Amatorzy tornad i huraganów
Buszujący w burzy
Życie łowców burz wiruje wokół superkomórek, szelfów, błyskawic, trąb powietrznych. Ta fascynacja często zaczyna się od strachu.
Burza nad Warszawą
Jarosław Talacha/EAST NEWS

Burza nad Warszawą

Piotr i Robert nie potrafią ukryć podniecenia, jakie rodzi świadomość, że 200 m od nich uderzają arcybłyskawice.
Mariusz Forecki/5shots

Piotr i Robert nie potrafią ukryć podniecenia, jakie rodzi świadomość, że 200 m od nich uderzają arcybłyskawice.

Trąba powietrzna –  święty Graal łowców burz
National Oceanic and Atmospheric Administration

Trąba powietrzna – święty Graal łowców burz

Deszcz jest ciepły. Gruby, ale nieobiecujący. W wysłużonym fordzie focusie na osiedlowym parkingu kilkaset metrów od świebodzińskiego monumentu Chrystusa Króla siedzi lokalna burzowa ekipa pościgowa – Piotr Korcz, 23-letni informatyk, oraz Robert Michalski, o rok młodszy pracownik branży medycznej. Szyby parują, panuje atmosfera oczekiwania. Na kolanach Roberta tablet, migają zakładki z odświeżanymi mapami i wykresami pogody. – Jesteśmy na głodzie – informuje Piotr. – Trzy tygodnie bez burzy to jak na środek lata stanowczo za długo.

Sytuacja z godz. 15 jest następująca: pojedyncze błyski nad Warszawą, na razie nie sposób przewidzieć, czy będą miały swój elektryzujący ciąg dalszy w miarę przesuwania się na zachód. Z kolei nad Berlinem i okolicami łupie całkiem porządnie, z tym że przewidywana trasa tej komórki burzowej biegnie akurat na południowy zachód, więc jeżeli dziś nad Świebodzin i okolice mają nadciągnąć błyski i grzmoty, to tylko ze wschodu.

Optymizm łowców w kwestii lokalnej burzy ma swoje twarde uzasadnienie, choćby w wyliczeniach stowarzyszenia Estofex, grupującego międzynarodowe towarzystwo dyplomowanych meteorologów oraz zwykłych maniaków ekstremalnych zjawisk pogodowych. Wymieniają informacje na temat nadchodzących zagrożeń, starają się przewidzieć ich szlak, publikują ostrzeżenia w rodzaju: zamknij okna, schowaj auto przed gradem, uciekaj z otwartych przestrzeni, z akwenów. Jeśli chodzi konkretnie o burze nad lubuskim, Estofex wydał drugi stopień ostrzeżenia w trzystopniowej skali. – Bez powodu tego nie robią. Pewnie się doczekamy – zaciera ręce Robert, zerkając na tablet.

Za Piotra i Roberta część teoretycznej roboty odwalają koledzy progności z Sieci Obserwatorów Burz, działającego od dwóch lat stowarzyszenia wzorującego się na tych aktywnych w Europie Zachodniej i zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie do monitorowania sytuacji na niebie powołanych czuje się około 300 tys. ludzi. – Obserwatorzy przygotowują raport o sytuacji w naszym województwie, a potem uczulają nas, gdzie i o której może zagrzmieć. Jak tylko praca nam nie przeszkadza, ruszamy w 10 minut od pierwszych oznak burzy – opowiada Piotr.

Cumulusy, stratusy i inne

W Polsce na nawałnice poluje kilkaset osób. Skrzykują się za pośrednictwem internetu, łączą w grupy, zakładają stowarzyszenia w rodzaju Łowców Burz albo Sieci Obserwatorów Burz. Rozsiani po całym kraju – Piotr z Robertem mają prawo czuć się nieco poszkodowani, bo lubuskie jest przez nawałnice raczej ignorowane – polska aleja gwałtownych burz to opolskie, łódzkie i warmińsko-mazurskie. Prawie nie ma wśród łowców dyplomowanych meteorologów – pasja rodzi się w nich, gdy idą już inną życiową ścieżką, ich burzowym uniwersytetem staje się internet oraz akcje w terenie.

Żeby zostać oficjalnym łowcą, trzeba mieć w małym palcu fractusy, cumulusy i stratusy, pojęcie o czytaniu i interpretacji map pogodowych, ale przede wszystkim stosować się do podstawowych zasad bezpieczeństwa w czasie nawałnicy: nie stać pod drzewami; pod liniami wysokiego napięcia; unikać otwartych przestrzeni; nie biegać, gdy walą pioruny, bo nie tylko samo uderzenie może zabić, ale skok napięcia, gdy stawiamy krok.

To burzowe bhp jest tak na wszelki wypadek, gdyż aktywność większości łowców ma charakter stacjonarny. Przylepieni do monitorów, śledzą raporty z radarów, zdjęcia satelitarne, pogodowe modele numeryczne. Następnie je interpretują, łowcy z SOB stworzyli nawet oprogramowanie do sporządzania tras burz, tak aby łatwiej przewidywać ich kierunki. Rafał Grochala, któryś dzień z rzędu na 12-godzinnym dyżurze w SOB, mówi, że chciałoby się wtłoczyć burze w jakieś kanony, przewidzieć ich zachowania. Z obserwacji wynika jednak, że nie ma dwóch takich samych nawałnic i że nie należy zanadto przywiązywać się do wniosków – choćby do częstego zjawiska, że burza słabnie, gdy przetacza się nad rzeką. – Lepiej dmuchać na zimne – uważa Rafał. – Kiedyś prowadziliśmy ostrzeganie esemesowe, teraz publikujemy alarmy na naszej stronie obserwatorzy.org – dodaje.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj