Recenzja płyty: Joe Walsh, "Analog Man"

Analogowy Joe
Bardzo porządna i mało nowoczesna rockowa płyta, eksponująca gitarę i wokal Walsha.
materiały prasowe

To prawdziwy weteran amerykańskiego rocka. Joe Walsh już jako dwudziestolatek posmakował sławy tworząc pierwsze przeboje z działającym w latach 60. zespołem James Gang, z doskonałym „Funk #49” na czele. Jednak w James Gang po pewnym czasie zrobiło mu się za ciasno. Odszedł, by szukać nowych pomysłów. Rozpoczął karierę solową, ale zaproszony do wstąpienia do kalifornijskiej grupy The Eagles nie odmówił. Pierwszym efektem współpracy Walsha z zespołem była legendarna dziś płyta „Hotel California”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną