Indyjska fabryka przerabia CO2 na... proszek do pieczenia
Naukowcy z Indii znaleźli sposób na to, jak przerobić CO2 na proszek do pieczenia
Za dużo CO2 w atmosferze? Okazuje się, że możemy przerobić go na proszek do pieczenia.
W przypadku wprowadzenia technologii na skalę masową udałoby się zmniejszyć emisję dwutlenku węgla do atmosfery o 10 proc.
Brian Chan/StockSnap.io

W przypadku wprowadzenia technologii na skalę masową udałoby się zmniejszyć emisję dwutlenku węgla do atmosfery o 10 proc.

Informacje z frontu walki ze smogiem i globalnym ociepleniem rzadko należą do pozytywnych. Hasła „zakład chemiczny w Indiach” i „dwutlenek węgla” też nie zwiastują szczególnie przyjemnych informacji. Jednak tym razem jest zupełnie inaczej!

Zakładom chemicznym Tuticorin Alkali w Indiach udało się wprowadzić i z powodzeniem zastosować technologię, która pozwoliła zamienić wydalane przez fabrykę CO2 w proszek do pieczenia (wodorowęglan sodu). Jak donosi BBC, zarząd fabryki planuje w przyszłości zamieniać w proszek do pieczenia (oraz inne związki chemiczne mające dalsze zastosowanie w przemyśle) nawet 60 tys. ton CO2 rocznie.

Jak zamienić szkodliwy CO2 na coś pożytecznego?

Jak dokładnie działa nowa technologia? Do wytwarzania potrzebnych chemikaliów fabryka korzysta z kotła opalanego węglem. W normalnej fabryce powstały w wyniku spalania węgla CO2 zostałby wydalony do atmosfery przez wysoki komin w postaci kłębiącego się dymu. W zakładach Tuticorin Alkali dwutlenek węgla zostaje oddzielony od innych obecnych w chmurze związków chemicznych za pomocą opatentowanej przez naukowców „mgiełki”.

Czysty dwutlenek węgla trafia z powrotem do fabryki, gdzie wykorzystywany jest jako składnik innych reakcji chemicznych, w wyniku których powstają substancje potrzebne w przemyśle np. wodorowęglan sodu, czyli popularna soda oczyszczona, wykorzystywana na masową skalę w przemyśle spożywczym (np. jako substancja czynna proszku do pieczenia).

Czy nowa technologia uleczy klimat?

W przyszłości naukowcy planują wykorzystać odzyskany ze spalania węgla CO2 m.in. do wytwarzania szkła, detergentów czy słodzików. Stojący za technologią naukowcy twierdzą, że w przypadku wprowadzenia jej na masową skalę udałoby się zmniejszyć emisję (produkowanego przez człowieka) dwutlenku węgla do atmosfery o 10 proc.

Co najciekawsze, motywacją do stworzenia i zastosowania w zakładach nowej technologii wcale nie była troska o środowisko. Jak powiedział w rozmowie z BBC właściciel fabryki Ramachadran Gopalan, inwestując, wcale nie myślał o szczytnych ideach: „Jestem przedsiębiorcą – zaznaczył. – Nigdy nie myślałem o ratowaniu planety. Potrzebuję niezawodnego źródła dwutlenku węgla do płynnego funkcjonowania fabryki. To był najlepszy pomysł, jak je zdobyć”.

Wbrew pozorom taka postawa napawa optymizmem. To dobrze, jeżeli robimy coś z myślą o naszej planecie, ale większą szansę na trwałą zmianę i przywrócenie równowagi chemicznej w atmosferze zyskujemy wtedy, gdy ekologiczne myślenie zacznie przekładać się na zwiększenie zasobności portfeli przedsiębiorców.

Bo o ile nie ma co liczyć na to, że biznesmeni zmienią swoje zachowanie na takie, które przynosi zysk ekosystemowi, to możemy śmiało założyć, że zrobią wszystko, żeby przynieść zysk swoim firmom. Jeśli te dwa cele zaczną się pokrywać, być może uda nam się dokonać prawdziwej dobrej zmiany.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj