szukaj
Rodzice z wyrokami za śmierć Szymona
Był sobie chłopczyk
Ojca chłopca sąd skazał na 10 lat więzienia, matkę – na pięć lat.
Maciej Jarzębiński/Forum

Sąd Okręgowy w Katowicach uznał winę rodziców Szymona z Będzina: Beaty Ch. i Jarosława R. Ojca skazano na 10 lat, matkę – na 5. W 2010 r. ciało chłopca znaleziono w stawie w Cieszynie. Jego tożsamości długo nie dało się ustalić. Rodzice zostali ostatecznie zatrzymani dwa lata później, ale składali sprzeczne zeznania, wzajemnie się obwiniali.

Przypominamy okoliczności tej sprawy.

*

Z gablot w recepcjach sądów, szpitali, urzędów skarbowych, pogotowi opiekuńczych od półtora miesiąca oczami odtworzonymi przez naukowców z Uniwersytetu Śląskiego (oczy niebieskie) patrzy chłopczyk na zdjęciu. Ale urzędniczki przechodzące rano przez portiernie już przestają wzdychać, jaki ten świat jest zły, że nawet krowy kolczykują, świniom się wyrabia paszporty, a dziecku odetniesz pępowinę i kamień w wodę.

Dokładnie w muł. 19 marca brzegiem gruntowej drogi wokół stawu na peryferiach Cieszyna wracali do domu dwaj gimnazjaliści i zobaczyli COŚ. Było niewyraźne. Jak szmata czerwieniejąca z daleka. Z drugiej strony stawu COŚ przypominało kukłę marzanny, jakby gumową lalkę. Strażacy założyli wysokie buty. Wchodzili w maź powoli, dla asekuracji jeden drugiego trzymał za rękę. Na brezentowej płachcie przynieśli COŚ na brzeg. Twarz miało czyściutką. Leżało nią do góry.

Jeszcze na płachcie sporządzono pierwszy rysopis: dziecko ludzkie. Chłopiec. Wiek: trzy do pięciu lat. Wzrost: ok. 85 cm. Budowa ciała szczupła, twarz pociągła, czoło wysokie, usta średnie, cera blada, włosy proste, uszy duże, nos mały.

Ono

Policjanci instynktownie zaczęli nazywać chłopca pieszczotliwie: dzieciątko, dziecina. Albo Jaś. NN nie pasuje do dziecka. Po badaniach radiologicznych kości i zatok nosowych wiek skorygowano – 12 miesięcy. Ale pełne uzębienie mleczne wskazuje na więcej. Wiadomo, że – weźmy Jaś – zmarł z powodu urazu brzucha, pęknięcia jelita i zapalenia otrzewnej. Jest mało prawdopodobne, że sam się uderzył. Zgon nie był natychmiastowy. Jaś umierał powoli. Już nie żył, kiedy wrzucono go do stawu. Zaczerwienienia na czole, policzku i otarcia naskórka na kolanie są pośmiertne.

Komenda wojewódzka rozesłała instrukcje: sprawdzić w województwie śląskim wszystkich chłopców w wieku około półtora roku. Czy ewidencja (47 tys. chłopców) zgadza się. Dzielnicowi mają obowiązek chodzić po domach i stwierdzać naocznie, że dziecko jest. Protokół w stylu: nie zastał, ale ustalił z rodziną, że przebywa w piaskownicy u sąsiadów, będą zwracane do korekty. Ewidencja się zgadza. Dzielnicowi na własne oczy zobaczyli chłopców ze Śląska.

W opinii aspiranta Mariusza Białonia ludzie są jednak wrażliwi, jeśli chodzi o dzieci. Policyjne serwery nie wytrzymały ilości wejść. Coś niepokojącego na swoich podwórkach zauważyli sąsiedzi z Polski, Francji, Niemiec, Norwegii i Anglii. Podawali nazwisko, adres i krótki opis sytuacji. Opisy: nieobecność dziecka na spacerach, a przecież jest wiosna; płacz dziecka; sąsiadka wyjechała za granicę z dzieckiem mniej więcej wtedy, kiedy znaleziono chłopczyka; żegnali się podejrzanie wylewnie, mówili, że wyjeżdżają na długo; znajoma, wyjeżdżając, była w widocznej ciąży. Sprawdzono sąsiedzkie alarmy polskie i zagraniczne, prostytutki, uchodźców, czeska telewizja w czasie największej oglądalności wyemitowała film o Jasiu, zdjęcie krąży w systemie informacyjnym strefy Schengen, dotykający je jasnowidze kazali wypuścić wodę ze stawu obok. Skoro nikt nie zgłasza się po dziecko, na dnie mogą leżeć opiekunowie. Spuszczono wodę. Na dnie leżał zardzewiały rower.

Oni

Ubrania miał Jaś z 5-10-15 i Smyka. Więc niewykluczone, że Jaś jest polski. Znaleziony w czerwonym ortalionie ze ściągaczami, ocieplonym polarem. Na wysokości piersi dwie kieszenie. Pod kieszenią niebieska naszywka z napisem „Mini moni”. Pod ortalionem czerwono-granatowa bluza na zamek błyskawiczny. Wzdłuż suwaka napis: „Deeper inter tribe old Indian legends”. Pod bluzą szary sweterek w biało-czerwone paski, na wysokości piersi dwie aplikacje: czerwona kotwica oraz biało-czerwono-brązowy statek. Buty skóropodobne typu traper, sznurowane, za kostką zapinane na rzepa z napisem „Trek star”, na czarnej podeszwie wytłoczony napis „Kids”. Rozmiar 22. Pod ciemnymi bojówkami niebieskie rajstopy frotte.

Jaś leżał w stawie dwa dni. Jeśli tak, to skoro znaleziono go w piątek, został wrzucony w środę. A to dzień targowy w Cieszynie. Dużo Czechów przyjeżdża na zakupy z racji korzystnego kursu korony. Więc może Jaś jest czeski? Dla zmylenia ubrali Jasia na biało-czerwono? 30 km od Cieszyna w Bielsku-Białej w galeriach handlowych jest i Smyk, i 5-10-15.

Ubrania były nowe, nie ze szmat, i za duże. Oni kupili je, nie mając możliwości zmierzenia? Po śmierci? Oni przyjechali samochodem? Pies tropiący zgubił ślad jakieś 70 m od stawu na szosie w kierunku Cieszyna. Była noc? To ruchliwa powiatowa ulica Cieszyn–Ustroń–Wisła. Nie ma innej w tym kierunku. Oni nie mogli tak zjechać, otworzyć bagażnik i wyrzucić dziecka. Poza tym za dnia pracownicy zakładali wzdłuż drogi na odcinku stawów ekologiczne płotki, żeby chronić żaby przed kołami aut, uniemożliwiając im przechodzenie na drugą stronę.

Nie znali miejsca? Liczyli, że wrzucą dziecko do wody i pójdzie sobie na dno? Tymczasem w stawie nie było wody od jesieni. Zarybianie miało się zacząć w sezonie. Za dnia widzieliby, że jest pusty. Staw już zarybiono, a prokuratura wydała zgodę na pogrzeb. Ale niech oni nie będą spokojni. Zabezpieczono w próbkach każdy centymetr związany ze sprawą Jasia. Włosy i ślady ziemi pod bucikami. Z jakiego miejsca może być ta ziemia? Jeśli zdążył pochodzić w bucikach.

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj