszałam, żeby Krzysztof Bros narzekał na niedźwiedzie lub wilki, choć tam, gdzie zamieszkał, nad Sanną, nie było ani drogi, ani straży pożarnej czy policji na telefoniczne wezwanie. Córka Brosa w podstawówce jeździła do szkoły na koniu wierzchem, przez las. Nie narzekał też znany pisarz Andrzej Stasiuk, który osiadł w Beskidzie, jakieś osiem kilometrów, przez bród, od przystanku autobusu.

Zapytałam go prowokacyjnie, czy się nie boi, bo wieś świeciła pustką i tylko wiatr hałasował okiennicami niezamieszkałych chałup. – Myśli pani, że w mieście byłbym bezpieczniejszy? – odparł i dodał, że mógłby umrzeć na ulicy, czekając na ratunek, który i tak by nie nadszedł.

Zdarzenie z niedźwiedziem

Dziś Bieszczadzki Park Narodowy opublikował ważny komunikat. To reakcja na ów film z Wołkowyi pokazujący bezmyślność turystów oraz rosnącą panikę: coraz więcej osób odwołuje noclegi w Bieszczadach z obawy przed atakiem niedźwiedzi.

Bieszczadzki Park zapewnia, że na jego terenie nie odnotowano „istotnych zdarzeń” z udziałem niedźwiedzi, nie ma sensu wpadać w panikę, wystarczy zachować trochę rozumu i nie próbować głaskać dzikich zwierząt.

Niedźwiedzie nie pojawiają się na szlakach turystycznych, są widywane w gminie Solina, gdzie w pobliże zabudowań przyciągają je niezabezpieczone śmietniki i resztki pożywienia. Nie jest to wina niedźwiedzi, ale ludzi, także turystów.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Świecka komunia. Bez mszy, Kościoła i katechezy. Nowy rytuał klasy średniej

„Świecka komunia”, choć terminologicznie sprzeczna, staje się odpowiedzią dla rodzin, które pragną celebrować dorastanie swoich dzieci bez obrzędów Kościoła.

Zbigniew Borek
19.05.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną