szukaj
Jak się porządnie zrelaksować?
Odpoczywamy
Co robić, żeby odpoczywając, nie męczyć się jeszcze bardziej.
Pablo Fernández/Flickr CC by 2.0

Ostatnie stadium to choroba: zespół przewlekłego zmęczenia. W zasadzie nieuleczalna, jedynie korygowalna.

Aneta Gacka ze Śląska kiedyś wychodziła z domu w pół godziny po przebudzeniu, piętnaście minut szybkim krokiem szła do pracy. To ten typ, co z każdego dnia próbuje wycisnąć dwa; etat dekoratorki w supermarkecie, prywatna firma i dwoje dzieci pod opieką. Z córeczką, poważnie chorą, często jeździła do Warszawy do szpitali. Wieczorami hobbystycznie, ale i dla oszczędności, u siostry reperowała samochód, podrygując w rytm muzyki z radioodbiornika. Potem było załamanie zdrowia: upadała i przez kilkanaście, kilkadziesiąt minut nie mogła się podnieść. Wreszcie diagnoza: zespół przewlekłego zmęczenia.

Dziś Aneta już wie, że musi sobie na wstanie z łóżka, poranną kawę i prysznic zarezerwować półtorej godziny; szybciej nie da rady, bo mdleje. Z ostrych objawów choroby zostało jej jeszcze roztargnienie. Zapomina na przykład podpalić odkręcony gaz, a wychodząc po bułki kupuje je w trzech sklepach kolejno. Opracowała z mężem domowe zasady bezpieczeństwa, wśród których jest i taka, że ona nie dotyka urządzeń gazowych.

O zmęczeniu medycznie

W literaturze medycznej o zmęczeniu przeczytamy, że to przejściowe zmniejszenie zdolności do aktywności, pojawiające się w wyniku wysiłku i na skutek różnych zmian natury biologicznej zachodzących w organizmie, np. niedotlenienia tkanek lub wyczerpania się rezerw energetycznych. Że ma dwie główne funkcje: regulacyjną, związaną przede wszystkim z ochroną przed nadmiernym wysiłkiem; i adaptacyjną – zmęczenie uczy nas, na ile możemy sobie pozwolić, a mając już tę wiedzę o sobie, możemy zwiększać wydajność organizmu. Na takiej zasadzie działa trening sportowy: czyni człowieka zdolnym do coraz większego wysiłku.

Część podręczników medycznych zauważa, że zmęczenie nie jest jednak nierozłącznie związane z wysiłkiem. Że zespół charakterystycznych dlań objawów występować może także z innych powodów: wzburzenia lub obciążenia psychicznego. Oraz że w swojej skrajnej formie zmęczenie nie ustępuje mimo zaprzestania wysiłku. Ale jest i inny ciekawy mechanizm: dobre samopoczucie, silne poczucie celu nierzadko zmęczenie zupełnie niwelują.

W ciągu życia dwóch ostatnich pokoleń okoliczności, w jakich się najczęściej pojawia zmęczenie, przestały być związane z wysiłkiem fizycznym. Tymczasem organizm konfrontowany przez tysiąclecia ze zmęczeniem fizycznym wykształcił coś jak system bezpieczników, które go chronią przed samozniszczeniem. Na przykład: obciążenie mięśni pracą wywołuje w końcu wyczerpanie glikogenu w komórkach, długotrwały wysiłek prowadzi do powstania długu tlenowego, nie da się już bardziej przyspieszyć tempa pracy płuc i serca, i cała maszyna zatrzymuje się, koniec. Musimy odpocząć. W dodatku, żeby wysiłek nie prowadził do podwyższania temperatury ciała, organizm schładza się, jak może, na przykład pocąc się, ale w pewnym momencie brakuje już wody, którą można by wykorzystać do tego; naruszenie homeostazy organizmu powoduje, że nie da się dalej pracować.

W przypadku zmęczenia, które ma źródło w obciążaniu umysłu, brak jest bezpieczników. Co najwyżej regularnie narażane na przeeksploatowanie ciało wykształci mechanizm obronny: zacznie włączać objawy somatyczne, a więc wyraźne sygnały świadczące o zmęczeniu, zanim jeszcze człowiek zabierze się do pracy.

O ignorowaniu zmęczenia

Na zespół przewlekłego zmęczenia choruje w Polsce nawet 100 tys. osób: od 3 do 8 proc. populacji. Co zastanawiające, bo to jest światowy ewenement – głównie kobiety. Pierwsze załamanie zdrowia z przepracowania wcale nie musi jeszcze oznaczać choroby. Ale często to pierwsze załamanie, zazwyczaj w formie jakiejś przewlekłej i trudnej infekcji, zostaje zignorowane. Wiadomo, że choroba atakuje tych, co latami ignorują zmęczenie.

– To, że ludzie masowo i regularnie ignorują zmęczenie, przekraczają wydolność własnego organizmu i narażają się na poważne komplikacje zdrowotne, jest zjawiskiem nowym – mówi prof. Stanisław Kowalik z uniwersytetu w Bydgoszczy i AWF w Poznaniu, jeden z nielicznych badaczy zagadnień zmęczenia w Polsce. – Psychologowie społeczni dzielą współczesnych ludzi na dwa typy. Przyspieszacze przerywają wykonywanie zadania jeszcze przed pojawieniem się obiektywnych objawów zmęczenia. Opóźniacze reagują przeciwnie – mają tendencję do ignorowania pierwszych symptomów zmęczenia, a skutkiem tego – do regularnego przekraczania granicy wydolności. W Polsce, jak zresztą w całym zachodnim świecie, przybywa opóźniaczy.

Dlaczego jesteśmy tak nierozsądni? To nadmiar bodźców powoduje, że tracimy umiejętność wsłuchiwania się we własne ciało i właściwej diagnozy tego, co się z nami dzieje.

Jest taki klasyczny eksperyment: jeśli dać ludziom do wykonania pewną pracę, pierwszą grupę umieścić w pomieszczeniu, w którym panuje hałas, a drugą w ciszy, to okaże się, że to ci pracujący w ciszy będą się czuli bardziej zmęczeni niż ci pracujący w rytm bodźców dźwiękowych. Jeśli jednak zechcieć jakoś te pomiary zobiektywizować, zmierzyć tętno, napięcie mięśni i tak dalej, okaże się, że obie grupy są podobnie zmęczone. Pracujący w ciszy mieli po prostu warunki, by rzeczywiście monitorować reakcje organizmu. Ci pracujący w hałasie reakcje przeoczyli. – Ale rzecz nie tylko w kulturze telewizyjnej, w szumie, który nas otacza – kontynuuje prof. Kowalik. – Także globalna gospodarka ma tu kluczowe znaczenie. Pociąga ona nadmierne zorganizowanie życia. Sztywna organizacja pracy narzuca, że każdy zrobi to i tamto w tym czasie, a po pracy pójdzie się integrować w gronie pracowników.

Jürgen Habermas, niemiecki filozof, pisząc o zmęczeniu, dzieli działania społeczne podejmowane przez człowieka na instrumentalne i komunikacyjne. Instrumentalne są domeną Systemu, czyli świata pracy, techniki, świata nastawionego na manipulacje rzeczami i osiąganie sukcesu. Działania komunikacyjne są podstawą Społecznego Świata Życia Codziennego, czyli świata interakcji międzyludzkich, nastawionego na dialog i porozumienie, w którego obrębie następuje społeczna integracja, kształtuje się tożsamość i osobowość jednostek. W codziennym życiu oba światy i działania przeplatają się. Ale współcześnie, twierdzi Habermas, Społeczny Świat Życia Codziennego jest zawłaszczany, wręcz kolonizowany przez System.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj