Prawdy i mity o medycznej marihuanie
Stan zadymienia
Little Green Pharmacy, punkt apteczny sprzedający medyczną marihuanę w Denver, Kolorado
Randall Benton/Sacramento Bee/MCT/Getty Images

Little Green Pharmacy, punkt apteczny sprzedający medyczną marihuanę w Denver, Kolorado

Dr Dorota Rogowska-Szadkowska
Maciej Łuczniewski/Reporter

Dr Dorota Rogowska-Szadkowska

Flickr CC by 2.0

Być może stąd biorą się stereotypy na temat konopi. Zdrowa tkanka narodu nie może zaakceptować chorych na AIDS, którzy rzekomo wywodzą się z samego dna rozwiązłości seksualnej i narkomanii, więc przy takim nastawieniu marihuany też nie da się tolerować.
Studenci medycyny cały czas się uczą, że AIDS jest chorobą złych ludzi – to „ćpuny, pedały i prostytutki”. Uczą ich tego wykładowcy, którzy wiedzą o tej chorobie tyle, ile pamiętają z nagłówków gazet w latach 80.: „Dżuma XX w.”. Gdy moja córka po kursie dla wolontariuszy zaczęła odwiedzać chorych, a wielu z nich przebywało na oddziale przez kilka miesięcy i byli spragnieni widoku innych twarzy, usłyszałam od kolegi lekarza: Ty kretynko, narażasz własne dziecko! A przecież wszyscy już wtedy wiedzieliśmy, że od siedzenia na brzegu łóżka, trzymania za rękę i rozmowy nie da się zakazić HIV. Z marihuaną jest podobnie, gdyż nie mieliśmy szansy oswoić się z jej użytkownikami, ponieważ jej po prostu u nas nie było. Polscy hipisi wąchali raczej kleje. A marihuana przyszła do Polski już wraz ze złą opinią i nikt nie zadał sobie trudu, aby ją zweryfikować, sprawdzić, jak jest naprawdę.

Sam nie wiem, jak jest naprawdę, gdyż łatwo znaleźć pacjenta przekonanego o pozytywnym działaniu zioła, a gorzej z udowodnieniem jego działania…
Ależ prywatne opinie i doświadczenia są nie do przecenienia! Zwłaszcza kiedy mówimy o roślinie, która nie wywołuje – jak wiele innych leków – poważnych szkód ani nie może nikogo zabić. Dlaczego – jeśli chorym na raka czy AIDS, stwardnienie rozsiane, padaczki palenie marihuany pomaga – mamy jej zabraniać pod karą więzienia?

A może skoro zakazany owoc lepiej smakuje, to i zakazany lek skuteczniej pomaga?
Pomagałby jeszcze lepiej, gdyby pacjenci byli spokojni, nie bali się o swoje bezpieczeństwo i mieli poczucie, że nie robią niczego złego wbrew kuriozalnemu prawu. Jednym z zarzutów przeciwników legalizacji marihuany jest to, że jeszcze nie ma na świecie leku, po którym byłoby pacjentowi przyjemnie. A ja się pytam: dlaczego ma nie być? Dlaczego ma być nieprzyjemnie umierającemu na raka lub AIDS?

Dziwi mnie opinia lekarzy, którzy powinni mieć chłodny, naukowy stosunek do rośliny mającej potencjalne znaczenie lecznicze. Czy poza oficjalnymi wystąpieniami są bardziej tolerancyjni?
Jak już mówiłam, medyczna marihuana narusza mnóstwo interesów, więc środowisko lekarzy – przeważnie konserwatywne – jest ostatnim, które chciałoby zakłócić istniejące układy i powiązania. Pokazałam pierwszy egzemplarz swojej książki na konferencji poświęconej AIDS i kilku moich znajomych się z niej autentycznie ucieszyło, kilku popatrzyło na mnie z politowaniem, jakby chcieli powiedzieć, że zawsze wiedzieli, iż porywam się z motyką na słońce. A jedna z lekarek prawie się na mnie obraziła. Obawiam się, że ona właśnie jest przedstawicielką większości.

rozmawiał Paweł Walewski

***

Dr n. med. Dorota Rogowska-Szadkowska jest lekarką, specjalistą chorób zakaźnych. Współtworzyła jeden z pierwszych w Polsce oddziałów dla osób z HIV/AIDS. Obecnie pracuje w Zakładzie Medycyny Rodzinnej i Pielęgniarstwa Środowiskowego Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Autorka ponad 100 publikacji naukowych i popularnonaukowych. Ostatnio ukazała się jej książka „Medyczna marihuana – historia hipokryzji” (Wyd. Krytyki Politycznej).

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj