Co nam zostało ze starożytnej Grecji
Wędrówka greckiego mitu
Demokracja, Maraton, Sparta, Termopile – to hasła, symbole, punkty odniesienia, które mają fundamentalne znacznie dla zachodniego świata. Ale czy znaczą dla nas to samo co dla starożytnych?
2500 lat od bitwy pod Maratonem. Pomocnik historyczny Polityki nr 10/2010
Polityka

2500 lat od bitwy pod Maratonem. Pomocnik historyczny Polityki nr 10/2010

Pomnik Leonidasa, bohatera spod Termopil
Guillaume Cattiaux/Flickr CC by SA

Pomnik Leonidasa, bohatera spod Termopil

Czytaj także

Przedstawiamy Pomocnik historyczny Polityki 2500 lat od wielkiej bitwy - Maraton. Znajdziecie w nim Państwo teksty najwybitniejszych polskich uczonych, zajmujących się różnymi aspektami historii starożytnej Grecji. Zapraszamy do Sklepu Polityki.
 

Demokracja

Ateny – ojczyzna demokracji? W 1993 r. świat świętował 2500-letnią rocznicę narodzin demokracji. Za moment przełomowy uznano reformy, które Klejstenes przeprowadził w Atenach w 508–507 r. Słynny angielski historyk Simon Hornblower stwierdził jednak, że to raczej Spartę powinno uważać się za ojczyznę demokracji; zadał też pytanie, czy grecka demokracja była naprawdę pierwszą na świecie? Ale mimo wątpliwości badacz musiał przyznać, że o żadnej innej demokracji starożytnej niż ateńska nie jesteśmy w stanie wiele powiedzieć.

Zarówno ateńska demokratia, jak i współczesna tzw. liberalna demokracja mogą być analizowane jako system polityczny oraz jako ideologia polityczna. Podobieństwa są uderzające. Kuszące jest uznanie ich za skutek oddziaływania ideałów antycznej demokracji. Próbując odpowiedzieć na pytanie o wpływ demokracji ateńskiej na demokracje XXI w., musimy ustalić, co o niej po upadku starożytności wiedziano? Do początków XIX w. informacje czerpano niemal wyłącznie z „Polityki” Arystotelesa, dialogów Platona oraz z dzieła Polibiusza. O demokracji pisano zresztą wyłącznie w zestawieniu z monarchią oraz oligarchią i niemal zawsze z niechęcią.

Zwolennicy klasycznych korzeni współczesnej demokracji dowodzą, że o wpływie starożytnej demokratii na nowożytną demokrację zdecydowała rewolucja francuska oraz wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Narastał wówczas zachwyt antykiem. W sali posiedzeń francuskiego Konwentu stanęły popiersia Solona i Likurga, politycy powoływali się na greckich mówców, a głównym bohaterem rewolucyjnej Francji został Brutus. Dla Saint-Just i Robespierre’a ideał spartańskiej surowości był najbardziej pożądanym wzorcem. We Francji ówczesnej modne stało się nadawanie dzieciom greckich lub rzymskich imion, które czasami dodawali sobie też dorośli (François stał się Grakchusem Babeufem); nazwy zmieniały też niektóre miasta, i tak Marcellin w Isere nazwano Thermopyles, a Saint-Eusebe w Saone-et-Loire – Sparte. (Niezależnie od zachwytów politycznych, po odkryciu Pompejów i Herkulaneum, w architekturze i sztuce zapanował wzorowany na grecko-rzymskich wzorcach klasycyzm).

Bardziej rzymska niż grecka? Rewolucja była jednak bardziej rzymska niż grecka. Bo choć wcześnie przypisano jej zamiar zaprowadzenia reżimu wzorowanego na Sparcie, badania dowiodły, że Maraton i Termopile były wyłącznie symbolami patriotyzmu, a Brutus – republikańskiej cnoty. Wiedza o ateńskiej demokracji nie odgrywała większej roli ani w wykształceniu rewolucjonistów francuskich, ani bojowników o wolność USA. Inspirował ich raczej Rzym – Ojcowie Założyciele, którzy zebrali się w 1787 r., nie ustanowili na wzór ateński Rady Areopagu, lecz Senat; obradowali na Kapitolu, nie na Pnyksie, a francuska konstytucja nie ustanowiła strategów, lecz triumwirat konsulów. Wyjątkiem była Rada Starszych na wzór geruzji spartańskiej i Rada Pięciuset na wzór greckiej boule.

Nawet w hellenofilskich Niemczech to Sparta była popularniejsza niż Ateny, a demokracja nie budziła większego entuzjazmu. Długo za oczywiste uznawano też, że demokracja ateńska ma charakter bezpośredni. Koncepcja demokracji przedstawicielskiej po raz pierwszy pojawiła się w liście Alexandra Hamiltona do gubernatora Morrisa z 1777 r. Pierwszy zaś poważniejszy ruch polityczny zorganizowany pod sztandarem demokracji przedstawicielskiej tworzyła partia Andrew Jacksona w 1828 r. W Europie do akceptacji demokracji przedstawicielskiej przyczynił się Alexis de Tocqueville swoją „Demokracją w Ameryce”.

Aż do połowy XIX w. demokrację oceniano negatywnie. Uważano, że rodzi demagogów i prowadzi do walk fakcyjnych, a w czystej formie jest niepraktyczna. Po I wojnie światowej zaczęły narastać nadzieje na nowy, sprawiedliwy świat. Symboliczne stało się umieszczenie w 1915 r. w londyńskich autobusach tekstu mowy pogrzebowej Peryklesa, sławiącej wartości demokracji. Hasło demokracji zaczęto przyjmować z coraz większym entuzjazmem.

Podsumujmy. Od czasów starożytnych aż do XIX–XX w. nie ma wielu przykładów demokracji. Ani dla naszej demokracji szlacheckiej, ani dla Landsgemeinde w Szwajcarii czy Town Meeting w Nowej Anglii demokracja antyczna nie była źródłem inspiracji. Pozostaje w tej sytuacji pytanie o przyczynę podobieństw (poza samą nazwą) demokracji antycznej (czyli w praktyce ateńskiej) i dzisiejszej. Obydwie mają te same składowe: demokracja – wolność – równość, czyli ateńska demokratia – eleutheria – isonomia. Ale pochwała wolności i równości pojawia się u schyłku XVIII w. we Francji i Ameryce, a dopiero brytyjscy radykałowie i utylitarianie połączyli to z demokracją. Trudno zatem uznać demokratyczne Ateny za współczesną szkołę wychowania politycznego. Być może więc rację ma duński uczony klasyczny Mogens Hansen twierdząc, że nie powinniśmy przeceniać roli tradycji i niedoceniać zdolności człowieka do rozwinięcia w okolicznościach zaskakująco podobnych, choć niewykazujących bezpośrednich zależności, rozwiązań.

Maraton

Pamięć zbiorowa. John Stuart Mill napisał, że „bitwa pod Maratonem, nawet jako wydarzenie z angielskiej historii, ma większe znaczenie niż bitwa pod Hastings”. W jakim sensie? Czy zdeterminowała historię Anglii? Takie same pytania można odnieść do innych nacji, na przykład zestawiając z Maratonem bitwę pod Grunwaldem. Wielu Brytyjczykom zapewne Grunwald z niczym się nie kojarzy, podobnie jak wielu Polakom Hastings. Do europejskiej memoire collective owe bitwy nie należą. I to różni je od bitwy pod Maratonem.

Odpowiedź na pytanie o pierwotne i wtórne znaczenia bitwy powinniśmy rozpocząć od starożytnego wizerunku Maratonu. W Atenach jeśli nie od razu, to wkrótce po bitwie bitwa urasta do rangi symbolu walki Greków z barbarzyńcami. Pierwsi uosabiają umiłowanie wolności, drudzy życie w niewoli. Maraton staje się przedmiotem dumy Ateńczyków. Narastający mit niesie też ze sobą pewne wewnętrzne treści. Zwłaszcza w latach 60. V w., gdy zaznacza się w życiu politycznym Aten wpływ Kimona, syna Miltiadesa, zwycięskiego wodza spod Maratonu. Wówczas Ateny ufundowały w Delfach pomnik w podzięce za zwycięstwo, składający się z szesnastu posągów bogów i herosów (a także Miltiadesa).

Ok. 460 r. wzniesiono w Atenach Stoa Poikile – Malowany Portyk (w III w. wykładał tam Zenon z Kition, w związku z czym jego zwolenników nazwano stoikami). W portyku tym znalazły się malowidła ukazujące walkę Ateńczyków z Amazonkami, wojnę trojańską oraz bitwę pod Maratonem. Bitwę tę przypominać miał też monumentalny posąg Ateny Promachos (czyli walczącej w pierwszym szeregu), autorstwa Fidiasza, umieszczony na Akropolu.

Symbol i znaczenie. Maraton miał też wymiar społeczny. Zwycięzcy – maratonomachowie – rywalizują ze zwycięzcami spod Salaminy. Pierwsi to hoplici, przedstawiciele warstwy średniej, drudzy to marynarze, ubożsi obywatele, których nie stać było na ekwipunek hoplity, a walnie przyczynili się do zwycięstwa nad Persami w bitwie morskiej pod Salaminą. Legenda Maratonu miała też wymiar zewnętrzny, jako symbol obrony przed wrogą agresją. Ten ostatni widoczny jest do dziś. Maraton należy do symboli czytelnych i potrzebnych wszystkim, uosabiając kontrast między światem wolności i niewoli.

Polscy twórcy w XIX w. również chętnie odwoływali się do symboliki greckiej. Była ona czytelna dla odbiorców, a trudna do zwalczania przez cenzurę, skoro fundamentem edukacji we wszystkich zaborach był antyk. Najlepszym przykładem jest poemat Kornela Ujejskiego „Maraton” (1845 r.): „W Atenach pusto. Śród obszaru miasta/Pozostał starzec, ślepiec i niewiasta./A kto mógł, patrzał w trwożnym niepokoju,/Czy nie obaczy co od strony boju./Nic, nic nie widać; i słońce zagasło,/I gwiazdy... Cyt... cyt... Coś w pobliżu wrzasło./ Prędkimi kroki ktoś po bruku bije,/I woła: »Tchu! Tchu! Głosu. Grecja...żyje!/Cześć! Cześć!... Milcjades!... Tchu!... Zwycięstwo z nami!«/Kobiety z domów wyszły z pochodniami.../Z gałązką lauru Grek ulicą bieżył/I padł wołając: »Zwycięstwo!” – Już nie żył«”.

Trudno się dziwić, że aż do I wojny światowej poemat ten należał, jak pisał wielki znawca antyku Tadeusz Sinko, do „żelaznego repertuaru wszelkich wieczorków patrjotycznych i nigdy nie chybiał efektu podniesienia temperatury patrjotycznej”.

W sumie Maraton należy do światowej pamięci zbiorowej i kojarzy się z indywidualnym pokonywaniem własnej słabości (bieg maratoński) oraz walką o wolność słabszych z silniejszymi (bitwa pod Maratonem). Puryści mogą biadać nad zmianą zainteresowań i wizerunku. W gruncie rzeczy mamy wszakże więcej powodów do radości niż do smutku.

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij